Paweł Fajdek: Trenuję ostrożniej i liczę na lepsze efekty

Paweł Fajdek w tym roku do sezonu przygotowywał się spokojniej i ostrożniej. Liczy za to na lepsze niż w zeszłym roku efekty. Celem numer jeden jest w sierpniu obrona tytułu mistrza świata w rzucie młotem w Pekinie.

- Trenowałem ostrożniej i spokojniej. Nic nie było na wariata i nigdzie się nie spieszyłem. I chyba właśnie dzięki temu ominęły mnie kontuzje. W formie mam być w sierpniu i na razie wszystko układa się bardzo dobrze - powiedział mistrz świata z Moskwy (2013).

Reklama

Po raz pierwszy Fajdek wybrał się ze swoją grupą treningową na zgrupowanie do Argentyny. Namówiła go do tego Jennifer Dahlgren.

- Ona mieszka w Buenos Aires i tam na co dzień trenuje, dlatego polecieliśmy właśnie do stolicy. Miasto jest bardzo duże, ale baza jest znakomita. 12 boisk piłkarskich, korty tenisowe, boiska do gry w hokeja na trawie, tor na jazdę na rolkach, basen, strzelnica 200-metrowa. Dla lekkoatletów też jest idealnie. Mieliśmy cały czas do dyspozycji dwie rzutnie - opisał zawodnik Agrosu Zamość.

W Ameryce Południowej spędził trzy tygodnie. - Ale oddałem jakieś 100 rzutów mniej, niż było to zaplanowane. Wszystko przez zawody, w jakich tam startowaliśmy. Mimo wszystko jestem bardzo zadowolony, bo zrobiliśmy bardzo dużą pracę i co najważniejsze - nic mnie nie boli - podkreślił.

Obóz w Buenos Aires miał dać także Fajdkowi odpowiedź, jak jego organizm zareaguje na zmianę klimatu i stref czasowych w kontekście przyszłorocznych igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro.

- Okazało się, że reaguję bardzo dobrze. Ten klimat i strefa czasowa bardzo mi odpowiadają. Czy przyjedziemy tu na aklimatyzację przed olimpiadą? Wątpię, bo akurat rzut młotem jest pod koniec imprezy i pewnie nie będzie żadnych zgrupowań wcześniej - powiedział.

Najbardziej smakowały mu w Argentynie... steki. "Wołowina jest znakomita. Jedzenie fantastyczne, a to przecież bardzo ważne dla młociarzy" - zaznaczył.

Już starty w trakcie zgrupowania pokazały, że treningi idą w dobrym kierunku. - Może zimowy puchar mi za dobrze nie wyszedł, ale dokładnie tak samo było dwa lata temu. Wtedy też było słabo, ale potem letni sezon miałem znakomity. Oby teraz ten scenariusz się powtórzył - przyznał.

Teraz skupia się przede wszystkim na poprawieniu techniki. - Łatwiej jest mi się teraz odnaleźć siłowo niż technicznie, ale do początku czerwca będę nadal w ciężkim treningu. Jest jeszcze czas wszystko poprawić - podkreślił.

Obecnie Fajdek przebywa w Spale. W weekend może wystartować w mityngu w Kielcach, ale decyzja zapadnie w piątek. W maju w planach ma też występy w Halle (16.05) i Ostrawie (25.05). Nie liczy jednak na to, że właśnie już teraz zaprezentuje wysoką formę.

- Już mityngi w Argentynie pokazały, że nie powinno być źle i jestem nieźle przygotowany. Nie chodzi jednak o to, by teraz bić rekordy życiowe. Chcę powoli wchodzić w sezon i nic na siłę. Jak czegoś teraz będzie brakować, to wtedy poświęcę jeszcze czas na trening - zaznaczył.

Najważniejsza impreza jest pod koniec sierpnia w Pekinie. W stolicy Chin jeszcze nie startował, ale wie, jak reaguje jego organizm na azjatycki klimat.

- Rywalizowałem już w Shenzen, Daegu czy Japonii. Wiem, na co zwrócić uwagę. Może nie jest to mój wymarzony klimat i wilgotność jest bardzo wysoka, ale przecież Pekin jest szczęśliwy dla polskich lekkoatletów. To właśnie tam w trakcie igrzysk w Pekinie zaczęły się wielkie kariery Tomka Majewskiego i Piotra Małachowskiego - przypomniał.

Dowiedz się więcej na temat: Paweł Fajdek | rzut młotem | lekkoatletyka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje