Asy i Cieniasy 8. kolejki Lotto Ekstraklasy

Kapitalny debiut oraz autor pięknej bramki wśród kandydatów na Asa, ale także sporo piłkarzy zagrożonych tytułem Cieniasa. Wybierz z nami Asa i Cieniasa 8. kolejki Lotto Ekstraklasy.

ASY:

Rafał Wolski (Lechia Gdańsk)

Reklama

W pierwszej połowie meczu z Cracovią rozegrał bardzo dobre zawody. To po jego akcji lewym skrzydłem padł jedyny gol w tym spotkaniu. Dośrodkowania Wolskiego nie wykorzystał Flavio Paixao, ale poprawił jego brat Marco.

Grzegorz Sandomierski (Cracovia)

Lechia mogła, a nawet powinna, prowadzić wyżej po pierwszych 45 minutach. Na przeszkodzie stanął bramkarz "Pasów", który wybronił uderzenia Milosza Krasicia, Grzegorza Kuświka i Marco Paixao.

Konstantin Wasiljew (Jagiellonia)

Nie należał do najaktywniejszych piłkarzy spotkania Jagiellonia - Wisła Kraków, za to strzelił bramkę z gatunku "stadiony świata", która na dodatek dała zwycięstwo białostoczanom. Estończyk jest liderem klasyfikacji strzelców Lotto Ekstraklasy. 

Przemysław Frankowski (Jagiellonia)

W meczu z Wisłą Kraków był wszędobylski, kilka razy przyprawił o zawrót głowy Adama Mójtę i innych obrońców z Krakowa. Jeśli popracuje jeszcze nad celnością strzału, to powinien dostać szansę w reprezentacji!

Patryk Małecki (Wisła Kraków)

"Mały" jest obecnie największym skarbem w szatni "Białej Gwiazdy". Najlepiej też radzi sobie z tarapatami, w jakich znalazł się klub i na boisku haruje za dwóch-trzech. W Białymstoku wygrał sporo dryblingów, a po ich serii zdobył bramkę, która przywróciła nadzieje Wisły na wywiezienie choćby remisu ze stadionu "Jagi".

Marcin Robak (Lech Poznań)

Fani "Kolejorza" długo czekali na jego wysoką formę. Marcin był pierwszoplanową postacią w starciu z Pogonią. Jego dwa gole dały zwycięstwo Lechowi. Zwłaszcza pierwsza, wyrównująca bramka miała kluczowe znaczenie dla przebiegu meczu. Zachował się jak profesor, mijając wychodzącego Dawida Kudłę.

Matusz Putnocky (Lech Poznań)

Słowacki bramkarz "Kolejorza" był w gronie trzech najlepszych zawodników, ciekawego spotkania z Pogonią Szczecin. Przyczynił się walnie do zwycięstwa poznaniaków, broniąc rzut karny, przy stanie 2-1.

Siergiej Kriwiec (Wisła Płock)

Miał udział przy obu bramkach zdobytych przez jego zespół w Lubinie. Najpierw został sfaulowany w polu karnym. "Jedenastki" co prawda nie wykorzystał Dominik Furman, ale przytomną dobitką popisał się Giorgi Merebaszwili. Potem Białorusin dokładnie podał do Dominika Kuna, który zakończył akcję celnym wolejem.

Maciej Jankowski (Piast Gliwice)

Najlepszy piłkarz w ekipie wicemistrzów Polski w spotkaniu z Górnikiem Łęczna. Strzelił gola, a także wywalczył rzut karny, który Radosław Murawski zamienił na bramkę.

Patrik Mraz (Piast Gliwice)

Po raz kolejny pokazał, że potrafi świetnie dośrodkować. To po jego podaniach piłkę do siatki posłali Maciej Pietrowski i Jankowski.

Grzegorz Piesio (Górnik Łęczna)

Najgroźniejszy w ekipie Górnika. Zdobył pierwszą bramkę dla swojego zespołu.

Javier Hernandez (Górnik Łęczna)

Fantastyczny debiut Hiszpana w Lotto Ekstraklasie. Hernandez wszedł na murawę w drugiej połowie, a pod koniec meczu strzelił dwa gole, które pozwoliły ekipie z Łęcznej uratować w Gliwicach punkt.

Łukasz Sekulski (Korona Kielce)

Wykończył bardzo ładną akcję swojego zespołu, w której brał czynny udział, zagrywając wcześniej piętą. Piłkę posłał natomiast do siatki głową. Często zagrażał bramce Arki.

Nabil Aankour (Korona Kielce)

Zanotował asystę przy golu Sekulskiego, kilka razy stworzył okazje strzeleckie kolegom.

Artiom Putiwcew (Bruk-Bet Termalica)

Świetny w obronie, w meczu z Legią piłka przyciągała go jak magnes.

Wojciech Kędziora (Bruk-Bet Termalica)

Dał bardzo dobrą zmianę. Wypracował rzut karny, choć może trochę naciągany, który wykorzystał i gospodarze prowadzili z Legią 2-0.

Piotr Ćwielong (Ruch Chorzów)

Świetny występ przeciwko Śląskowi Wrocław. Zdobył dwie bramki, a mógł nawet skompletować hattricka.

Patryk Lipski (Ruch Chorzów)

Zaczął przeciętnie, bo od bardzo niecelnego strzału, ale z każdą minutą było lepiej. Zaliczył także asystę przy pierwszej bramce.

CIENIASY:

Erik Jendriszek (Cracovia)

Kolejny słaby mecz w wykonaniu Słowaka. Prezentował się zupełnie bezbarwnie, nic więc dziwnego, że w przerwie trener Jacek Zieliński zdjął go z boiska.

Hubert Wołąkiewicz (Cracovia)

Dał się ograć Wolskiemu przy golu strzelonym przez Lechię w 18. minucie. Nie pomogli mu koledzy, którzy zupełnie odpuścili braci Paixao. Opuścił murawę dziewięć minut później z powodu kontuzji. Można się zastanawiać, czy nie kilka minut za późno.

Jan Vlasko (KGHM Zagłębie Lubin)

Spotkanie z Wisłą Płock zupełnie mu nie wyszło. Nic dziwnego, że Piotr Stokowiec w przerwie postanowił zostawić go w szatni.

Michał Masłowski (Piast Gliwice)

W ciągu 180 sekund zobaczył dwie żółte kartki i wyleciał z boiska. W tym momencie Piast prowadził 3-1, a zakończyło się remisem 3-3.

Adam Dźwigała (Górnik Łęczna)

Zupełnie inny debiut w Górniku niż Hernandeza. Tylko statystował na murawie.

Radosław Pruchnik (Górnik Łęczna)

Nie wszedł w mecz, spóźnił się do Jankowskiego przy trzecim golu dla Piasta. Na drugą połowę już nie wyszedł.

Adrian Błąd (Arka Gdynia)

Nie wykorzystał szansy, jaką dostał od trenera Grzegorza Nicińskiego. W przerwie został już w szatni.

Adam Marciniak (Arka Gdynia)

Tym razem słaby występ pomocnika Arki, dużo niedokładności.

Jakub Rzeźniczak (Legia Warszawa)

W tym sezonie przyciąga same nieszczęścia. Co jest na boisku, to mistrzowie Polski przegrywają. Tak samo było w Niecieczy. Sprokurował pierwszy rzut karny, odbijając piłkę ręką.

Michał Miśkiewicz (Wisła Kraków)

Kandydatura do "Cieniasów" z bólem serca, bo przecież "Misiek" obronił rzut karny, jednak przy pierwszej bramce dla "Jagi" zachował się jak nowicjusz.

Paweł Brożek (Wisła Kraków)

Długimi momentami meczu w Białymstoku niewidoczny był do tego stopnia, że sprawdzaliśmy, czy czasem nie doszło do zmiany, której nie zapowiedział spiker.

Łukasz Zwoliński (Pogoń Szczecin)

Po jego strzale "Portowcy" prowadzili w Poznaniu, ale przez jego pudła, zwłaszcza to z karnego i przy dobitce, nie wywieźli jednego, o ile nie trzech punktów. Walczył, biegał i się starał, ale brakuje mu pod bramką chłodnej głowy.

Alvarinho (Śląsk Wrocław)

To nie był jego mecz. Złe decyzja, proste błędy. I tak miał szczęście, że został zmieniony dopiero jako trzeci w kolejności.

Autorzy: Paweł Pieprzyca, Michał Białoński

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę Lotto Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje