Marcin Gortat: To był dla mnie świetny sezon

- Był to dla mnie najcięższy sezon w ośmioletniej karierze w NBA i prawie 14-letniej jako koszykarza. Jeśli chodzi o wynik w NBA, osiągnęliśmy z Wizards swoje minimum, czyli powtórzyliśmy sukces sprzed roku, kwalifikując się do drugiej rundy play off. Pozostał jednak niedosyt - ocenił Marcin Gortat, koszykarz Washington Wizards, na konferencji prasowej przed organizowanymi przez jego fundację letnimi campami.

- Złamana dłoń Johna Walla całkowicie pokrzyżowała nam plany. Bez lidera zespołu i największej gwiazdy nie da się grać na najwyższym poziomie i wygrać cztery spotkania z Atlanta Hawks. Tak się dzieje w sporcie, że jedna kontuzja może wszystko zaprzepaścić. W dodatku ja w ostatnim meczu play off, a moim setnym w sezonie, złapałem jakiegoś wirusa, miałem zatrucie pokarmowe, nie jadłem 24 godziny przed meczem i mimo starań nie mogłem dobrze zagrać. Musimy czekać na kolejny sezon - powiedział w czwartek dziennikarzom w Centrum Porsche w Warszawie.

Reklama

W zakończonych rozgrywkach ligi NBA jedyny Polak w tej lidze zdobywał średnio w sezonie zasadniczym 12,2 pkt i miał 8,7 zbiórek (przed rokiem 13,2 i 9,5), a w play off odpowiednio 12,4 i 8,8 (13,0 i 9,9).

- Uważam, że był to dla mnie świetny sezon. Myślę, że jestem lepszym zawodnikiem, pokazałem się z lepszej strony. Było dużo zmian w zespole, nie do końca korzystnych dla mnie. Również moje drobne problemy personalne w środku rozgrywek sprawiły, że byłem trochę zdekoncentrowany, ale to moja wina. Dziękuję wszystkim, którzy głosowali na mnie przed Meczem Gwiazd i tym, którzy do tego namawiali. Było dla mnie wielkim przeżyciem, gdy na siedem dni przed ogłoszeniem składów byłem poważnym kandydatem, by znaleźć się wśród wyróżnionych. Musiałem nawet odwołać zarezerwowane już wakacje. Nie udało się, żałuję. Zagrać w meczu All Star byłoby to coś niesamowitego - podsumował Gortat swoją postawę w amerykańsko-kanadyjskiej lidze.

Polski środkowy, który we wszystkich spotkaniach minionego sezonu NBA wychodził w pierwszej piątce zespołu, nie uważa się za jego lidera.

- Wraz z Johnem Wallem byliśmy najlepszym duetem w lidze. Zdobywaliśmy najwięcej punktów w kontrataku. Nie da się ukryć, że on byłby innym zawodnikiem beze mnie, a także ja innym bez niego. Dlatego nasza współpraca musi być kontynuowana. Ale moja rola w zespole nigdy nie będzie zdefiniowana do końca. Moje nazwisko nigdy nie pojawi się w mediach w kontekście lidera. Nie jestem twarzą zespołu. Jest nią John, a po nim Bradley Beal - młodzi zawodnicy, którzy będą się rozwijali i o nich będzie się mówić przez lata. Z drugiej strony jestem jedynym centrem w zespole, mam w nim swoją rolę. Kontroluję i mobilizuję wszystkich młodych zawodników - zauważył.

Gortat, odkąd trafił do NBA w 2007 roku, w kadrze narodowej nie wystąpił tylko trzy razy, podczas mistrzostw Europy w 2007 w Hiszpanii, w 2011 na Litwie i minionego lata w eliminacjach do Eurobasketu we Francji. W tym roku wraca do reprezentacji, którą prowadzi amerykański trener Mike Taylor.

- Z trenerem Taylorem byłem w kontakcie przez cały sezon. Bywał na wielu meczach w Waszyngtonie. To człowiek, który cały czas się uczy, mam z nim fantastyczne relacje. Wielokrotnie spotykaliśmy się i rozmawialiśmy. Mam nadzieję, że z korzyścią dla reprezentacji. W tym roku, ze względu na przepisy NBA i kwestie ubezpieczenia, będę mógł dołączyć do kadry 1 sierpnia, na pięć tygodni przed turniejem we Francji. Ominą mnie pierwsze dni zgrupowania. To, że nie będę miał zajęć z reprezentacją, nie oznacza, że nie będę trenował - podkreślił.

Środkowy reprezentacji przyznaje, że grupa Eurobasketu w Montpellier, w której Polacy zagrają z Bośnią i Hercegowiną, Izraelem, Rosją, Finlandią i gospodarzem turnieju, broniąca tytułu Francją, jest bardzo silna.

- Trudno cokolwiek obiecywać. Jedziemy zagrać najlepszą koszykówkę, na jaką nas stać. Po play off NBA wiem, że jedna kontuzja może zmienić wszystko. Gdy rywal straci ważnego gracza, możemy z nim wygrać. Jeżeli sami będziemy osłabieni,, możemy mieć problem. Potrzebujemy dwóch, trzech zwycięstw, aby awansować do drugiej fazy, ale będzie bardzo ciężko - skomentował.

Gortat z zainteresowaniem będzie śledził draft do NBA, w którym uczestniczy w tym roku młodszy kolega z reprezentacji Mateusz Ponitka.

- Kibicuję mu z całego serca. Chciałbym, żeby kolejny polski zawodnik dostał się do NBA. Od niego i od jego agenta wszystko zależy. Mateusz musi grać na najwyższym poziomie. Otrzymywałem ostatnio mnóstwo sms-ów od wielu trenerów. Wczoraj dzwonili przedstawiciele Detroit Pistons z pytaniami o Ponitkę. Potwierdziłem, że to bardzo fajny, utalentowany i ciężko pracujący zawodnik. Z tego co wiem, wywarł dobre wrażenie w Detroit. Liczę, że dostanie się do ligi i że któregoś dnia razem zagramy w zespole.

W czwartek 9 lipca polski jedynak w NBA i jego Fundacja MG13 rozpoczynają w Rumii doroczny, ósmy już cykl zajęć dla młodzieży. Młodych adeptów koszykówki z całego kraju czekają także zajęcia w Nidzicy (11 lipca), Lublinie (15 lipca) oraz 18 lipca w Krakowie, gdzie po raz pierwszy odbędzie się także camp dla niepełnosprawnych.

- Takie zajęcia znalazły się po raz pierwszy w naszym projekcie. To również nowość dla mnie. Postaram się być jak najlepszym trenerem, przekazać sportowcom na wózkach jak najwięcej się da - zadeklarował koszykarz.

W akcji tradycyjnie uczestniczyć będą goście z NBA - m.in. kolega Gortata z zespołu Wizards Otto Porter, trenerzy Dave Atkins i Patrick Sullivan, były zawodnik tej ligi Bo Outlaw oraz maskotka "Czarodziejów" zabawiająca publiczność w czasie meczów. Polską stronę od strony szkoleniowej reprezentować będą kadrowicze Adam Waczyński i Przemysław Karnowski.

Na zakończenie akcji, w największej w kraju hali widowiskowej Tauron Arena, także w stolicy Małopolski, 19 lipca odbędzie się trzeci mecz celebrytów Gortat Team - Wojsko Polskie.

- Mecz mojej drużyny z zespołem wojskowym staje się coraz większym wydarzeniem. Wielu sportowców, artystów stara się w nim uczestniczyć. W tym roku udział potwierdzili m.in. Jerzy Dudek, Mariusz Wlazły, Piotr Gruszka, Łukasz Fabiański, Artur Boruc, Tatiana Okupnik, czekamy na Agnieszkę Radwańską z siostrą Urszulą. Liczymy na fantastyczną zabawę i pełną halę, jak przed rokiem - powiedział Gortat.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje