Conor McGregor z zarzutem wielokrotnej napaści

Czarne chmury zbierają się nad głową Conora McGregora. Były mistrz UFC w kategorii piórkowej i lekkiej w czwartek wraz z grupą blisko 30 osób zaatakował autokary z zawodnikami, którzy mają walczyć na gali UFC 223. Irlandczyk usłyszał zarzuty postawione przez prokuraturę stanu Nowy Jork i prawdopodobnie jeszcze w piątek stanie przed sądem.

McGregor został zatrzymany pod zarzutem wielokrotnej napaści oraz zniszczenia mienia. Oczywiście o wiele bardziej poważny jest pierwszy z nich, wynikający z urazów jakich doznali Michael Chiesa i Ray Borg. To właśnie ”Notorious” cisnął w autokar wózkiem transportowym, czym doprowadził do rozbicia szyby i kontuzji dwóch zawodników: Chiesa miał pociętą głowę i twarz, a do oka Borga wleciał kawałek szkła. Obaj nie stoczą walki na sobotniej gali UFC 223.

Reklama

Według informacji serwisu MMAJunkiem, który powołuje się na rzecznika prasowego policji, jeszcze w piątek McGregor powinien stanąć przed sądem. Oprócz niego na ten moment zarzut napaści usłyszał m.in. jego kolega z teamu SBG Ireland Cian Cowley. Wkrótce powinien do nich dołączyć Artem Lobov, który także brał udział w ataku. Lobov również miał walczyć na UFC 223, ale prezydent federacji Dana White zareagował natychmiast i usunął go z karty.

W autobusie, który zaatakował McGregor była również polska zawodniczka kategorii słomkowej Karolina Kowalkiewicz i sobotnia rywalka Joanny Jędrzejczyk, mistrzyni tej samej dywizji Rose Namajunas. Wojowniczkom nic się nie stało, ale według relacji White’a Namajunas bardzo przeżyła całe zajście. Jednak jej rewanżowe starcie z Jędrzejczyk nie jest zagrożone.

po

Dowiedz się więcej na temat: Conor McGregor | UFC

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje