Szymon Ziółkowski ma szanse na złoty medal lekkoatletycznych MŚ z 2005 roku

IAAF podała nazwiska sześciu lekkoatletów, w przypadku których ponowne przebadanie próbek z mistrzostw świata w 2005 roku wykazało stosowanie dopingu. Wśród nich znaleźli się dwaj Białorusini, którzy wyprzedzili trzeciego w Helsinkach Szymona Ziółkowskiego.

W konkursie rzutu młotem osiem lat temu Iwan Tichon i Wadim Diewiatowski zajęli dwie czołowe lokaty. Brązowy medal przypadł Polakowi, który ma teraz szansę na tytuł mistrzowski.

Reklama

Sprawa będzie przedmiotem dalszych procedur ze strony IAAF. Po ich zakończeniu okaże się, czy Ziółkowski wymieni brązowy medal na złoty.

- Zazwyczaj w takich sytuacjach przyznaje się odebrane krążki zawodnikom, którzy zajęli kolejne lokaty. Musimy jednak poczekać na decyzję IAAF, poza tym Białorusini na pewno będę się odwoływać - powiedział sędzia IAAF Janusz Rozum.

Jak dodał, inaczej postąpiono w związku z igrzyskami w 2000 roku. Amerykankę Marion Jones, która w Sydney jako pierwsza minęła linię mety w biegu na 100 m, siedem lat później zdyskwalifikowano za doping.

- Druga była wówczas Greczynka Katerina Thanou, ale ponieważ z tego samego powodu została wykluczona w 2004 roku przed imprezą tej samej rangi w Atenach, to MKOl postanowił nie przyznać wtedy nikomu złotego krążka - zaznaczył.

W informacji opublikowanej w piątek przez światową federację znalazły się nazwiska sześciu lekkoatletów z Białorusi i Rosji, w przypadku których powtórne testy wykryły stosowanie niedozwolonych środków.

Obaj Białorusini stanęli także na podium igrzysk w Pekinie. Wówczas srebro wywalczył Diewiatowski, a brąz Tichon. Już wtedy za stosowanie niedozwolonych środków zostali pozbawieni olimpijskich krążków przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl), ale ich apelację pozytywnie rozpatrzył Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS).

W grudniu ubiegłego roku Tichonowi odebrano z tego samego powodu srebrny medal igrzysk w Atenach w 2004 roku. Komentując tę decyzję, Ziółkowski ocenił, że sprawiedliwości stało się zadość i wyraził nadzieję, że to nie koniec wychwytywania nieuczciwych zawodników.

- Ja ciągle wierzę, że prędzej czy później nieuczciwa rywalizacja zostanie udowodniona. Nawet po latach. Nie ma zbrodni doskonałej. Oliwa zawsze na wierzch wypływa - powiedział wówczas polski młociarz.

Podkreślił też wtedy, że liczy na to, iż wprowadzone w 2008 roku po igrzyskach w Pekinie ponowne analizy zweryfikują także wyniki z Helsinek. Dzięki nim, po usprawnieniu testów czy też wykryciu nowej niedozwolonej substancji, można przyłapać sportowca na stosowaniu bardziej wyszukanej formy dopingu.

W gronie białoruskich lekkoatletów wymienionych przez IAAF są także kulomiotka Nadieżda Ostapczuk, która z powodu wykrycia dopingu straciła już wcześniej złoty medal z Londynu oraz startujący w tej samej konkurencji mistrz świata z 2003 roku i brązowy medalista olimpijski z Pekinu Andrej Michniewicz.

Powtórne badanie potwierdziło także stosowanie niedozwolonych substancji przez Rosjanki Tatianę Kotową - drugą w Helsinkach w skoku w dal i najlepszą w rzucie młotem Olgę Kuzienkową. W tym ostatnim konkursie na siódmej pozycji uplasowała się Kamila Skolimowska.

- To nasza wiadomość dla oszustów, że przy stale rozwijającej się technologii wykrywania dopingu nie mają się gdzie ukryć. Będziemy robić wszystko, co w naszej mocy, by zapewnić wiarygodność rywalizacji i systematycznie ujawniać wszystkie przypadki łamania przepisów - powiedział szef IAAF Lamine Diack.

Już wcześniej IAAF zdyskwalifikowała z tego samego powodu dwoje innych uczestników MŚ sprzed ośmiu lat - 12. w rywalizacji młociarzy Ukraińca Władisława Piskunowa i reprezentantkę Indii Neelam Jaswant Singh, która odpadła w kwalifikacjach rzutu oszczepem.

Dowiedz się więcej na temat: Szymon Ziółkowski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje