KSW 43. Damian Janikowski i Michał Andryszak w drodze na szczyt

W sobotę we wrocławskiej Hali Stulecia odbędzie się gala KSW 43. Bez wątpienia najwięcej do zyskania mają Polacy - Damian Janikowski i Michał Andryszak. Zarówno jeden, jak i drugi powinni wygrać swoje walki i zrobić kolejny kroku ku "pierwszej lidze" największych gwiazd federacji KSW. Jednak na pewno nie będzie lekko, łatwo i przyjemnie.

Odkąd Damian Janikowski (2-0) zadebiutował w profesjonalnych walkach MMA nie przestaje zadziwiać. Najpierw błyskawicznie rozprawił się z Julio Gallegosem demolując go kolanami i ciosami, a później pokonał chyba najbardziej doświadczonego polskiego zawodnika w osobie Antoniego Chmielewskiego. Fakt, można się przyczepić, że pierwszy przeciwnik nie należał do zbyt wymagających i miał przede wszystkim nie zaszkodzić Janikowskiemu na początku jego przygody z MMA, a "Chmiel" najlepsze lata ma dawno za sobą, ale i tak styl, w jakim wygrywał wrocławianin robił wrażenie. Chodzi nie tylko o świetną kontrolę w parterze i zapasy, ale również zwierzęcą siłę i dynamikę, jaką prezentował w klatce KSW.

Reklama

W najbliższą sobotę na KSW 43 Janikowski zmierzy się z 28-letnim Yannickiem Bahatim (8-3, 1 NC). Wprawdzie Brytyjczyk przegrał dwie ostatnie walki, w tym jedną z występującym w walce wieczoru Dricusem Du Plessisem, ale nie ulega wątpliwości, że powinien stanowić większe wyzwanie od poprzednich rywali Polaka. Dużym atutem "Czarnej Mamby" jest wszechstronność, natomiast po jego walkach widać, że lepiej czuje się w parterze. W stójce jest dość chaotyczny, ale przez to trudny do "przeczytania". Z drugiej strony, Bahatiego można zaskoczyć, co w ostatniej walce udowodnił Mike Shipman nokautując go backfistem.

Wydaje się, że po minucie walki w stójce Janikowski pójdzie po nogi rywala, obali go, a następnie będzie pracował w parterze nad rozbiciem Brytyjczyka. Wykorzystanie swoich największych atutów będzie najrozsądniejszym rozwiązaniem dla Polaka. Pytanie, czy Janikowski nie podpali się i nie będzie dążył za wszelką cenę do wygranej przed czasem? Powodów dostarczył mu Bahati, który wypowiadał się na jego temat niezbyt pochlebnie, a także kwestionował umiejętności brązowego medalisty olimpijskiego z Londynu. Janikowski w końcu odpowiedział, także w niezbyt wyszukany sposób stwierdzając, że Bahati "wygląda jak asfalt", jest "wieśniakiem" i "będzie duszony". Zła krew między tymi zawodnikami istnieje i zapewne nic się nie zmieni aż do zakończenia pojedynku. Pojedynku, który powinien wygrać Janikowski.

"Longer" idzie po pas

Pierwsza przygoda Michała Andryszaka (20-6, 1 NC) z KSW nie należała do specjalnie udanych. Po wygranej nad Pawłem Słowińskim i porażce z Michałem Włodarkiem poprzedzonej przegraną na gali w Moskwie "Longer" związał się z federacją Absolute Championship Berkut. Tam szło mu zdecydowanie lepiej - wygrał pięć z sześciu pojedynków. Dlatego, gdy stało się jasne, że Karol Bedorf z powodu kontuzji nie będzie mógł stoczyć walki z Michałem Kitą na PGE Narodowym KSW szybko przypomniało sobie o wojowniku z Bydgoszczy. Jednak chyba mało kto przypuszczał, że powrót okaże się aż tak udany - Andryszak zwyciężył przez efektowne duszenie w niecałe półtorej minuty. Na tym nie koniec, bo w kolejnej walce pod banderą czołowej europejskiej federacji Polak w 26 sekund znokautował byłego mistrza KSW Fernando Rodriguesa Jr. Wtedy stało się jasne, że wkrótce dostanie walkę o pas, który zostawił po sobie Marcin Różalski.

Okazało się, że KSW postanowiło nagrodzić Andryszaka mistrzowską walką szybciej, niż przypuszczał. Na KSW 43 zawodnik trenujący w poznańskim Ankosie spotka się z 31-letnim Philem De Friesem (14-6, 1 NC). Były zawodnik federacji UFC ma na koncie zwycięstwa m.in. ze znanymi z KSW Olim i Jamesem Thompsonem oraz weteranem Strikeforce Brettem Rogersem. Ci, z którymi przegrywał także nie są anonimowi - Stipe Miocić to obecny mistrz UFC, a Matt Mitrione jest jedną z gwiazd federacji Bellator. Jego największym atutem jest walka w parterze, a ulubioną techniką duszenie zza pleców, którym poddał już ośmiu rywali. Czy kolejnym będzie Andryszak?

Polak jest faworytem starcia z wojownikiem z Sunderlandu. Jest wyższy, lepszy w stójce i równie dobry w grapplingu. Jeśli zdobędzie pas KSW, to w kolejce czeka już na niego triumfator pojedynku Mariusz Pudzianowski - Karol Bedorf, który odbędzie się w czerwcu w Ergo Arenie. Tym samym Andryszak może nie tylko wywalczyć tytuł, ale przede wszystkim stać się kolejną gwiazdą KSW w przypadku wygranej, nad którymś z wymienionych zawodników. Jednak najpierw trzeba pokonać De Friesa.

Chorwacja kontra RPA w walce wieczoru

Pierwotnie walką wieczoru gali KSW 43 miała być konfrontacja Janikowskiego z Bahatim, ale ostatecznie włodarze federacji zmienili zdanie i w ostatnim pojedynku zobaczymy mistrza kategorii półśredniej Roberto Soldicia (13-2) z Dricusem Du Plessisem (11-1). Zapewne nie bez znaczenia jest fakt, że KSW podpisało kontrakt z chorwacką stacją RTL i gala będzie emitowana na żywo także w tym kraju. A przecież Soldić to jeden z najlepszych chorwackich zawodników, o którym robi się coraz głośniej za sprawą efektownego stylu walki i sukcesów.

Na grudniowej gali KSW 41 zaledwie 23-letni Chorwat tak bardzo zdemolował Borysa Mańkowskiego, że narożnik Polaka rzucił ręcznik i poddał porozbijanego zawodnika. Tym samym Soldić został nowym mistrzem, a następnie rzucił wyzwanie Du Plessisowi, który siedział na widowni. To właśnie wojownik z RPA miał się zmierzyć z Mańkowskim, ale na przeszkodzie stanęła kontuzja. Jak się okazało jego następca sprawił wielką niespodziankę.

Trudno wskazać faworyta sobotniej walki. Soldić woli nokautować i rozbijać rywali, natomiast Du Plessis lepiej czuje się w parterze, gdzie dusi oponentów. Z jednej strony mistrz w starciu z Mańkowskim udowodnił, że ma świetną obronę przed obaleniami, z drugiej pretendent nigdy nie został znokautowany i nie przegrał po ciosach w parterze. Ponadto obaj mają niemal identyczne warunki fizyczne, są w podobnym wieku (Du Plesis jest starszy o rok), a najlepsze lata przed nimi. Nie ulega wątpliwości, że triumfator będzie "pompowany" przez KSW, natomiast przegrany zapewne dostanie walkę z Mańkowskim.

Ważne walki dla "Kornika" i "Saszy"

Wcześniej także będzie ciekawie. Artur Sowiński (18-9, 2 NC) ponownie będzie chciał dobić się do walki o pas mistrzowski kategorii piórkowej i zrobi wszystko, by pokonać Salhadina Parnasse (10-0-1). Zaledwie 20-letni Francuz w grudniu dał znakomitą walkę z Łukaszem Rajewskim i może się okazać bardzo trudną przeszkodą dla "Kornika".

Dawid Zawada (15-3) powita debiutującego w klatce KSW Michała Michalskiego (6-2). Po tym, jak w październiku Niemiec zdeklasował Macieja Jewtuszkę wrocławianin na pewno nie będzie faworytem, ale publiczność może go ponieść, dzięki czemu odniesie najważniejsze zwycięstwo w karierze.

Niewykluczone, że pojedynek ostatniej szansy na KSW 43 stoczy doświadczony Łukasz Chlewicki (14-7-1). Popularny "Sasza" przegrał trzy walki z rzędu i wątpliwe, by dostał kolejną okazję do zaprezentowania się w klatce KSW. Problem w tym, że przeciwnikiem zawodnika z Krakowa będzie Norman Parke (23-6-1), który ma za sobą dwa wyrównane boje z Mateuszem Gamrotem. Tym razem Irlandczyk z Północy będzie zdecydowanym faworytem.

Wcześniej publiczności w Hali Stulecia zaprezentują się Kamil Selwa (10-6), który stoczy bój z Chorwatem Antunem Raciciem (20-8-1) oraz mniej doświadczeni, ale utalentowani Maciej Kazieczko (3-1) i Maciej Kaliciński (3-0, 1 NC).

Piotr Onami

Dowiedz się więcej na temat: Damian Janikowski | Michał Andryszak

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje