Spurs pokonani

Znaleźli się wreszcie pogromcy rozpędzonych San Antonio Spurs. Po rekordowej w lidze w obecnym sezonie serii 13 triumfów z rzędu "Ostrogi" poległy w Rose Garden miejscowym Portlad Trail Blazers 93:98.

Dzięki 24 punktom Bonzi Wellsa i 19 "oczkom" autorstwa Dale`a Davisa podopieczni Maurice`a Cheeksa odnieśli 17. zwycięstwo w swych ostatnich 20 bojach.

Reklama

Ekipa z Oregonu wygrała również 10 z 9 potyczek na własnych klepkach przegrywając jedynie w poniedziałek na własne życzenie z najsłabszą drużyną Midwest Division Memphis Grizzlies (100:103) trwoniąc beztrosko w końcówce 25-punktową przewagą z trzeciej odsłony.

Chłopcy Gregga Popovicha musieli uznać wyższość rywali, mimo iż trafili z pola gry aż 38 rzutów na 70 prób, przy niespełna 45-procentowej skuteczności z akcji Trail Blazers. Najskuteczniejszy w szeregach pokonanych był Tim Duncan - zdobywca 34 punktów (plus 11 zbiórek).

Co prawda Phoenix Suns z wolna godzą się już z myślą, że nie dla nich tegoroczny play off, jednak podopieczni Franka Johnsona mają tę satysfakcję, iż w nie dali się pokonać w America West Arena Los Angeles Lakers. Na starcie sezonu seria siedmiu zwycięstw obrońców tytułu mistrzowskiego zakończyła się właśnie wpadką w Arizonie (83:95), a i tym razem górą byli gospodarze. Shawn Marion zaaplikował ekipie Phila Jackosona rekordowe w sezonie 32 punkty (plus 18 zbiórek) Stephon Marbury dodał 26 (11 asyst) i "Słońca" dzięki wypunktowaniu gości w finałowej kwarcie triumfowały 118:106. Jeszcze na niespełna 8 minut przed końcową syreną deficyt Lakers wynosił ledwie "oczko" (93:94), jednak wówczas Marion pakując piłkę do kosza zainicjował zryw gospodarzy 22:6. W decydujących chwilach zawiódł również Shaquille O`Neal, który co prawda zdobył w całym meczu 24 punkty, ale w finałowych 12 minutach trafił jedynie 2 razy na 9 prób z linii rzutów wolnych. Cichym bohaterem gospodarzy był Jake Tsakalidis, który nie tylko zdobył 19 punktów i zebrał 10 piłek, ale przede wszystkim skutecznie paraliżował poczynania swego vis`a vis - Shaqa.

- Jake był najlepszym graczem tego meczu. Dominował i walczył skutecznie z graczem, którego uważam za najlepszego w lidze - chwalił środkowego swego zespołu Marbury.

- No cóż okropnie rozczarował mnie nasz finisz - wyznał Phil Jackson, któremu zapewne najmniej krwi popsuł Kobe Bryant - zdobywca 36 punktów.

Zobacz wyniki meczów z 27 marca

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje