Sponsorzy odwracają się od Los Angeles Clippers

Władze NBA jeszcze nie podjęły decyzji w sprawie właściciela klubu Los Angeles Clippers Donalda Sterlinga, który jest bohaterem skandalu o podłożu rasowym. Szybko reagują za to sponsorzy klubu, rezygnując z jego wspierania.

W piątek portal TMZ zamieścił 10-minutowe nagranie, opisując je jako rozmowę Sterlinga z jego partnerką. Właściciel Clippers miał pretensje do kobiety, że zamieściła w sieci zdjęcie, na którym obok niej stoi słynny koszykarz Magic Johnson oraz że przyprowadziła na mecz ciemnoskórych znajomych.

Reklama

"Możesz sypiać z czarnymi, możesz przyprowadzać ich do domu i robić z nimi co chcesz, ale nie przychodź z nimi na moje mecze. Nie musisz się też pokazywać obok nich na zdjęciach na Instagramie (fotograficzny portal społecznościowy - PAP)" - zwrócił się do kobiety Sterling.

Zachowanie Sterlinga spotkało się z powszechnym oburzeniem. Władze NBA na razie badają sprawę i zapowiedziały na wtorek konferencję prasową. Szybciej reagują sponsorzy Clippers. Gazeta "USA Today" donosi, że współpracę z klubem zerwało już kilkanaście firmy, m.in.: Mercedes-Benz, Red-Bull i linie lotnicze Virgin America.

We wtorek Clippers we własnej hali zmierzą się w piątym meczu pierwszej rundy fazy play off z Golden State Warriors (2-2). Przed jego rozpoczęciem amerykański hymn miał zaśpiewać czarnoskóry artysta o pseudonimie Tank, który jednak zrezygnował w ramach protestu.

Sterling nie pierwszy raz ma kłopoty związane z rasizmem. W 2009 roku w ramach ugody zapłacił 2,7 mln dol. Oskarżono go o dyskryminację, ponieważ nie zezwalał na wynajmowanie posiadanych przez siebie apartamentów w Los Angeles osobom czarnoskórym i Meksykanom.

Dowiedz się więcej na temat: Donald Sterling | Los Angeles Clippers | NBA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje