KSW 44. Bedorf nie dał szans Pudzianowskiemu

Nie było niespodzianki. Powracający po długiej przerwie Karol Bedorf pokonał Mariusza Pudzianowskiego w walce wieczoru gali KSW 44, która odbyła się w trójmiejskiej Ergo Arenie. Szczecinianin wygrał przez poddanie w pierwszej rundzie. Teraz prawdopodobnie czeka go walka o pas wagi ciężkiej.

Na ten pojedynek fani MMA w Polsce czekali od kilku lat. Karol Bedorf (14-3) od dawna domagał się konfrontacji z Mariuszem Pudzianowskim (12-5) zdając sobie sprawę, że taki pojedynek zagwarantuje mu największe pieniądze w karierze. Jednak "Pudzian" podkreślał, że nie jest jeszcze gotowy na takie starcie, a później przegrał dwie walki z rzędu.

Reklama

Kariera Bedorfa także nie potoczyła się zgodnie z planem - doznał sensacyjnej porażki z rąk Fernando Rodriguesa jr, a następnie plany pokrzyżowała kontuzja. Gdy szczecinianin pauzował, Pudzianowski odniósł trzy zwycięstwa z rzędu. Wszyscy, z włodarzami KSW włącznie, doszli do wniosku, że teraz jest idealny moment na zestawienie Bedorfa z "Pudzillą".

Bedorf opracował na starcie z Pudzianowski idealną taktykę. Bardzo szybko okopał wykroczną nogę przeciwnika i "Pudzian" miał coraz większe problemy z poruszaniem się. Ponadto opuszczał ręce i był narażony na kolejne trafienia. W końcu zdesperowany Pudzianowski ruszył na rywala próbując go obalić, ale Bedorf wykonał odrzut zapaśniczy i znalazł się na górze w półgardzie. Zawodnik Berserkers Team szybko złapał za rękę rywala i założył kimurę - klucz na rękę wywierający presję na bark. Pudzianowski nie miał wyboru i odklepał.

Powrót Bedorfa po 18 miesiącach przerwy był naprawdę imponujący. Jego kolejnym przeciwnikiem prawdopodobnie będzie mistrz kategorii ciężkiej Philip de Fries. Z kolei w wywiadzie po walce "Pudzian" dał do zrozumienia, że nie kończy kariery i chce stoczyć jeszcze trzy-cztery walki.

po

Dowiedz się więcej na temat: Karol Bedorf | Pudzianowski | KSW | MALKOWSKI

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje