Asy i Cieniasy 22. kolejki Ekstraklasy

Po dwa gole strzelali Jose Kante, Jakub Maresz oraz Jarosław Niezgoda, ale najpiękniejsze trafienie uzyskał Przemysław Frankowski. Gaf nie ustrzegli się bramkarze, a koledzy pretensje mieć mogli zwłaszcza do Thomasa Daehne oraz Dariusza Treli. Kto był Asem, a kto Cieniasem 22. kolejki Ekstraklasy? Głosuj i weź udział w zabawie eurosport.interia.pl!

Asy:

Damian Szymański (Wisła Płock)

Reklama

Debiutował jako kapitan Wisły, a zagrał tak, jakby nosił opaskę co najmniej od kilku lat. Rządził w środku pola, zdobył bramkę na 3-2 strzałem w stylu Toniego Kroosa.

Konrad Michalak (Wisła Płock)

Zepsuł debiut w Ekstraklasie 18-letniemu Adrianowi Gryszkiewiczowi z Górnika. Wykorzystał niesamowity gaz, był aktywny przez cały mecz, do tego strzelił ważną bramkę dla "Nafciarzy".


Jose Kante (Wisła Płock)

Dwoma bramkami zasłużył na wyróżnienie. Najpierw musiał rywalizować z Piątkowskim i Bilińskim, teraz dodatkowo z Zawadą, a wciąż utrzymuje miejsce w ataku płocczan.

Jakub Maresz (Zagłębie Lubin)

Debiut wskazuje na to, że "Miedziowi" znaleźli godnego zastępcę Jakuba Świerczoka. Dwa gole z mistrzem Polski to najlepsza wizytówka, jaką mógł zostawić, witając się z ligą.

Jarosław Niezgoda (Legia Warszawa)

Najlepszy w ofensywie Legii, co potwierdził dwoma golami. Zwłaszcza drugi mógł podobać się kibicom, gdy samym balansem ciała urwał się Guldanowi i Matuszczykowi.

Miroslav Radović (Legia Warszawa)

Wszedł na boisko w 86. minucie, grając pierwszy mecz w tym sezonie. W doliczonym czasie gry przywitał się z kibicami golem z rzutu karnego na wagę zwycięstwa. Na takiego "Rado" czekali wszyscy fani Legii.

Cornel Rapa (Pogoń Szczecin)

Świetny mecz prawego obrońcy "Portowców". Miał spory udział przy samobójczej bramce Pitera-Buczki, chwilę później trafił w słupek. Aktywny w ofensywie i pewny w obronie.

Ricardo Nunes (Pogoń Szczecin)

W Szczecinie wszyscy wiedzieli, że dysponuje zacięciem ofensywnym i ułożoną lewą nogą. Potwierdził to pod koniec pierwszej połowy, gdy uderzeniem zza pola karnego podwyższył na 2-0.

Michal Siplak (Cracovia)

Posłużyło mu przesunięcie na lewą obronę. Dobrze radził sobie w ataku, w pierwszych minutach był nawet bliski zdobycia bramki. Najlepszą robotę wykonał jednak w obronie, gdy wybił piłkę z linii bramkowej, czym uchronił zespół od straty gola na 1-2.

Carlitos (Wisła Kraków)

Takiego luzu nie ma żaden z obecnych zawodników Ekstraklasy, a może i w przeszłości nie mieliśmy takich wielu. Zdobył gola przerzucając piłkę nad Kuciakiem z łatwością, jakby grał z przyjaciółmi na orliku.

Adam Chrzanowski (Lechia Gdańsk)

Niespełna 19-letni obrońca uchodzi za duży talent i udźwignął ciężar debiutu w lidze. Odzyskał 11 piłek, wygrał 12 pojedynków, do tego zaliczył największą liczbę podań w zespole.

Goran Cvijanović (Korona Kielce)

Asysta przy bramce Kiełba - palce lizać. Mógł mieć udział przy bramce już wcześniej, lecz Nika Kaczarawa spudłował w sytuacji sam na sam z Trelą.

Jacek Kiełb (Korona Kielce)

Nigdzie nie czuje się tak dobrze Kiełb, jak w kieleckim zespole. Znów zaliczył dobry występ, potwierdził go bramką, Korona pewnie wygrała 3-0.

Jasmin Burić (Lech Poznań)

Lech miał gonić prowadzącą w tabeli Legię, a przed porażką ratować musiał go Burić. Wskoczył do bramki kosztem Matusa Putnockyego i pokazał się z dobrej strony.

Przemysław Frankowski (Jagiellonia Białystok)

Taki strzał, jak jego z Piastem, wpada do bramki jeden na milion. Frankowski huknął z dystansu w samo okienko bramki Szmatuły, pozbawiając go szans na interwencję, a Piast na zdobycie punktów.

Cieniasy

Thomas Daehne (Wisła Płock)

Miał zapewnić drużynie spokój w tyłach, tymczasem kibice "Nafciarzy" chyba już tęsknią za Sewerynem Kiełpinem. Właściwie sprezentował Górnikowi oba gole - najpierw niepotrzebnie wychodząc do piłki, a następnie wypuszczając ją z rąk.

Szymon Matuszek (Górnik Zabrze)

Z konieczności musiał zagrać z Wisłą na środku obrony, ale zupełnie sobie nie poradził. Eksperymentalna defensywa Górnika straciła cztery gole, a braki szybkościowe Matuszka najlepiej obnażył Michalak.

Piotr Leciejewski (Zagłębie Lubin)

Wrócił do Ekstraklasy po 10 latach w Norwegii i pierwszy mecz zaliczył na minus. Wpuścił trzy gole, a w doliczonym czasie sprokurował rzut karny przy stanie 2-2. Na co liczył, gdy wpadał na Eduardo, długo po tym, jak ten już oddał strzał?

Lubomir Guldan (Zagłębie Lubin)

Na przestrzeni kilkudziesięciu sekund Niezgoda łatwo ograł go dwa razy. Za pierwszym - Guldan ratował się faulem i ujrzał żółtą kartkę, za drugim - napastnik Legii pewnie umieścił piłkę w bramce.

Michał Pazdan (Legia Warszawa)

Od czasu do czasu Pazdanowi zdarzają się mecze nieprzystające reprezentantowi Polski. Tak było tym razem, gdy przy pierwszym golu dał się wyprzedzić Mareszowi, a następnie po jego zagraniu ręką Zagłębie miało rzut karny.

Michal Piter-Buczko (Sandecja Nowy Sącz)

Sandecja od początku wyglądała słabo, ale Pogoń fajerwerki odpaliła dopiero po tym, jak beniaminek sam podał jej ogień. Samobój stopera Sandecji był jedynie wstępem do katastrofy.

Wojciech Trochim (Sandecja Nowy Sącz)

Drużyna z Nowego Sącza w ofensywie właściwie nie istniała, a za kreowanie jej ataków miał odpowiadać właśnie Trochim. Trener Kazimierz Moskal z boiska zdjął go już w przerwie.

Mariusz Pawelec (Śląsk Wrocław)

WKS grał słabo, ale wywiózłby z Krakowa punkt, gdyby w ostatniej minucie Pawelec trafił w piłkę we własnym polu karnym. Tak się jednak nie stało, a nieskuteczny wcześniej Rakels niespodziewanego prezentu nie mógł już nie wykorzystać.

Marcin Robak (Śląsk Wrocław)

Co stało się ze skutecznym dotąd napastnikiem Śląska? Nie trafił do bramki rywala w ósmym kolejnym spotkaniu, co więcej, nie stworzył sobie nawet do bramkowej okazji.

Nikola Mitrović (Wisła Kraków)

Zagrał cały mecz, ale debiutem na pewno nie przekonał fanów "Białej Gwiazdy". Do bólu przeciętny, niewidoczny, w końcówce zaliczył kilka strat.

Dariusz Trela (Bruk-Bet Termalica)

Miał zastąpić Jana Muchę, który ominął niemal cały okres przygotowawczy, ale mocno zawiódł. Pierwsza bramka to wyłącznie jego wina - przyjął piłkę, zaczekał aż podbiegnie do niego Kaczarawa, a potem kopnął prosto w niego. Gol-komedia.

Szymon Pawłowski (Bruk-Bet Termalica)

Zespół z Niecieczy grał słabo, ale wcale nie musiał tego meczu przegrać. Pawłowski kilkukrotnie znalazł się w sytuacji strzeleckiej, ale za każdym razem brakowało mu precyzji.

Michal Papadopulos (Piast Gliwice)

Co z tego, że Piast w pierwszej połowie miał przewagę, skoro nie oddał ani jednego celnego strzału? Zirytowany trener Waldemar Fornalik zdjął Czecha z boiska już w 55. minucie.

Autor: Wojciech Górski

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje