• 1 .Amiens SC (0 pkt.)
  • 2 .Angers Sporting Club de l'Ouest (0 pkt.)
  • 3 .AS Monaco (0 pkt.)
  • 4 .AS Saint-Etienne (0 pkt.)
  • 5 .Dijon FCO (0 pkt.)
  • 6 .FC Nantes (0 pkt.)
  • 7 .Girondins Bordeaux (0 pkt.)
  • 8 .Guingamp (0 pkt.)

Monaco - Nice 2-2. Glik znów tłem dla Balotellego

Kolejne w tym sezonie ligowe starcie Kamila Glika z Mario Balotellim i kolejne rozczarowanie w wykonaniu Polaka. Ten nie poradził sobie z włoskim napastnikiem, którego nie powstrzymał przed strzeleniem dwóch goli. Niemniej Monaco udało się w końcówce starcia z Niceą uratować remis 2-2 w 21. kolejce Ligue 1.

Był 9 września ubiegłego roku, gdy mecz na Allianz Rivierze udowodnił nam, że drużyna z Księstwa może mieć kolosalne problemy z powtórzeniem sukcesów, jakie stały się jej udziałem w poprzednim sezonie. Wtedy to mistrzowie Francji i półfinaliści poprzedniej edycji Ligi Mistrzów przegrali 0-4 z Niceą, a dwie bramki przeciwko linii defensywnej, której jednym z budulców był wówczas tradycyjnie polski stoper, zdobył właśnie "Super Mario".

Reklama

Przyszła runda rewanżowa i choć do 90. minuty wynik nie był już tak drastyczny, to najważniejsze kwestie się nie zmieniały. Drużyna Luciena Favre'a miała wyjść zwycięsko z rywalizacji, a jej bohaterem stać się ponownie krnąbrny włoski napastnik. Pierwszy cios wyprowadziło ASM. W 35. minucie sytuacyjną piłkę wykorzystał Adama Diakhaby, jego gol nie powinien być jednak uznany, gdyż chwilę wcześniej piłka odbiła się od ręki Balde Keity.

Co w tym meczu Nicei zepsuli sędziowie, to był w stanie naprawić Balotelli. Glik z silnym jak tur 28-latkiem miał problemy przez praktycznie pełne 90 minut. Jeszcze w pierwszej połowie to właśnie za faul na nim otrzymał żółtą kartkę, ale w drugiej nie był go nawet w stanie powstrzymać w nieprzepisowy sposób. Już 120 sekund po zmianie stron Allan Saint-Maximin dośrodkował z prawego skrzydła, "Balo" uprzedził reprezentanta Polski i spokojnie trafił do siatki. Kamil sygnalizował, że był wówczas faulowany, ale arbiter w tym przypadku błędu nie popełnił.

Kolejny raz Włoch zabawił się już nie z Glikiem, a Andreą Raggim. Rodaka nawinął i uderzył w kierunku bramki, a że piłka odbiła się po drodze od Raggiego, to nie dała szansy na udaną interwencję Danijelowi Subasiciowi. Tytuł bohatera meczu Balotellemu skradł jednak – a przy okazji Nicei pełną pulę – Radamel Falcao, który w drugiej minucie doliczonego czasu gry z bliska dobił uderzenie Stevana Joveticia i pozwolił piłkarzom Monaco zachować twarz i jeden punkt w tej rywalizacji.

Ligue1: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Glik | Mario Balotell | AS Monaco | Ligue 1

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje