Usain Bolt wraca do Diamentowej Ligi

Usain Bolt po kontuzji wraca do Diamentowej Ligi. W weekend w Londynie wystąpi też liczna grupa Polaków.

Polskie sztafety sprinterskie wciąż nie mają gwarancji udziału w mistrzostwach świata w Pekinie (22-30 sierpnia). W czempionacie globu wystąpi 16 najlepszych zespołów sezonu. Bliskie udziału są kobiety, które będą jednak walczyć jeszcze o poprawę swojego miejsca w rankingu IAAF. Obecnie legitymują się czasem 43,28, a na bieżni na Stadionie Olimpijskim w Londynie pojawią się w piątek.

Reklama

W trudnej sytuacji są z kolei polscy sprinterzy. Plasują się oni na razie poza grupą, która ma prawo występu w MŚ. Aby być pewnym znalezienia się na liście startowej w MŚ, w mityngu Diamentowej Ligi w sobotę muszą uzyskać wynik w granicach 38,50 s. Na razie mogą pochwalić się czasem 39,12.

Indywidualnie w Londynie zaprezentuje się ośmioro biało-czerwonych. W rzucie dyskiem rywalizować będą wicemistrz olimpijski z Pekinu (2008) Piotr Małachowski (WKS Śląsk Wrocław) i brązowy medalista mistrzostw Europy z Zurychu (2014) Robert Urbanek (MKS Aleksandrów Łódzki).

Małachowski, który w poniedziałek po raz dziesiąty w karierze został mistrzem Polski, po zawodach surowo oceniał swoją technikę, ale przyznawał, że jest nadal w ciężkim treningu. Wicemistrz świata z Berlina (2009) prowadzi w klasyfikacji Diamond Race, Urbanek zajmuje drugie miejsce. Małachowski wygrał w tym sezonie trzy mityngi cyklu: w Szanghaju, Eugene i Paryżu; jest też pewny występu w mistrzostwach globu. Drugi z podopiecznych Witolda Suskiego triumfował w Oslo. Nie ma go jednak na razie na liście powołanych na czempionat w Pekinie, zatwierdzonej we wtorek przez Polski Związek Lekkiej Atletyki, bo nie spełnił wszystkich zakładanych wymogów. By spokojnie móc się przygotowywać do najważniejszej imprezy sezonu musi w Londynie uzyskać wynik 65,00.

Na piątek zaplanowano też skok o tyczce mężczyzn, w którym wezmą udział Paweł Wojciechowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL) i Piotr Lisek (OSOT Szczecin). Pierwszy z nich, mistrz świata z Daegu (2011), wygrał już w tym roku mityng w Lozannie, skacząc 5,84 m i pokonując największą gwiazdę tej konkurencji, rekordzistę globu Francuza Renaud Lavillenie. To jego najlepszy wynik w tym sezonie i zarazem szósty rezultat na świecie. Dobrą formę potwierdził w czasie mistrzostw kraju, gdzie pokonał poprzeczkę wiszącą na 5,70 m i wygrał. Lisek (w tym sezonie 5,82 m) skoczył tylko 5,40 m i zajął trzecie miejsce. Obaj tyczkarze są już pewni startu w Chinach.

W piątek na londyńskiej bieżni pojawi się również świeżo upieczona mistrzyni Polski na 5000 m Renata Pliś (Maraton Świnoujście). W brytyjskiej stolicy zawodniczka wystartuje jednak na swoim koronnym dystansie - 1500 m, w którym wystąpi też podczas mistrzostw świata.

W sobotę, poza męską sztafetą, w mityngu weźmie udział troje Polaków. Na 5000 m zaprezentuje się wicemistrzyni kraju Dominika Nowakowska (LKB im. Braci Petk Lębork). Zawodniczka nie ma jeszcze kwalifikacji na MŚ. Start w Londynie będzie jedną z ostatnich szans na uzyskanie czasu lepszego od 15.14,00.

W podobnej sytuacji jest Angelika Cichocka (SKLA Sopot). W Londynie pobiegnie na 800 m, a więc na dystansie, na którym w 2014 r. została halową wicemistrzynią świata. W tym roku była druga w halowych mistrzostwach Europy, ale na 1500 m.

Wśród mężczyzn tym razem wystartuje tylko jeden Polak - Adam Kszczot (RKS Łódź) do Londynu poleci prosto z Zakopanego, gdzie udał się w poniedziałek po wywalczeniu piątego tytułu mistrza kraju. 17 lipca w Monako mistrz Europy z Zurychu (2014) osiągnął swój najlepszy w tym sezonie wynik - 1.43,45 min; zajął piątą pozycję. To był bardzo szybki bieg. Rezultaty trzech czołowych zawodników otwierają tegoroczną światową listę.

Wydarzeniem londyńskiego mityngu będzie występ Bolta. Trapiony problemami zdrowotnymi król sprintu, który przez ostatnie dwa lata rzadko startował w zawodach, pobiegnie na 100 m. To będzie jego pierwszy w tym sezonie występ w Diamentowej Lidze. Do tej pory sześciokrotny mistrz olimpijski nie może pochwalić się dobrym rezultatem. W kwietniu w deszczowym wówczas Rio de Janeiro uzyskał czas 10,12. Jeszcze słabiej wygląda na 200 m - 20,13.

Po tym występie w Ostrawie postanowił przerwać starty. Zrezygnował z występu w krajowych mistrzostwach (jako broniący tytułu ma zapewniony udział w MŚ) i ogłosił, że boryka się z drobnym urazem. Udał się na leczenie do Monachium do słynnego lekarza Hansa-Wilhelma Mueller-Wohlfahrta, który pomagał mu również w poprzednich latach. Ma wrócić teraz silniejszy.

W Londynie nie dojdzie jednak do pojedynku z prowadzącym w światowym rankingu i liderującym w cyklu Diamond Race Justinem Gatlinem. Amerykanin przebiegł w tym roku 100 m w 9,74 s. W sumie należą do niego cztery najlepsze w tym sezonie czasy na tym dystansie.

Kolejne zawody Diamentowej Ligi odbędą się 30 lipca w Sztokholmie. Będzie to ostatni mityng cyklu przed MŚ.

Dowiedz się więcej na temat: usain bolt | lekkoatletyka | Diamentowa Liga

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje