Przemysław Frasunkiewicz: Alba Berlin rozkręca się z meczu na mecz

W czwartym meczu grupy B Pucharu Europy koszykarze Arki, którzy przegrali poprzednie spotkania, zmierzą we wtorek o 20. w Berlinie z Albą. "To bardzo mocna drużyna, która rozkręca się z meczu na mecz" - powiedział trener gdynian Przemysław Frasunkiewicz.


Na inaugurację tych rozgrywek gdynianie, którzy zajmują ostatnie miejsce w grupie B, przegrali we własnej hali 73:80 z Lokomotiwem Kubań Krasnodar, a później ulegli 79:96 w Bursie Tofasowi oraz 61:78 u siebie Cedevicie Zagrzeb.

Reklama

"Cały czas szukamy strzeleckiej formy i nie wiem jakie są przyczyny, że zawodnicy, którzy mają bardzo dobrą skuteczność w rzutach za trzy, z otwartych pozycji zamiast do kosza trafiają w bok tablicy. Jeśli kogoś zjada presja, to musi się zastanowić, czy to jest odpowiedni dla niego poziom. Presja powinna być czymś pozytywnym. Jeśli uprawia się zawodowo sport, to czeka się na presję i przy remisie zawodnik chce oddać rzut, a nie boi się tej sytuacji" - zauważył Frasunkiewicz.

Szansy na inauguracyjne zwycięstwo zawodnicy Arki szukać będą we wtorek w Berlinie w konfrontacji z wiceliderem grupy B Albą. Drużyna ze stolicy Niemiec pokonała najpierw u siebie Tofas 107:91, a następnie na wyjeździe przegrała z Cedevitą 73:75 i wygrała z Limoges CSP 102:93.

"Zawsze chcemy zwyciężyć i nigdy nie może wkraść się taka myśl, że nie damy rady wygrać. Oczywiście mecze w Pucharze Europy to całkiem inny poziom, bo wystarczy, że się dwa razy pomylimy i jest po zabawie. Czy jesteśmy zmęczeni, czy rywalizujemy na wyjeździe, czy nie mamy trzech podstawowych graczy, jak w ostatnim spotkaniu z Cedevitą, to kolejny zawodnik musi wyjść na boisko i zrobić wszystko, aby wykorzystać szansę, bo taka okazja może się już więcej nie powtórzyć. Na co dzień nie gra się w takich rozgrywkach" - skomentował.

Liderem Alby jest wszechstronny litewski skrzydłowy Rokas Giedraitis, który ma średnią 16,7 punktu, czterech zbiórek, 2,3 asysty oraz 3,3 przechwytu na spotkanie. Niemiec Niels Giffey notuje 16 punktów, a Islandczyk Martin Hermannsson 14 "oczek" i 3,3 asysty. Z kolei najlepiej podającym tych rozgrywek jest Peyton Siva - amerykański rozgrywający berlińskiego zespołu ma przeciętnie 11 asyst (do tego rzuca 12,7 pkt). Najwięcej, 14, zaliczył przeciwko Tofasowi.

"Alba to bardzo mocny zespół, który rozkręca się z meczu na mecz. Rywale grają bardzo agresywną obronę, czasami na pograniczu ryzyka. Podobnie w defensywie spisuje Cedevita, ale drużyny z Berlina prezentuje wyższy poziom. Plan na ten mecz jest podobny jak przed poprzednim spotkaniem. W ataku trzeba grać szybko, bo inaczej ciężko będzie wykreować otwartą pozycję do rzutu. Do tego musi dojść twarda defensywa, bo są kwarty, które kończymy z dwoma faulami na koncie, co jest niedopuszczalne" - ocenił.

We wtorkowym meczu w Arce powinien już zagrać kontuzjowany ostatnio rozgrywający Krzysztof Szubarga. Uraz ręki wykluczył natomiast z gry silnego skrzydłowego Filipa Dylewicza.

W pozostałych spotkaniach grupy B Limoges podejmie we wtorek Tofas, a w środę Cedevita zagra w Zagrzebiu z Lokomotiwem Kubań.

Reklama

Reklama

Reklama