W Tyrolu każdego zachwycą nie tylko skoki narciarskie

Nie tak dawno najlepsi zawodnicy świata rywalizowali na słynnej Bergisel. Do Innsbrucku przyjechało mnóstwo kibiców, a wielu z nich pozostało w mieście po zakończeniu konkursu skoków. W całym Tyrolu można korzystać z fantastycznego zaplecza dla fanów narciarstwa alpejskiego. W regionie jest cztery tysiące kilometrów tras.

- Tyrol to najpiękniejszy region w Austrii. Mamy tu prawie 100 ośrodków znakomicie przygotowanych tras narciarskich. Mamy bardzo szeroką ofertę dla każdego, dla początkujących, rodzin z dziećmi czy zaawansowanych narciarzy. Tutaj jest mnóstwo cudownych rzeczy do robienia – mówi Katarzyna Gaczorek z Izby Turystycznej w Tyrolu.

Reklama

Innsbruck to stolica Tyrolu. Z roku na rok zwiększa się liczba Polaków, którzy tu przyjeżdżają. W ostatnim sezonie zimowym w regionie było około 100 tysięcy narciarzy znad Wisły. Także latem coraz więcej ludzi przyjeżdża na wędrówki.

- Tyrol jest tak naprawdę kolebką zimowych spotów narciarskich. Mamy najsłynniejsze ośrodku z Kitzbuehel na czele. Tak naprawdę to tutaj narodziło się narciarstwo alpejskie – dodaje Gaczorek.

Innsbruck to nie tylko miejsce, gdzie można oglądać wspaniałe skoki na obiekcie Bergisel i jeździć na nartach. Jest tu sporo atrakcji. Kolejką linową można wjechać na Seegrube (1905 m n.p.m.) z samego serca miasta, by napić się tam piwa i potańczyć w igloo. Jadąc na górę można wysiąść na wcześniejszej stacji i zwiedzić najwyżej usytuowane na świecie zoo (700 m n.p.m.).

Warto dodać, że karnet narciarski na cały sezon kosztuje 717 euro, a trzeba wiedzieć, że trwa on od października do maja. Ten najdłuższy okres na nartach można wykorzystać m.in. na lodowcu Stubai.

Dowiedz się więcej na temat: Tyrol

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje