KSW 43. Janikowski to potwór! Co za zwycięstwo

Damian Janikowski zapowiadał, że pokona pewnego siebie Yannicka Bahatiego na gali KSW 43 we Wrołcawiu i słowa dotrzymał. Zanim pojedynek na dobre się rozpoczął sędzia już musiał go zakończyć. Polak zasypał rywala serią ciosów w parterze i arbiter słusznie przerwał walkę. To trzeci zawodowy triumf Janikowskiego i trzecia wygrana przed czasem.

Po dwóch efektownych zwycięstwach z rzędu nad bardziej doświadczonymi przeciwnikami Damian Janikowski (2-0) miał potwierdzić swoją klasę podczas sobotniej gali KSW 43 w rodzinnym Wrocławiu. Przeciwnikiem Polaka był Brytyjczyk Yannick Bahati (8-3), były mistrz organizacji BAMMA. Przed walką nie brakowało mocnych słów, zawodnik z Wysp starał się prowokować Janikowskiego m.in. deprecjonując jego umiejętności i sukcesy.

Reklama

Pojedynek potrwał zaledwie 18 sekund. Janikowski od razu ruszył do przodu i trafił Bahatiego potężnym lewym prostym. Przeciwnik był wyraźnie zamroczony, próbował ratować się zejściem do nóg, ale w konfrontacji z tak znakomitym zapaśnikiem nie mógł nic zrobić. Po chwili Janikowski zasypał Brytyjczyka serią uderzeń, rywal schował się za podwójną gardą i sędzia przerwał walkę.

Wydaje się, że teraz przed Janikowskim czas na jeszcze większe wyzwanie. Byli Julio Gallegos, Antoni Chmielewski i teraz Bahati. Kto następny? Może Michał Materla, który przegrał ostatni pojedynek ze Scottem Askhamem? Taka walka byłaby nie lada gratką dla kibiców.

po

Dowiedz się więcej na temat: Damian Janikowski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje