Andrzej Iwan o 1. lidze: Widzę tam kilka brylantów

- W 1. lidze widzę kilku zawodników, którzy mogą zabłysnąć w Ekstraklasie. Taki Jacek Góralski z Wisły Płock to piłkarz z krwi i kości, prawdziwy brylant! Młodzi Polacy powinni dostawać szanse, a tymczasem w Ekstraklasie blokują ich jacyś anonimowi Litwini – mówi w rozmowie z Interią były reprezentant Polski, Andrzej Iwan.

1. liga: wyniki, tabela i strzelcy - kliknij tutaj!

Reklama

Do końca 1. ligi zostały już tylko cztery kolejki. O awans do Ekstraklasy biją się trzy drużyny: KGHM Zagłębie Lubin, Termalica Bruk-Bet Nieciecza i Wisła Płock. Andrzeja Iwana, eksperta Orange Sport, zapytaliśmy o ocenę szans poszczególnych kandydatów na awans. Były reprezentant Polski w rozmowie z Interią wcielił się także w łowcę talentów i wskazał piłkarzy z 1. ligi, którzy jego zdaniem powinni dostać szansę w Ekstraklasie.

Interia: Termalica Bruk-Bet Nieciecza już czwarty rok z rzędu ociera się o awans do Ekstraklasy. Czy tym razem piłkarze z niewielkiej miejscowości pod Tarnowem zdołają wywalczyć awans?

- Osobiście trzymam kciuki za Niecieczę, bo jestem blisko tej drużyny i miałem okazję poznać jej właścicieli. Uważam, że ludziom, którzy inwestują w piłkę i rozwój swojej miejscowości, trzeba kibicować. Właściciele klubu - państwo Witkowscy - nie narzekają na brak gotówki, a chcą awansować do Ekstraklasy, by pokazać Polsce, że można "zrobić" awans po swojemu: bez zbędnych dyrektorów sportowych, bez menedżerów ściągających masę "szrotu" z zagranicy.

No właśnie: czy aby na pewno chcą awansować? Wielu dziennikarzy i kibiców twierdzi, że Termalica nie ma warunków, aby grać w Ekstraklasie.

- Prosta, chłopska rzecz: czy ktoś nie chce wziąć kilku milionów za prawa telewizyjne do Ekstraklasy od Canal +? Nawet kosztem rezygnacji z jakichkolwiek ambitnych celów, każdy by chciał przytulić parę złotych.

Po kilku nieco chybionych strzałach w końcu w Niecieczy pojawił się chyba trener, który jest gotowy poprowadzić zespół do awansu?

- Od dłuższego czasu obserwuję pracę trenera Piotra Mandrysza i byłem orędownikiem jego ściągnięcia do Termaliki. Ten szkoleniowiec w ciągu swojej kariery już pięć razy awansował ze swoimi drużynami do wyższych lig. To dobry strateg, niezły psycholog. Miewa różne pomysły, ale ogólnie ich bilans wychodzi na duży plus.

Był pan zaskoczony, że w ostatniej kolejce Termalica pokonała na wyjeździe innego pretendenta do awansu - Wisłę Płock?

- Zwycięstwo Niecieczy w Płocku to prawdziwa rewelacja. Nie spodziewałem się tak dobrego wyniku, zwłaszcza że Wisła jest w tym sezonie chwalona za dobrą grę w defensywie. Strata punktów w Płocku mocno utrudniłaby Niecieczy drogę do awansu, a tak drużyna z Małopolski ma niezłą sytuację wyjściową na cztery kolejki przed końcem sezonu.

- Dodatkowo, Wiśle może być trudno się podnieść po porażce w tak ważnym meczu poniesionej na swoim stadionie. Niewykluczone, że "Nafciarzy" czeka teraz mały kryzys, bo w rundzie wiosennej nie grali przekonująco a zbierali punkty. Tymczasem Termalica już miała trudny moment na przełomie marca i kwietnia, a ostatnio wróciła do dobrej formy. To na pewno pomoże jej na finiszu wyścigu o awans.

KGHM Zagłębie Lubin w ostatnich tygodniach również regularnie punktuje. Do niedawna ten klub był ziemią obiecaną dla ligowców - dużo płacili i mało wymagali. A jak jest teraz?

- Ja tam dalej widzę w Zagłębiu kilku rentierów! Ale nie zmienia to faktu, że doceniam pracę, jaką wykonał tam trener Piotr Stokowiec. Jeszcze przed startem rozgrywek mówiłem, że dla mnie Zagłębie wcale nie jest faworytem do awansu. Piłkarzom z Lubina wydawało się pewnie, że samymi zarobkami i nazwiskami wygrają 1. ligę, a tu jeszcze trzeba solidnie pobiegać.

Zagłębie rzeczywiście miało kilka wpadek na początku sezonu, ale z czasem się rozkręciło.

- Ten klub ze wszystkich 1-ligowców ma największy potencjał finansowy i ludzki. Dobrze, że trener Stokowiec zareagował na przeciętny początek sezonu i sprowadził na ziemię zawodników, którzy głowy mieli gdzieś wysoko w chmurach. Muszę pochwalić Zagłębie, bo już w drugiej połowie rundy jesiennej coś w tym zespole zaskoczyło, a na wiosnę piłkarze z Lubina wyglądają na murowanych kandydatów do awansu.

Co jest na dziś największym atutem Zagłębia?

- Linia obrony. W 11 meczach ligowych rozegranych w tym roku Zagłębie straciło tylko jednego gola. Defensywa Zagłębia gra dziś tak, że byłaby jedną z lepszych w Ekstraklasie. W środku Guldan z Dąbrowskim czyszczą wszystko. Obok nich Cotra, który dla mnie jest najlepszym lewym obrońcą na polskich boiskach. Z prawej strony Tosik, względnie Todorovski i mamy solidną formację. Na dziś porównywanie Zagłębia do rywali z 1. ligi nie ma sensu, bo potencjał obliguje lubinian do awansu.

W których aspektach dostrzega pan największą różnicę pomiędzy 1. ligą a Ekstraklasą?

- 1-ligowcy mają zaległości w taktyce, wielu z nich nie czuje się też dobrze w grze kombinacyjnej. Jakaś przepaść pomiędzy najwyższymi ligami w Polsce musi być, bo przecież taki Maciej Wilusz (z Bełchatowa trafił w lecie 2014 do Lecha Poznań - red.), który w 1. lidze wyglądał dobrze, w Ekstraklasie przepadł. A przecież w Bełchatowie grał tak, że docenił go nawet selekcjoner Adam Nawałka.

Często podkreśla pan, że na boiskach 1. ligi gra sporo młodych zawodników, którzy w niedalekiej perspektywie mogą trafić do Ekstraklasy. Gdyby miał pan wcielić się w rolę skauta, kogo z 1-ligowców poleciłby pan poziom wyżej?

- Na szybko przychodzą mi do głowy dwa nazwiska: Rafał Pietrzak z GKS-u Katowice i Jacek Góralski z Wisły Płock. Pietrzak to lewy obrońca, którego stale ciągnie do przodu. Potrafi dobrze rozegrać piłkę z kolegami, nieźle dośrodkować. Z kolei Góralski to defensywny pomocnik, który od zaraz mógłby wskoczyć do kadry każdej Ekstraklasowej drużyny. Podkreślam: do każdej!

Nawet Legii czy Lecha?

- Pewnie! To nie żaden Vrdoljak, który patrzy tylko na to, żeby grzywka mu się nie odkleiła. Góralski to piłkarz z krwi i kości. Ma 22 lata, przyszłość przed sobą. Ten chłopak rozumie, o co chodzi w grze pomocnika. Sama nazwa wskazuje, że na tej pozycji trzeba pomagać w ataku i obronie. Dla mnie Góralski to absolutny brylant, który powinien już w lecie trafić do Ekstraklasy. Ogólnie uważam, że zamiast ściągać anonimowych Litwinów czy piłkarzy z Afryki, lepiej dać szansę młodym Polakom. Nie chcę wyjść na rasistę, po prostu uważam, że to byłoby dobre dla rozwoju polskiej piłki.

Byliśmy na szczycie 1. ligi, to na koniec przenieśmy się jeszcze na dno tabeli. Wszystko wskazuje na to, że z hukiem do 2. ligi spadnie Widzew Łódź. Co zadecydowało o takiej degrengoladzie łódzkiego zespołu?

- Fatalne zarządzanie. Już w połowie sezonu widać było, że prezes Sylwester Cacek chwycił się brzytwy i ściągnął trenera Stawowego. Zaczęła się tiki-taka, podpisywanie kontraktów z dziwnymi piłkarzami z zagranicy. No nie... Widzew nie zasłużył na takie traktowanie!

Odnoszę wrażenie, że jest pan zwyczajnie zdenerwowany na ludzi, którzy doprowadzili do tego upadku...

- Tak, ponieważ Widzew to klub, do którego mam wiele sympatii. Grał tam mój syn, ja sam również wiele lat temu byłem o włos od gry w Łodzi. Kiedy dzisiaj myślę o wielkim Widzewie sprzed lat - ze Zbigniewem Bońkiem czy Józkiem Młynarczykiem - myślę, że ten klub naprawdę nie zasłużył sobie na to, w jakim miejscu jest dzisiaj. Widzew to klub-legenda i życzę im szybkiego powrotu do Ekstraklasy.

Rozmawiał: Bartosz Barnaś

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje