Vital Heynen: Naprawdę musimy nad tym popracować

Za nami pierwsze dwa weekendy Siatkarskiej Ligi Narodów, w tym czasie podopieczni Vitala Heynena rozegrali sześć meczów przed własną publicznością w Katowicach, Krakowie i Łodzi. Wspaniałą passę zwycięstw Biało-Czerwonych, mimo gorącego dopingu fanów, przerwali Niemcy, którzy w niedzielnym spotkaniu zwyciężyli 3:1. Polska kadra i tak jest liderem fazy interkontynentalnej rozgrywek i zmierza po awans do lipcowych finałów w Lille.


Na zwycięstwie w tym spotkaniu szczególnie zależało Vitalowi Heynenowi, który podkreślał, że dla niego będzie to wyjątkowy mecz. Belg był szkoleniowcem reprezentacji naszych zachodnich sąsiadów w latach 2012-2016, a następnie objął posadę trenera VfB Friedrichshafen.

- Znam tych zawodników - wiem, że są dobrzy i pokazali jak potrafią grać. Dla nich Siatkarska Liga Narodów jest inna, bo do tej pory wygrali tylko jeden mecz, więc nie będzie im łatwo zakwalifikować się do finałów, a to był bardzo dobry moment żeby pokazać, co potrafią - powiedział po meczu Heynen. - Niemcom zależało na tym zwycięstwie, daliśmy z siebie wszystko, pokazaliśmy dobrą siatkówkę, przyjemnie było grać w Łodzi mając wsparcie tak wspaniałej publiczności.

Przed tym spotkaniem szkoleniowiec obiecał piwo wszystkim pełnoletnim kibicom w Atlas Arenie, jeśli reprezentanci Polski zwyciężyliby za trzy punkty. Pytany, czy tym samym zawodnicy nie czuli większej presji wyjaśniał:

- To ciekawe oferować coś kibicom, może jest to presja dla zawodników, ale czy mistrzostwa świata nie są presją? Jeśli piwo dla kibiców byłoby presją, wtedy muszę zaoferować więcej, bo musimy nauczyć się, jak sobie radzić z presją. To coś czego szczególnie młodzi zawodnicy, ale i starsi, muszą się nauczyć. Patrząc na te dwa tygodnie mam bardzo pozytywne wrażenia, mimo że wolałbym wygrać z Niemcami.

Co ciekawe, pomimo porażki Polacy nadal są liderami rankingu Siatkarskiej Ligi Narodów, mając dokładnie taki sam bilans zwycięstw i porażek, jak Brazylia i USA. Jednak Biało-Czerwoni mają lepszy stosunek setów. Vital Heynen podkreśla, że należy pamiętać o tym, że on odbudowuje polską drużynę dając szanse ogrania młodym zawodnikom przez co nie należy oczekiwać od naszej reprezentacji samych zwycięstw.

- Przed tą porażką zagraliśmy tylko pięć meczów i zapewne możemy przegrać kilka spotkań bardziej dotkliwie. Ale wróćmy do tego gdzie zaczęliśmy - rok temu Polska nie zakwalifikowała się do finałów Ligi Światowej i odpadła w playoffach podczas mistrzostw Europy, dlatego musimy odbudować drużynę. Zaczęliśmy systemem, w którym gramy 21 zawodnikami, więc byłoby cudem gdybyśmy nie płacili za to. Niemcy polegają na swojej podstawowej szóstce, rozpoczynając nią każdy ważny mecz, a Polska ma trenera, który cały czas wprowadza zmiany. Szukam, rotuje składem, daję zawodnikom szanse i za to płacimy, czasami ceną tego jest wynik i tak było w niedzielę. Podczas Ligi Narodów moim celem jest dać zawodnikom możliwość gry i musimy być przygotowani na to, że porażki będą się powtarzać, szczególnie biorąc pod uwagę to, że zmierzymy się z zespołami grającym podstawowymi szóstkami. Dlatego szanse na to, że będziemy mieli więcej problemów są również wyższe. Miałem nadzieję zakończyć te dwa turnieje w Polsce z sześcioma zwycięstwami, ale napotkaliśmy mocniejszy zespół - wyjaśniał Belg.

- Podsumowując te dwa turnieje, mogę powiedzieć to co wiedziałem już wcześniej - mamy wiele indywidualnych talentów, ale blok i obrona stanowią duży problem, nie jesteśmy w tym dobrzy. Do tej pory graliśmy dobrze atakiem i w innych aspektach, a teraz widać, że naprawdę musimy popracować nad blokiem i obroną. Podczas tego spotkania wiele nauczyłem się o tym, kto i co umie grać, jakie są reakcje zawodników. Uważam że to było bardzo interesujące spotkanie, miałem tylko nadzieję, że wygramy 3:2 - dodał selekcjoner.

Reprezentacja Polski kolejny turniej Siatkarskiej Ligi Narodów rozegra w Osace, dlatego w podróż do Japonii nasi zawodnicy wyruszyli już w poniedziałek. W Kraju Kwitnącej Wiśni Biało-Czerwoni zmierzą się z gospodarzami, Włochami i Bułgarią. Vital Heynen dotrze do Osaki z małym opóźnieniem, gdyż wcześniej postanowił pojechać do Spały, gdzie pod okiem Pawła Woickiego trenują pozostali siatkarze znajdujący się w szerokim składzie.

- To okazanie szacunku wszystkim zawodnikom, którzy tam trenują i których jeszcze nie widziałem, których nie miałem szansy naprawdę poznać. Myślę, że w ten sposób okazuje im większy szacunek niż poprzez powiedzenie, że prawie zostałeś powołany. Byłem tam już jeden dzień i naprawdę mi się podobało - zakończył Vital Heynen.

Za: PZPS

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje