Asy i Cieniasy 18. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Tomasz Doczekal został największym bohaterem 18. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Czech strzelił dwa gole w Szczecinie, a Piast wygrał 2-0. Największymi przegranymi byli z pewnością Edi Andradina i Prejuce Nakoulma. Obaj zmarnowali rzuty karne dla - odpowiednio Pogoni i Górnika Zabrze.

ASY

Emilijus Zubas (PGE GKS Bełchatów)
Po trzech kolejkach rundy wiosennej ekipa dowodzona ponownie przez Kamila Kieresia nie zwiększyła swoich szans na utrzymanie, ale na pewno remisy z Wisłą i szczególnie z Legią przy Łazienkowskiej, wstydu jej nie przyniosły. Z Widzewem drużyna Bełchatowa także podzieliła się punktami, po raz trzeci nie tracąc gola. Duża w tym zasługa litewskiego bramkarza, który znowu należał do jednych z najlepszych piłkarzy na boisku. Tym razem to Marcin Kaczmarek i Mariusz Stępiński mogą się zastanawiać, jak Zubas wybronił ich strzały.

Karol Linetty (Lech Poznań)
Przed rundą wiosenną chciała go pozyskać Legia, ale w odróżnieniu od Bartosza Bereszyńskiego pozostał w Poznaniu. W Zabrzu był najlepszym zawodnikiem "Kolejorza", który odniósł dość szczęśliwe zwycięstwo 1-0. Była to dziewiąta wygrana Lecha na wyjeździe w tym sezonie T-Mobile Ekstraklasy. Gdyby poznaniacy podobnie grali przy Bułgarskiej, mistrzostwo Polski mieliby pewne.

Przemysław Kaźmierczak (Śląsk Wrocław)
Może mistrzowie Polski nie zagrali jakiegoś nadzwyczajnego spotkania w Chorzowie, o czym świadczy remis 1-1, ale ich pomocnika trzeba docenić. Jeżeli nie za całe 90 minut, to za przebłysk geniuszu. Na początku spotkania jednym zwodem zgubił krycie Łukasza Tymińskiego i Arkadiusza Lewińskiego, podbiegł jeszcze kilka kroków i strzelił z dystansu w górny róg bramki rywali. Takich goli nie widzimy za często w naszej lidze.

Mindaugas Panka (Ruch Chorzów)
Najlepszy rezerwowy rundy wiosennej. Przynajmniej jeśli chodzi o skuteczność. Przed tygodniem ustalił wynik spotkania z Widzewem Łódź, a w sobotę doprowadził do wyrównania w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław już w doliczonym czasie. A w sumie na murawie przebywał w obu tych meczach około 10 minut. Co będzie, jeśli zacznie grać więcej?

Michał Chrapek (Wisła Kraków)
"Biała Gwiazda" odniosła pierwsze zwycięstwo w T-Mobile Ekstraklasie w rundzie wiosennej, a decydujące trafienie zadał Michał Chrapek. 20-letni pomocnik Wisły miał nie zagrać przy Konwiktorskiej, a przynajmniej nie wyjść w pierwszym składzie. Kontuzja Rafała Boguskiego na rozgrzewce wymusiła na trenerze Tomaszu Kulawiku roszadę, która okazała się szczęsliwa.

Jakub Wawrzyniak (Legia Warszawa)
W pewnym momencie spotkania Podbeskidzia Bielsko-Biała z Legią Warszawa ktoś z trybun krzyknął, a mikrofony ustawione na murawie wychwyciły i posłały w Polskę: "Grajcie na Wawrzyniaka, on jest cienki". Nie wiadomo, czy obrońca gości to słyszał, ale to on został katem "Górali". Jego gol z 76. minuty zapewnił liderowi pierwsze zwycięstwo na wiosnę w lidze.

Tomasz Deczekal (Piast Gliwice)
Czech był bardzo widoczny w Szczecinie. Nie tylko zdobył dwie bramki, które zapewniły Piastowi wygraną nad Pogonią 2-0, ale też sprokurował rzut karny dla rywali. "Pierwsza połowa w moim wykonaniu była bardzo słaba. Cieszę się jednak, że udało mi się wykorzystać szansę i strzelić gola. W drugiej połowie zagrałem już dużo lepiej, co potwierdziłem kolejną bramką" - ocenił Doczekal, cytowany przez "Przegląd Sportowy".

Boris Godal (KGHM Zagłębie Lubin)
Nowy nabytek "Miedziowych" przyczynił się do zwycięstwa nad Jagiellonią Białystok 2-1. W doliczonym czasie pięknym uderzeniem głową posłał piłkę do siatki po dośrodkowaniu Szymona Pawłowskiego. Środkowy obrońca umie strzelać gole. W poprzednim sezonie grając AS Trenczin zdobył pięć bramek.

Reklama

CIENIASY


Prejuce Nakoulma (Górnik Zabrze)
Przed meczem z Lechem Poznań Jarosław Tkocz, trener bramkarzy Górnika Zabrze, mówił, że Nakoulma i Ireneusz Jeleń, którzy trenowali indywidualnie, są szykowani dopiero na kolejne spotkanie - z Legią Warszawa. Gdy jednak Górnik przegrywał z Lechem 0-1, trener Adam Nawałka zdecydował się posłać ich do boju. Okazało się, że trzeba ich było zatrzymać na ławce. Obaj nic nie pokazali, a reprezentant Burkina Faso na dodatek zmarnował wymarzoną szansę na wyrównanie, pudłując z rzutu karnego.

Paweł Raczkowski (sędzia meczu Górnik - Lech)
Jak jesteśmy już przy tym spotkaniu, to niestety trzeba wymienić nazwisko arbitra. Sędzia z Warszawy podyktował dwie "jedenastki" i za każdym razem się pomylił. Choć przy pierwszej można jeszcze próbować go bronić, bo piłka najpierw trafiła w żebra Seweryna Gancarczyka, a potem odbiła się od jego łokcia, to w przypadku "faulu" Marcina Kamińskiego na Bartoszu Iwanie Raczkowski nie ma już żadnego usprawiedliwienia. Pomocnik Górnika mocno "przyaktorzył", a sędzia główny i pięciu innych tego nie zauważyło.

Prawie cała Polonia Warszawa
"Czarne Koszule" przegrały z Wisłą Kraków i ta porażka była zasłużona. W ekipie gospodarzy nie zawiedli przede wszystkim Miłosz Przybecki i może jeszcze Mariusz Pawełek. W 37. minucie murawę opuścił kontuzjowany Łukasz Piątek, to też miało wpływ na postawę Polonii. W sobotę obrona nie była już tak szczelna jak w meczu z Lechem Poznań wygranym 1-0, słabo zagrali Igor Morozov i po raz kolejny ustawiony na bocznej obronie Daniel Gołębiewski. Niczego nie pokazali także Adam Pazio i wprowadzony w drugiej połowie Paweł Wszołek.

Obrona Jagiellonii Białystok
Obrona Jagiellonii na wiosnę jeszcze nie zagrała meczu na zeru z tyłu. W piątek też ta sztuka im się nie udała. Podopieczni Tomasza Hajty dwa razy dali się zaskoczyć w Lubinie. Za pierwszym gospodarzom pomógł przypadek i ręka Michala Papadopulosa, którą sobie pomógł przed strzałem. Przy golu na 1-2 nikt skutecznie nie zablokował dośrodkowującego Szymona Pawłowskiego, a "główkujący" Godal był zupełnie niepilnowany, choć to był doliczony czas gry.

Edi Andradina (Pogoń Szczecin)
Może Brazylijczyk nie był najgorszym piłkarzem w swojej drużynie, ale zmarnował szansę na odwrócenie losów meczu. Przy stanie 0-1 podszedł do rzutu karnego i przestrzelił, choć pomylił się minimalnie. Pogoń ostatecznie przegrała 0-2.

Kamil Kuzera (Korona Kielce)

Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego mieli bardzo duże pretensje do prowadzącego mecz w Gdańsku Huberta Siejewicza. Byli natomiast zadowoleni ze swojej postawy. Przez 75 minut grali przecież w dziesiątkę, a nie prezentowali się gorzej od Lechii. Warto jednak zadać sobie pytanie, czy gdyby nie bezmyślność Kuzery, to występując w pełnym składzie, nie przekuliby tego na trzy punkty? Kapitan Korony w ciągu kilku minut zobaczył dwie żółte kartki (pierwszą za dyskusję z arbitrem, następną za faul) i w ten sposób osłabił drużynę, która ostatecznie przegrała 2-3.

Oto jedenastki "Asów" i "Cieniasów" ułożone według Waszych not stawianych w artykułach z pomeczowych relacji:

Asy: Dariusz Trela (nota 4,7 - Piast Gliwice) - Łukasz Broż (3,9 - Widzew Łódź), Osman Chavez (4,1 - Wisła Kraków), Boris Godal (4,1 - KGHM Zagłębie Lubin), Costa Nhamoinesu (3,8 - KGHM Zagłębie Lubin) - Karol Linetty (4,3 - Lech Poznań), Michał Chrapek (4,1 - Wisła Kraków), Mindaugas Panka (4,4 - Ruch Chorzów), Tomasz Podgórski (4,5 - Piast Gliwice) -Tomasz Deczekal (4,9 - Piast Gliwice), Robert Demjan (4,3 - Podbeskidzie Bielsko-Biała).

Cieniasy: Duszan Pernisz (2,5 - Pogoń Szczecin) - Kamil Kuzera (1,3 - Korona Kielce), Peter Hriczko (1,9 - Pogoń Szczecin), Gordan Bunoza (1,8 - Wisła Kraków), Adam Pazio (1,7 - Polonia Warszawa) - Mohammed El Amine Rahoui (1,7 - Lechia Gdańsk), Edi Andradina (1,8 - Pogoń Szczecin), Daniel Gołębiewski (1,7 - Polonia Warszawa) - Prejuce Nakoulma (1,1 - Górnik Zabrze), Cristian Omar Diaz (1,3 - Śląsk Wrocław), Ireneusz Jeleń (1,2 - Górnik Zabrze).

Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Doczekal | asy i cieniasy | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama