NBA. Dla Hardena mecze na poziomie MVP to już codzienność

Houston Rockets pokonali Portland Blazers 115:111 i przełamali pasmo 13 kolejnych zwycięstw klubu z Oregonu. James Harden miał 42 punkty, siedem asyst oraz sześć zbiórek i po raz kolejny potwierdził, że w walce o tytuł MVP sezonu zasadniczego wciąż nie ma sobie równych.

28-latek przez cały mecz napędzał akcje zespołu z Houston i, co najważniejsze, nie zawiódł w kluczowym momencie. Pod koniec czwartej kwarty trafił dwie trójki, które pozwoliły „Rakietom” uzyskać bezpieczną przewagę nad rywalem z Portland. Przewagę, której nie stracili już do ostatniej syreny.

Reklama

- Jest najlepszym ofensywnym zawodnikiem jakiego kiedykolwiek widziałem – powiedział trener zespołu z Teksasu Mike D’Antoni. - Zawodnicy biegają koło niego, a on robi tylko krok do tyłu i rzuca za trzy. Jeżeli chcesz powstrzymać, to wiedz, że jest to niemożliwe – zachwycał się podopiecznym.

Przez większość spotkania Blazers próbowali kryć Hardena indywidualnie. Nie przyniosło to jednak skutku. Rockets utrzymywali ponad 50-procentową skuteczność z dystansu, i to w dużej mierze dzięki trójkom trafianym przez ich lidera. Tych miał we wtorek pięć.

W poprzednim sezonie świetna gra „Brodacza” pozostawała w cieniu historycznych wyczynów Russella Westbrooka. Zawodnik Oklahomy City Thunder dołączył do legendarnego Oskara Robertsona jako jedynego koszykarza NBA w historii, który zakończył rozgrywki zasadnicze ze średnią triple-double na mecz i jak najbardziej zasłużenie odebrał statuetkę Maurice’a Podoloffa dla najlepszego gracza ligi zawodowej. Teraz w trofeum to celuje Harden.

Rozgrywający „Rakiet” Chris Paul wytrzymał znakomite tempo klubowego kolegi. Sprowadzony latem z Los Angeles Clippers „CP3” rzucił 22 punkty, do których dołożył sześć asyst oraz osiem zbiórek. Świetnie grał zwłaszcza w końcówce, dzięki czemu między trzecią i czwartą kwartą pomógł drużynie w odrobieniu sześciopunktowej straty do Portland.

Mimo wszystko to Harden jest zawodnikiem, na którego spada najwięcej pochwał za znakomitą grę ekipy z Houston. Tego lata zrobił ogromny postępu, który najlepiej widać w wynikach Rockets. A ci wyprzedzają na Zachodzie aktualnych mistrzów NBA Golden State Warriors i dzięki bilansowi 57-14 najlepsi są nie tylko w swojej konferencji, ale też w całej NBA. Ich kolejnym rywalem będą zajmujący obecnie dziewiąte miejsce na Wschodzie i walczący o play-offy Detroit Pistons.

Dowiedz się więcej na temat: James Harden | NBA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje