Jorge Sampaoli: Zawalił się nasz plan

- Ponoszę odpowiedzialność za ten wynik, bo to ja przygotowałem taktykę, wymyśliłem plan na to spotkanie. Nie udało mi się znaleźć optymalnego zestawienia, piłkarze nie zagrali tego, co potrafią - mówił po klęsce z Chorwacją (0-3) trener reprezentacji Argentyny, Jorge Sampaoli.


- Leo Messi nie miał takiego wpływu na naszą grę, na przebieg meczu, jak mógłby, a współpraca partnerów z nim też pozostawiała sporo do życzenia. Jako trener reprezentacji Argentyny nie przeżyłem jeszcze takiej porażki, więc ból jest ogromny. O wstydzie bym jednak nie mówił. W pierwszej połowie wyglądało to jeszcze dobrze, ale strata gola w kuriozalnych okolicznościach nas podłamała - tłumaczył przyczynę porażki selekcjoner Albicelestes.

- Zawalił się nasz plan, a nie potrafiliśmy odpowiednio zareagować i znaleźć nowej recepty na wspaniale dysponowanych Chorwatów. Pozostaje walczyć w ostatnim spotkaniu i zobaczymy, co to da. Na pewno dziś to nie była Argentyna, jakiej życzyliby sobie nasi kibice. Dlatego wszystkich błagam o wybaczenie, a szczególnie tych, którzy przemierzyli tysiące kilometrów, by być z nami w Rosji - zakończył Jorge Sampaoli.

Zlatko Dalić, trener Chorwatów, kurtuazyjnie wypowiadał się o rywalach.
- To nie Argentyna była słaba, rozbita i zmieszana, a my zagraliśmy wspaniale. Z pasją, z wielką motywacją, z radością oraz chęcią sprawienia sobie i całej Chorwacji pięknego prezentu. Błąd Caballero? To był efekt naszej taktyki, naszego nacisku, naszego pressingu. Trzeba też zauważyć, że już w pierwszej połowie mieliśmy trzy okazje, by zdobyć gola. Nasze bramki nie były więc przypadkowe - mówił opiekun Chorwatów.

- Byliśmy świetni, zatrzymaliśmy Messiego, byliśmy znakomicie przygotowani na taktykę Argentyny i ustawienie 3-4-3. Wiedzieliśmy, że media wywierały presję na trenera Sampaolego, by właśnie takim systemem grał. Nasi szpiedzy poinformowali nas, że na treningach to ćwiczyli i opracowaliśmy plan, jak sobie z tym radzić. Co teraz? Teraz musimy się modlić o pokorę. Cieszmy się, bądźmy szczęśliwi, ale jednocześnie bardzo spokojni. Osiągnęliśmy tak naprawdę dopiero to, co zakładaliśmy przed przyjazdem do Rosji, bo wiedziałem, że stać nas na awans z grupy - dodał Dalić.

- Nie możemy dać się ponieść emocjom, musimy się wstrzymać z euforią. Zrealizowaliśmy podstawowy cel, czyli zapewniliśmy sobie awans z grupy. Teraz przed nami kolejny - zająć pierwsze miejsce, co pozwoli prawdopodobnie uniknąć Francji w 1/8 finału. Mam głęboką wiarę, że możemy jednak zajść dalej - cieszył się Luka Modrić, piłkarz meczu według FIFA.

Dowiedz się więcej na temat: MŚ 2018

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje