Ted Ligety: Soelden to dla mnie szczęśliwe miejsce

Amerykanin Ted Ligety wygrał pierwsze zawody Pucharu Świata w austriackim Soelden. Na linii mety nie mógł ukryć radości.

Ligety w Soelden wygrał już trzy zawody Pucharu Świata, a tym razem znów pokazał się z bardzo dobrej strony. Choć przed rokiem był tu dziesiąty, teraz wziął rewanż na ulubieńcu publiczności Marcelu Hirscherze.

Reklama

- Drugi przejazd był trudniejszy. Próbowałem jednak obronić przewagę i udało mi się to - powiedział Amerykanin już po zawodach.

- Soelden to dla mnie szczęśliwe miejsce, często tu wygrywam. Sezon zaczął się dla mnie dobrze, teraz będę musiał czekać miesiąc na kolejne zawody - dodał szczęśliwy Amerykanin.

- Bardzo ciężko przepracowałem lato. Każdy trening doskonale pamiętam, bo tym razem naprawdę pracowałem ponad siły. Nie leżałem na kanapie, tylko cały czas ćwiczyłem. Oby to się przełożyło na kolejne zawody - podkreśla Ligety.

Drugi na mecie Francuz Thomas Fanara również był w dobrym humorze. - Wszystko mi się układało. Wierzyłem, że mogę wygrać, ale Ted mi na to nie pozwolił. Dziękuję francuskim kibicom za wspaniałą atmosferę, jaką stworzyli na mecie, odwdzięczyłem się im za to miejscem na podium - powiedział Fanara.

Wśród 79 zawodników z wielu państw, między innymi Uzbekistanu czy Bośni i Hercegowiny, nie było Polaka.

Z Soelden Łukasz Szpyrtka

Dowiedz się więcej na temat: Ted Ligety | PŚ w narciarstwie alpejskim

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje