NBA. Golden State Warriors przegrali w San Antonio

Koszykarze Golden State Warriors, występujący w mocno przetrzebionym przez kontuzje składzie, ulegli na wyjeździe San Antonio Spurs 75:89 w meczu czołowych zespołów NBA. Obrońcy tytułu mają coraz większą stratę do najlepszej obecnie drużyny ligi - Houston Rockets.

W ekipie z Oakland zabrakło trzech uczestników ostatniego Meczu Gwiazd: Stephena Curry'ego, Kevina Duranta i Klaya Thompsona, a do tego w drugiej kwarcie z powodu urazu opuścił boisko Draymond Green.

Reklama

Mimo poważnego osłabienia, goście długo toczyli wyrównaną walkę, a nawet wygrywali jeszcze na początku czwartej kwarty. Od stanu 65:61 dla "Wojowników" gospodarze, a konkretnie LaMarcus Aldridge, zdobyli 12 punktów z rzędu i prowadzenia już nie oddali. 

Aldridge zakończył spotkanie z dorobkiem 33 punktów i 12 zbiórek. "Skoro mam być liderem, to zrobiłem tylko to, co do mnie należało" - podkreślił bohater meczu. Z kolei trener pokonanych Steve Kerr ocenił, że nie skuteczność Aldridge'a najbardziej dała się we znaki jego drużynie, a twarda defensywa gospodarzy.

"Przez trzy kwarty dzielnie się trzymaliśmy, zmagania z obroną rywali odbiły się na naszej kondycji w czwartej odsłonie. Spurs, którzy walczą o awans do play off, czyli o życie, podnieśli wtedy poprzeczkę za wysoko, jak na nasze obecne możliwości" - zauważył Kerr. W jego ekipie najskuteczniejszy z 20 pkt był Quinn Cook.

Warriors z bilansem 53-18 zajmują drugą pozycję na Zachodzie i w lidze. Lepsi są tylko rywale z konferencji - Houston Rockets (56-14).

LeBron James uzyskał 40 pkt, miał 12 zbiórek oraz 10 asyst i poprowadził Cleveland Cavaliers do zwycięstwa nad Milwaukee Bucks 124:117. To jego trzecie tzw. triple-double w ostatnich czterech meczach, 16. w karierze i 71. w karierze.

Do składu gospodarzy wrócił Kevin Love, który pauzował sześć tygodni z powodu złamania ręki. Zabrakło natomiast trenera Tyrone'a Lue, który ma poważne kłopoty zdrowotne. W sobotę na tyle źle się poczuł podczas spotkania z Chicago Bulls (114:109), że musiał w połowie pojedynku opuścić ławkę, a zespół do zwycięstwa poprowadził jego asystent Larry Drew. Wcześniej taka sytuacja miała miejsce już dwa razy.

"Po rozmowie z lekarzami i dyrektorem generalnym klubu Kobym Altmanem zdecydowałem, że dla dobra zespołu i mojego zdrowia muszę sobie zrobić przerwę w pracy. Teraz rzeczą najważniejszą będzie znalezienie mojego następcy, który dokończy ten sezon" - oświadczył szkoleniowiec.

Grek Giannis Antetokounmpo zdobył 37 pkt dla Bucks. "Po meczu uciąłem sobie miłą pogawędkę z LeBronem, którego zapytałem, co zrobiłem źle, bo jest on pierwszym zawodnikiem, który rzucił przeciwko mnie 40 pkt. Żartuję. On oczywiście jest najlepszym koszykarzem na świecie" - wspomniał Antetokounmpo.

Zespół z Milwaukee (37-33) zajmuje w Konferencji Wschodniej ósmą lokatę, ostatnią premiowaną udziałem w play off. Cavaliers (41-29) są na trzecim miejscu, ale ze znaczną stratą do Toronto Raptors (52-18) i Boston Celtics (47-23), które mogą się już szykować do decydującej części sezonu.

Wyniki poniedziałkowych meczów NBA:

Cleveland Cavaliers - Milwaukee Bucks      124:117

Indiana Pacers - Los Angeles Lakers        110:100

Philadelphia 76ers - Charlotte Hornets     108:94

Brooklyn Nets - Memphis Grizzlies          118:115

Miami Heat - Denver Nuggets                149:141 (po dwóch dogr.)

New York Knicks - Chicago Bulls            110:92

San Antonio Spurs - Golden State Warriors  89:75

Sacramento Kings - Detroit Pistons         90:106

Dowiedz się więcej na temat: San Antonio Spurs | Golden State Warriors | LaMarcus Aldridge | NBA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje