NBA: W Sacramento chcą zatrzymać koszykarzy nową inwestycją

Władze miasta Sacramento przegłosowały plan budowy nowej hali na 18 500 miejsc ze środków publiczno-prywatnych. Inwestycja ma pomóc w utrzymaniu koszykarzy Kings w Kalifornii. Na mocy umowy zawartej w styczniu zespół może jednak przenieść się do Seattle.

Grupa inwestorów z Seattle uzgodniła wówczas z właścicielami Kings warunki kupna kontrolnego pakietu akcji  koszykarskiego klubu, co oznaczało, że liga NBA wkrótce powinna powróci do miasta, które w 2008 roku utraciło SuperSonics na rzecz Oklahoma City. Atutem Seattle miała być nowa hala.

Reklama

Teraz projektem nowego obiektu "kuszą" właścicieli koszykarskiego klubu władze miasta Sacramento. Jego burmistrz Kevin Johnson, niegdyś znakomity koszykarz Phoenix Suns, m.in. uczestnik finałowej rywalizacji z Chicago Bulls w 1993 roku, konsekwentnie walczy o utrzymanie ligi NBA w mieście. By zatrzymać koszykarzy Kings, oprócz inwestycji w halę, musi jeszcze zablokować wstępne uzgodnienia właścicieli Sacramento - rodziny Maloof z biznesmenami z Seattle.

Obecna Sleep Train Arena, położona poza centrum Sacramento, została wybudowana w 1989 r. za "jedyne" 40 milionów dolarów. Był to najniższy koszt powstania spośród wszystkich obiektów NBA. Jest ona najmniejszą areną goszcząca zawodowych koszykarzy pod względem powierzchni i drugą od końca pod względem liczby miejsc (17 317).

Nowy obiekt ma powstać w sercu miasta. Koszty inwestycji - centrum handlowo-hotelowego, hali widowiskowo-sportowej wraz z rewitalizacją terenu, mają sięgnąć 448 milionów dolarów.

Za tydzień Johnson ma przedstawić władzom NBA w Nowym Jorku plany kalifornijskiego miasta. W połowie kwietnia Rada Gubernatorów NBA podejmie decyzję o przyszłości drużyny Kings.

Dowiedz się więcej na temat: NBA | koszykówka | Sacramento | Sacramento Kings

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje