Mariusz Pudzianowski: Drugi raz w życiu przegrałem przez kimurę

Zapowiadano, że Mariusz Pudzianowski dojrzał w swojej przygodzie z MMA do walk z czołowymi polskimi zawodnikami w wadze ciężkiej, ale w starciu z Karolem Bedorfem "Pudzian" został szybko sprowadzony na ziemię.

Walka wieczoru gali KSW 44, która odbyła się w trójmiejskiej Ergo Arenie, zakończyła się już w pierwszej rundzie, a decydujący moment sprokurował sam Pudzianowski, chcąc "wejść" w nogi rywala i powalić go na matę oktagonu. Bedorf przewidział intencje weterana i impet "Pudziana" wykorzystał do przeprowadzenia błyskotliwej kontry rodem z zapasów.

Reklama

Zawodnik Berserkers Team znalazł się w dosiadzie i prędko przeprowadził decydującą akcję. Chwycił za rękę byłego strongmana i założył mu tzw. kimurę, czyli destrukcyjny chwyt na rękę i bark. Pudzianowski chwilę próbował znieść nieludzki ból, ale został zmuszony do odklepania.

- Taki jest sport, popełniłem błąd, który się na mnie zemścił i po raz drugi w życiu przegrałem przez kimurę. Karol był dzisiaj lepszy i idzie piętro wyżej. A ja wrócę silniejszy, tanio skóry nie sprzedam! - zapowiedział "Pudzian", publikując wpis na swoim koncie na Facebooku. Te słowa oznaczają, że wojownik nie wybiera się na emeryturę.

- Dziękuję kibicom za niesamowity doping, wsparcie. Nie jestem w stanie odpisać na wszystkie wiadomości. Dzięki! - dodał Pudzianowski.

AG

Dowiedz się więcej na temat: Pudzianowski | Karol Bedorf | ksw 44

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje