Ruch Chorzów wychodzi na finansową prostą

Pół miliona złotych potrzebuje na szybko klub z Chorzowa, żeby do połowy stycznia spłacić zaległości względem byłych piłkarzy i trenerów. Czy "Niebiescy" zdążą? - Jest to na mojej głowie i całego zarządu – mówi prezes Ruchu Janusz Paterman.

Fatalne zarządzanie przez ostatnich kilka lat sprawiło, że zasłużony górnośląski klub znalazł się na zakręcie swojej historii. Spadek z Ekstraklasy, pięć minusowych punktów za zaległości z przeszłości i długi wynoszące około 42 mln złotych. Dla wielu byłby to wyrok śmierci. W Chorzowie starają się jednak uratować klub, który 14 razy był mistrzem Polski.

Reklama

W listopadzie zawarto układ z wierzycielami, który zatwierdził sąd. Część zobowiązań została skonwertowana na akcje, część trzeba jednak spłacić w gotówce i to szybko. Chodzi m.in. o 0,5 mln zł zaległości w stosunku do byłych zawodników oraz szkoleniowców. Komisja Licencyjna PZPN dała Ruchowi czas do połowy stycznia na uregulowanie zaległości. 

- Sprawa jest o tyle skomplikowana, że my, jako spółka nie mamy nawet możliwości spłaty tego zobowiązania, bo to wbrew przyjętemu układowi wierzycielskiemu. Złamalibyśmy prawo i cała restrukturyzacja mogłaby zostać podważona. Musimy znaleźć podmiot zewnętrzny, który wykupi tę wierzytelność i zaakceptuje spłatę w ratach przez okres pięciu lat - tłumaczy prezes Paterman.

Czy jest ktoś taki, kto w podbramkowej dla pierwszoligowego klubu sytuacji wspomoże "Niebieskich"?  - Prowadzimy rozmowy. Mamy świadomość wagi sprawy. Czasu do połowy stycznia nie ma za wiele. Jestem jednak optymistą, gdybym nie był, to nie udałoby się zrobić tego wszystkiego, co udało się w poprzednim roku. To był kawał roboty, bo dzięki temu klub stoi teraz stabilnie na nogach - zaznacza sternik Ruchu.

W chorzowskim klubie nie ma już, jak wcześniej, zaległości sięgających miesięcy, a zawodnicy i trenerzy mają wszystko regulowane na czas.

  - Jesteśmy na bieżąco ze wszystkimi opłatami, tak w stosunku do pracowników jak i do piłkarzy. Mamy "klepnięty" milion złotych z miasta, co stanowi  dużą  pomoc. Wystąpiliśmy ostatnio z wiceprezesem Janem Chrapkiem na sesji Rady Miasta, gdzie przedstawiliśmy sytuację finansową klubu, łącznie z oszczędnościami, które wprowadziliśmy. To zrobiło wrażenie. Zredukowaliśmy  wynagrodzenie zarządu o 49 procent, zredukowaliśmy koszty pracownicze o dwadzieścia kilka procent. Te liczby mówią same za siebie. Dalej będziemy zresztą szukali oszczędności, bo ciągle spłacamy stare zobowiązania. Klub odzyskał jednak  płynność finansową. Nie wiem czy w pierwszej lidze jest taki klub, który na bieżąco reguluje wszystkie swoje zobowiązania, tym bardziej, że w I lidze nie ma jakiegoś eldorado. Mimo, że nie ma tutaj takich przychodów, jak w Ekstraklasie, zbudowaliśmy budżet, który pozwoli nam być na bieżąco z wypłatami i jednocześnie umożliwia spłatę kolejnych rat zobowiązań - tłumaczy prezes Paterman.

Michał Zichlarz

Wyniki, terminarz i tabela 1. ligi

Dowiedz się więcej na temat: Ruch Chorzów | Janusz Paterman

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje