​Wojciech Nowicki odpoczywa z rodziną i oczekuje narodzin drugiego dziecka

Mistrz Europy z Berlina w rzucie młotem Wojciech Nowicki "ładuje akumulatory" po ciężkim sezonie spędzając czas z rodziną. Wiosną urodzi mu się drugie dziecko. "Teraz jest czas dla najbliższych, bo niedługo znowu wyjadę na długie przygotowania" - powiedział.

"Obecnie odpoczywam. To czas dla rodziny. Zostaliśmy w Polsce i cieszymy się zwykłym byciem w domu. Mogę wyjść z córką na podwórko +na rower+. Ona właśnie uczy się na nim jeździć. Wiosną urodzi się moje drugie dziecko - najprawdopodobniej także córeczka. Wtedy będzie akurat chwila przerwy w przygotowaniach, więc będę mógł cieszyć się z narodzin w domu" - powiedział zawodnik Podlasia Białystok.

Reklama

Zakończonego we wrześniu sezonu nie uznał wcale za najlepszy w karierze, bo nadal najwyżej ceni sobie medal igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016 roku.

"Był to jednak na pewno bardzo dobry sezon. Ustabilizowałem się na wysokim poziomie, co było naszym celem. Rezerwy są jednak jeszcze w wielu miejscach. Mogę dźwigać na siłowni więcej. Do poprawy jest jeszcze kilka elementów technicznych, ale to robimy krok po kroku z moją trenerką (Malwiną Wojtulewicz - przyp.)" - wskazał mistrz Europy.

Przygotowania do nowego sezonu zaczną się nieco później, bo mistrzostwa świata w Katarze są dopiero na przełomie września i października.

"Raczej nic wielkiego nie będziemy zmieniali. Zrobimy tylko przerwę w okresie przygotowawczym, żeby organizm się zregenerował. Typową siłownię zaczynamy dopiero w grudniu. W listopadzie jest spokojne wejście w trening" - podkreślił Nowicki.

Cieszy go, że światowa stawka rzutu młotem się rozszerza.

"Mam nadzieję, że podczas mistrzostw świata powalczę o medale. Każdy będzie mnie cieszył. Dobrze, że +młoda krew+ nas goni. Mam nadzieję, że Paweł Fajdek zaleczy swoje kontuzje i będzie rzucał jeszcze dalej. Ja też chcę pójść do przodu. Fajnie byłoby, żebyśmy jak równy z równym rywalizowali w każdych zawodach. Za dwa lata w Tokio moim celem jest kolejny medal igrzysk. W Rio byłem niespodzianką. Teraz będę wśród faworytów. To jednak jeszcze dwa lata - długo i niedługo" - ocenił.



Wakacji zagranicznych nie wykluczył, ale nadal po udanym sezonie ma sporo spotkań i spraw do załatwienia.

"Bardzo cieszy mnie, że ludzie zaczęli doceniać naszą pracę i sukcesy. Podczas Memoriału Kamili Skolimowskiej na Stadionie Śląskim czułem się jak podczas mistrzostw świata w Londynie. Swoje zrobiły media, bo podczas mistrzostw Europy w Berlinie i po nich mieliśmy bardzo dobry PR" - stwierdził Nowicki.

Młociarz ma nadzieję, że z osiągniętej stabilizacji na poziomie ok. 81 metrów będą mu się zdarzały w kolejnych latach "wyskoki".

"Na to ciężko pracuję. Nie podobają mi się szczególnie innowacje w lekkoatletyce, które proponowano chociażby podczas Pucharu Interkontynentalnego w Ostrawie. Wolę klasyczną formę rywalizacji. Zmienił był w rzucie młotem jedną rzecz - czas na wykonanie próby. 30 sekund to nieco za mało. Wystarczyłoby dołożenie 15 sekund i nie byłoby niepotrzebnego spinania się" - powiedział.

W Katarze był na obozie, ale nie startował wcześniej na głównym stadionie, więc podczas MŚ w Doha będzie tam debiutował. "Jestem przekonany, że oni wszystko świetnie zorganizują" - zakończył. (PAP)

Tomasz Więcławski

Dowiedz się więcej na temat: wojciech nowicki | rzut młotem

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje