Soczi 2014 - Sylwia Jaśkowiec zdradza plan na igrzyska

"Było bardzo przyjemnie usłyszeć tę nominację w waszym radiu. Jestem bardzo zaskoczona, ale z drugiej strony cieszę się, że znalazłam się wśród tak wybitnych polskich sportowców. Mam nadzieję, że ktoś na mnie zagłosuje" - uśmiecha się w rozmowie z RMF FM Sylwia Jaśkowiec, nominowana do tytułu Sportowca Stycznia w plebiscycie RMF FM i Interia.pl.

Kacper Merk: Jest pani nominowana w plebiscycie na Sportowca Stycznia RMF FM i Interii.pl. Zaskoczona?

Reklama

Sylwia Jaśkowiec: Było bardzo przyjemnie usłyszeć tę nominację w waszym radiu. Owszem, jestem bardzo zaskoczona, ale z drugiej strony cieszę się, że znalazłam się wśród tak wybitnych polskich sportowców. Mam nadzieję, że ktoś na mnie zagłosuje i walka o ten tytuł będzie zacięta do samego końca. Ale wszystkim nominowanym życzę powodzenia.

Pewnie fajnie byłoby też znaleźć się w takim gronie za miesiąc?

- Zdecydowanie, ale do tego trzeba by zabłysnąć na igrzyskach olimpijskich w Soczi.

Myśli pani, że finał w biegu sprinterskim powinien wystarczyć?

- Dostać się do tego finału to jest w ogóle moje marzenie, ale sprinty są najbardziej nieprzewidywalną konkurencją biegów narciarskich. Priorytetem są kwalifikacje, bo jeśli znajdę się już w tej najlepszej trzydziestce, to może zdarzyć się wszystko, a jeśli pojawi się szansa zajścia wysoko, na pewno zrobię wszystko, by ją wykorzystać.

W Soczi będzie pani koncentrować się głównie na sprincie czy pozostałe biegi też będą ważne?

- Na pewno na sprintach będę skupiona najbardziej, ale liczę też na sztafetę i bieg masowy na 30 kilometrów, który w tym roku będzie rozgrywany techniką dowolną, w której czuję się znacznie lepiej. Tyle że na razie to tylko takie życzeniowe myślenie, a wszystko okaże się na miejscu. Kluczową sprawą będzie adaptacja do warunków panujących w Krasnej Polanie - z doświadczenia wiem, że biega się tam bardzo ciężko, więc to, jak szybko przystosuję się do tych okoliczności, będzie miało wpływ na politykę startową.

Jak aktualnie wygląda pani forma? Nie startowaliście w ostatnim Pucharze Świata w Toblach, ale słyszałem, że też byliście we Włoszech, tyle że na zgrupowaniu.

- To był trening wysokogórski, który mocno obciąża organizm. Na razie więc przede wszystkim jestem zmęczona i osłabiona. Ale to wszystko powinno przekuć się w dobrą dyspozycję już pod koniec tygodnia.

Czytaj cały wywiad na RMF24.pl!


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje