NBA - kontuzja Marcina Gortata, porażka Phoenix Suns

Marcin Gortat zdobył osiem punktów i miał cztery zbiórki, a jego Phoenix Suns w meczu koszykarskiej ligi NBA przegrali u siebie z Toronto Raptors 71:98. W końcówce pierwszej kwarty Polak doznał kontuzji prawej nogi i już nie wrócił na boisko.

Po trzech kolejnych wygranych "Słońca" nie wykorzystały okazji do wyrównania najdłuższej w sezonie serii zwycięstw. Sukces gości oznacza zakończenie na pięciu ich serii porażek.

Reklama

Do kontuzji Polaka doszło na 48 sekund przed końcem pierwszej odsłony, gdy zebrał on piłkę z bronionej tablicy po niecelnym rzucie Włocha Andrei Bargnaniego, a na jego prawą stopę przypadkowo nastąpił Amir Johnson.

Partnerzy kontynuowali akcję w ataku, a Gortat cały czas leżał na parkiecie. Słoweniec Goran Dragic zdążył zdobyć punkty, a Sebastian Telfair, do niedawana zawodnik Phoenix, odpowiedzieć trafieniem dla Raptors. Dopiero wtedy, po 14 sekundach, przy stanie 22:25, zespół gospodarzy wziął czas, a ich środkowy został sprowadzony na ławkę, by następnie udać się na prześwietlenie. Dało ono wynik negatywny. Kolejne, bardziej kompleksowe badania przewidziano w czwartek.

Gortat uchodził dotychczas za największego "twardziela" Suns. Ma najdłuższą w drużynie serię kolejno rozegranych spotkań. Od kiedy w grudniu 2010 roku przyszedł do zespołu w Arizony, wystąpił we wszystkich 182 jego meczach, a w 139 ostatnich w pierwszej piątce.

Zdarzyło mu się już grać z usztywnieniem dłoni, gdy tuż przed poprzednim sezonem doznał pęknięcia kciuka, a także z ochronnym plastrem na twarzy, dwa dni po tym, gdy złamał nos w przypadkowym zderzeniu z kolegą z zespołu Steve'em Nashem.

Teraz pech przyszedł w momencie, gdy mógł liczyć na dłuższą niż zwykle grę z powodu nieobecności weterana Jermaine'a O'Neala. Dobrze ostatnio spisujący się zmiennik Polaka nie zagra w co najmniej trzech meczach ze względów rodzinnych. Jego 13-letnia córka przeszła właśnie Bostonie operację serca.

W środę w hali US Airways Center w Phoenix gospodarze tylko w pierwszej kwarcie, przegranej 24:28, toczyli wyrównany pojedynek z jedynym w NBA zespołem z Kanady.

Gortat bardzo dobrze rozpoczął spotkanie. W 11 minut trafił cztery z sześciu rzutów z gry, wszystkie po dynamicznych wsadach bądź o tablicę spod kosza, spudłował jedyny wolny, miał cztery zbiórki w obronie i stratę. Raz został zablokowany przez Rudy'ego Gaya.

Po jego zejściu, pozbawiony środkowych zespół (Irańczyk Hamed Haddadi, który zadebiutował w barwach Phoenix, nic nie wniósł do gry) nie radził sobie w obronie, był nieskuteczny w ataku (38 procent wobec 48 rywali) i popełnił aż 29 strat, najwięcej w sezonie (Raptors - 21). Rywale systematycznie powiększali przewagę, która w ostatniej minucie meczu wzrosła nawet do 30 punktów (98:68).

W zespole gospodarzy tylko Marcus Morris miał dwucyfrową zdobycz punktową - 12. Dziewięć dodał Jared Dudley, a po osiem - obok Gortata - Słoweniec Goran Dragic i P.J Tucker.

Najwięcej punktów dla gości uzyskali DeMar DeRozan - 15, Johnson - 14 i Telfair - 13.

Suns z bilansem 21 wygranych i 40 porażek zajmują 13. miejsce w Konferencji Zachodniej. Kolejne spotkanie rozegrają w piątek na wyjeździe z ostatnimi w tabeli Sacramento Kings (21-42).

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Gortat | Phoenix Suns | NBA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje