NHL. Boston Bruins zachowali szanse na pierwsze miejsce na Wschodzie

Hokeiści Boston Bruins pokonali u siebie Ottawa Senators 5-2 w meczu ligi NHL i zachowali szansę na awans do play off z pierwszego miejsca w Konferencji Wschodniej. Ich niedzielny mecz z Florida Panthers to jedyne spotkanie pozostałe do zakończenia sezonu zasadniczego.

Bruins szanse na pierwsze miejsce zarówno w dywizji, jak i w konferencji mają wciąż nie tylko dzięki swojemu sobotniemu zwycięstwu, ale także dzięki porażce prowadzących w Atlantic Division Tampa Bay Lightning, którzy ulegli na wyjeździe po dogrywce Carolina Hurricanes 2-3. "Błyskawice" (54-23-5) mają obecnie na koncie 113 punktów, a bostończycy (50-19-12) o jeden mniej.

Reklama

Niedzielne zwycięstwo i pierwsza lokata w dywizji sprawiłaby, że Bruins na inaugurację fazy play off zmierzyliby się z New Jersey Devils. Porażka z Panthers oznaczać będzie zachowanie drugiego miejsca i rywalizację z Toronto Maple Leafs w pierwszej rundzie fazy pucharowej. Bostończycy z pierwszą z tych drużyn wygrali wszystkie trzy spotkania w tym sezonie, podczas gdy z ekipą z Toronto przegrali trzy z czterech meczów.

Bramki dla Bruins w sobotę zdobyli David Pastrnak, Tommy Wingels, Danton Heinen, Noel Acciari i David Backes. Autorem obu trafień dla Senators był Ryan Dzingel.

Najlepsza ekipa drugiej dywizji Konferencji Wschodniej - Metropolitan Division - Washington Capitals sezon zasadniczy zakończyła w sobotę zwycięstwem u siebie nad Devils 5-3. Capitals zaczną występ w play off od potyczki z Columbus Blue Jackets.

Na Zachodzie nie ma żadnych niewiadomych. Najlepszą drużyną sezonu zasadniczego zostali wcześniej już Nashville Predators (117 pkt), którzy w swoim ostatnim pojedynku pierwszej części rozgrywek wygrali na własnym lodowisku z Blue Jackets 4-2. Walkę w play off zaczną od rywalizacji z Colorado Avalanche. Pierwszego miejsca w Pacific Division pewni byli już zaś Vegas Golden Knights, którzy w sobotę przegrali wysoko na wyjeździe z Calgary Flames 1-7. Występ w fazie pucharowej zaczną od zmagań z Los Angeles Kings.

Zawodnicy czołowych zespół NHL wspominali przy okazji sobotnich meczów o tragedii, do której doszło z udziałem hokejowej drużyny juniorskiej Humboldt Broncos. W wyniku zderzenia autokaru, którym podróżował zespół, z ciągnikiem na lokalnej drodze w kanadyjskiej prowincji Saskatchewan, zginęło 15 osób (w tym m.in. trener i kapitan Broncos), a 14 jest rannych.

- Całe środowisko hokejowe jest pogrążone w żałobie. To straszna sytuacja, która dotyczy tak bliskiej nam sprawy. Każdy z nas spędził wiele czasu jako młody zawodnik podróżując na mecze autokarem. Nikt nie jest w stanie sobie wyobrazić, co przeżywają rodzice tych chłopców - zaznaczył trener Winnipeg Jets Paul Maurice.

Jego podopieczni w sobotę zmierzyli się u siebie z Chicago Blackhawks (4-1). Obie drużyny wyszły na mecz w bluzach, na których zawodnicy zamiast swoich nazwisk mieli na plecach napis "BRONCOS". - Ten gest symbolizuje jedność i wsparcie naszej hokejowej społeczności, która łączy się dla rodzin graczy Broncos - napisali w oświadczeniu organizatorzy. Oba kluby, tak jak i władze NHL, zapowiedziały, że przekażą na rzecz klubu z Humboldt 25 tys. dolarów.

Tragedia z udziałem młodych zawodników szczególnie dotknęła trenera Colorado Avalanche Jareda Bednara, który dorastał w Humboldt. - To ciężki dzień, mowa o moim rodzinnym mieście. Dorastałem tam i jako chłopiec marzyłem, by grać w Broncos i miałem ku temu okazję jako nastolatek. wiem, ile ten zespół znaczy dla miasta - zaznaczył.

Polska Agencja Prasowa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje