Ken Hitchcock odnotował 600. zwycięstwo w NHL

Aż trzy z wtorkowych meczów NHL zakończyły się po rzutach karnych. W taki sposób wygrały Winnipeg Jets, St. Louis Blues i San Jose Sharks. Szkoleniowiec Blues Ken Hitchcock zanotował 600. zwycięstwo w NHL. - Stało się tak w zasadzie dlatego, że jestem stary - z humorem zauważył 61-letni trener.

W derbach Kalifornii "Rekiny" pokonały Los Angeles Kings 3-2. Wszystkie gole w regulaminowym czasie padły w drugiej tercji. Gospodarze dwie bramki zdobyli w ciągu 42 sekund. Najpierw Jonathana Quicka pokonał Brent Burns, a potem uczynił to TJ Galiardi. "Królowie" załapali się do meczu w 34. minucie, kiedy Jake Muzzin wykorzystał okres gry w przewadze. Do wyrównania w 39. minucie doprowadził Dustin Brown.

Reklama

Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia i o zwycięstwie decydowały karne. Jedynego w trzeciej serii wykorzystał Raffi Torres. - Minęło kilka lat, odkąd ostatni raz dostałem szansę w serii rzutów karnych, więc byłem trochę zdenerwowany - przyznał Torres.

Winnipeg Jets mimo że prowadzili już 3-1, to z Tampa Bay Lightning wygrali dopiero 4-3. Bohaterem w ekipie gospodarzy był Andrew Ladd. Kapitan Jets strzelił dwa gole i dołożył jeszcze wykorzystanego karnego. Po drugiej bramce Ladda w 38. minucie zdobytej w przewadze, ekipa z Winnipeg prowadziła już dwoma golami, ale w trzeciej tercji do siatki trafili Pierre-Cedric Labrie i Steven Stamkos z zespołu "Błyskawic".

W rzutach karnych oprócz Ladda krążek do siatki posłał też Mike Santorelli. - Nie można oddać prowadzenia 3-1 w trzeciej tercji. Ostatecznie jednak wygraliśmy, zdobyliśmy dwa punkty i idziemy dalej - podsumował Ladd.

St. Louis Blues pokonując Vancouver Canucks 2-1 zrobili wielki prezent swojemu szkoleniowcowi Kenowi Hitchcockowi. Dla niego była to 600. wygrana w NHL. Został tym samym dopiero 11. trenerem w historii, a drugim wciąż aktywnym (inny to Joel Quenneville), który osiągnął taki wynik. - Stało się tak w zasadzie dlatego, że jestem stary. Gdy długo jesteś trenerem, to dochodzisz do tego - stwierdził 61-letni Hitchcock.

Gospodarze wcale nie musieli jednak zwyciężyć. To Canucks bowiem prowadzili od 40. minuty, po golu Alexandra Edlera w przewadze. Wyrównał w 51. minucie Jay Boumeester. W rzutach karnych trafiali już tylko hokeiści Blues. W pierwszej serii Andy McDonald, a w trzeciej Alexander Steen.

- Gdy prowadziłem drużynę po raz 1000. w NHL do Columbus przyjechała ekipa z Detroit i wygrała 9-1. Będąc szczerym, teraz to zdecydowanie lepsze uczucie - powiedział Hitchcock.

Wtorkowe wyniki:

New York Islanders - Florida Panthers     5-2   

Washington Capitals - Toronto Maple Leafs 5-1    

Ottawa Senators - Carolina Hurricanes     3-2   

Philadelphia Flyers - New York Rangers    4-2     

Winnipeg Jets - Tampa Bay Lightning       4-3 (po karnych)

St. Louis Blues - Vancouver Canucks       2-1 (po karnych)

Edmonton Oilers - Minnesota Wild          3-5

San Jose Sharks - Los Angeles Kings       3-2 (po karnych)

Dowiedz się więcej na temat: NHL | Ken Hitchcock

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama