Wojciech Nowicki: Poszedłem w końcu na maksa i się udało

- W ostatniej próbie poszedłem na maksa i pomyślałem, że albo wyjdzie, albo nie. Udało się, rzuciłem na medal - powiedział Wojciech Nowicki, który sprawił ogromna niespodziankę podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata w Pekinie. 26-letni zawodnik stanął na najniższym stopniu podium w rzucie młotem. Złoto zdobył Paweł Fajdek.

"Nie wiem jak to zrobiłem. Po prostu w ostatniej próbie poszedłem na maksa i pomyślałem, że albo wyjdzie, albo nie. Udało się, rzuciłem na medal i co mogę powiedzieć? Naprawdę jest super" - skomentował krótko po konkursie.

Reklama

I właśnie to ostatnie podejście dało mu podium. Gdy wchodził do koła, zajmował piąte miejsce. Zakręcił, młot poleciał, a on po raz pierwszy za nim krzyknął. Wiedział, że ta próba była dobra. Jeszcze przed ogłoszeniem wyniku, przybił "piątkę" z Fajdkiem, który chwilę wcześniej dał mu złotą radę.

"Proszę mi wierzyć, że nawet nie wiem teraz, co mi Paweł powiedział, bo byłem w takim transie. Rzucałem naładowany energią. Dobrze, że mi coś podpowiedział, dał mi wskazówkę i może dzięki niej mam medal" - ocenił.

Przed ostatnim rzutem podszedł także do trybun, gdzie siedziała trenerka Jolanta Kumor. "Powiedziałem Wojtkowi, że nie ma absolutnie nic do stracenia. Musi teraz się skupić i rzucić na tyle, na ile go stać, a wiedziałam, że jeśli to wykona, to znajdzie się na podium" - przyznała.

On sam doskonale też zdawał sobie z tego sprawę. "Przecież wiedziałem, że chłopaki są do ogrania. Te rzuty jednak mi nie wychodziły. Nic się nie układało. Chyba za bardzo kombinowałem. Poszedłem w końcu na maksa i się udało" - powiedział Nowicki.

Na razie nie chce mówić o tym, na co go stać, czy jakie ma plany na przyszłość. To był jego debiut w mistrzostwach świata, a teraz marzy już tylko o... medalu olimpijskim.

"Teraz jeszcze druga część sezonu, odpocznę i zacznę pracować do igrzysk, mam nadzieję, że wypełnię minimum i w Rio de Janeiro będę walczył o podium" - zapowiedział ambitnie.

Przed przyjazdem do Pekinu nie spodziewał się, że stanie na podium. Chciał wejść do ścisłego finału i znaleźć się w ósemce najlepszych.

"To, że wynik w granicach rekordu życiowego dał mi medal, jest tym większym sukcesem. Tym bardziej, że wcale długo nie trenuję. Zacząłem się bawić w rzut młotem dopiero osiem lat temu. Mam 26 lat i zaczynam dopiero przebijać się na światowe areny" - dodał.

To są pierwsze dwa medale zdobyte w mistrzostwach świata w Pekinie przez Polaków. Impreza potrwa do 30 sierpnia.

Paweł Fajdek ze złotem! Pogratuluj naszemu mistrzowi tutaj!

Sprawdź, kiedy mamy szanse na kolejne medale



Dowiedz się więcej na temat: wojciech nowicki | Paweł Fajdek | lekkoatletyczne MŚ

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje