Asy i Cieniasy sezonu 2014/2015

Zakończony sezon Ekstraklasy to prawdziwy rollercoaster. Jesienią wydawało się, że nie ma sensu grać dalej, bo tytuł na pewno powędruje do Legii Warszawa. Tymczasem druga faza sezonu należała do Lecha i to "Kolejorz" sięgnął po mistrzostwo. Tradycyjnie trwała też karuzela trenerska. Jednym wychodziło to na dobre, inni przypłacili to spadkiem z ligi. Pojawiły się nowe gwiazdy, wyborni strzelcy. Za to niektórzy kreowani na wybitnych piłkarzy siedzieli na ławkach. Wybierz z nami Asa i Cieniasa sezonu 2014/2015!

ASY:

Łukasz Trałka (Lech Poznań)

Kapitan mistrzowskiego zespołu. O ile w Legii mówiło się o konfliktach, to w Poznaniu była cisza i skupienie na grze. Znakomicie wywiązywał się także ze swoich boiskowych zadań. Biegał i walczył, a także dobrze czytał grę, co pozwalało mu notować dużo przechwytów. Cofał się także do linii defensywnej, aby rozpoczynać akcje Lecha.

Maciej Skorża (trener Lecha Poznań)

Od ósmej kolejki prowadził Lecha Poznań. Zastąpił Mariusza Rumaka po kompromitującym odpadnięciu z Ligi Europejskiej ze Stjarnan. "Kolejorz" pod jego wodzą odżył. Oczywiście miał też problemy. Nie od razu zaczął solidnie punktować, ale w najważniejszym momencie sezonu poznaniacy mieli najwyższą formę i to poskutkowało tytułem. Zobaczymy czy Skorża będzie trenerem, który po 19 latach przerwy wprowadzi polski zespół do Ligi Mistrzów.

Reklama

Szymon Pawłowski (Lech Poznań)

W najważniejszym momencie sezonu złapał reprezentacyjną formę. Po podziale tabeli strzelił cztery gole i zanotował pięć asyst. To jednak nie wystarczyło, aby dostać powołanie do kadry, chociaż Pawłowski w kluczowym momencie sezonu udowodnił, że jest nieprzeciętnym piłkarzem.

Tomasz Jodłowiec (Legia Warszawa)

W przekroju całego sezonu był najsolidniejszym i najrówniej prezentującym się legionistą. Nie schodził poniżej dobrego poziomu, nie odpuszczał i nie gwiazdorzył.

Bartłomiej Drągowski (Jagiellonia Białystok)

Zdecydowanie Drągowski to objawienie sezonu. Zaledwie 17-letni zawodnik wszedł do bramki Jagiellonii i zachwycał genialnymi paradami na linii. Świetnie wyczuwał intencję strzelców. Drzwi ogromnej kariery stoją przed nim otworem.

Michał Probierz (Jagiellonia Białystok)

Prawie do końca sezonu powtarzał, że Jagiellonia walczy o utrzymanie. Trudno mu się dziwić skoro w Białymstoku nie było gwiazd ani spektakularnych transferów, ale młoda, obiecująca ekipa. Probierz zrobił z niej brązowych medalistów i wykreował takich piłkarzy jak Drągowski, Maciej Gajos, Patryk Tuszyński czy Karol Mackiewicz.

Patryk Tuszyński (Jagiellonia Białystok)

Przed sezonem doszło do wymiany na linii Lechia - Jagiellonia. Do Gdańsku trafił Adam Dźwigała, a w odwrotnym kierunku powędrował Tuszyński. Dźwigała przepadł w szerokiej kadrze Lechii, a Tuszyński po świetnym sezonie trafił do kadry. Rozgrywki zakończył z 15 trafieniami.

Kamil Wilczek (Piast Gliwice)

Król strzelców Ekstraklasy z 20 trafieniami na koncie! Niezwykle skuteczny zawodnik odchodzi z Piasta Gliwice. Trudno się dziwić, że mocniejsze kluby chętnie widziałyby go w swojej kadrze, skoro potrafi w ciągu pół godziny strzelić cztery gole, tak jak w meczu z GKS-em Bełchatów.

Flavio Paixao (Śląsk Wrocław)

Do ostatniej kolejki naciskał na Wilczka. Ostatecznie skończył sezon z 18 bramkami. To on był największa gwiazdą Śląska, a nie jego brat bliźniak Marco.

Sebastian Mila (Śląsk Wrocław/Lechia Gdańsk)

Lepiej prezentował się w pierwszej części sezonu, gdy był jeszcze piłkarzem Śląska. Dobrymi występami zasłużył sobie na powołania do kadry, a odwdzięczył się golami w meczu z Niemcami i Gruzją. Po przejściu do Lechii nadal wyróżniał się nad przeciętny poziom ligowy.

Semir Stilić (Wisła Kraków)

Najlepszy asystent ligi. Reżyser gry Wisły Kraków. Wspaniałymi podaniami obsługiwał Pawła Brożka, który głównie dzięki niemu strzelił aż 15 goli. Kreatywnego pomocnika nie udało się zatrzymać w Krakowie. Jego nowy klub z pewnością będzie miał z niego duży pożytek.

Łukasz Madej (Górnik Zabrze)

Najjaśniejsza postać w Górniku Zabrze. Gdyby nie on, zmagający się z problemami finansowymi zabrzanie raczej nie awansowaliby do czołowej ósemki.

Marcin Budziński (Cracovia)

Miał duży wpływ na grę Cracovii. Dziewięć razy trafiał do siatki rywali i dziewięć razy asystował. Zdarzały mu się jednak mecze, w których miał przestoje. Jeśli ustabilizuje formę to w przyszłym sezonie będzie błyszczał na boiskach Ekstraklasy.

CIENIASY:

Patryk Rachwał (GKS Bełchatów)

Już czwarty raz spadł z Ekstraklasy. To już nie może być przypadek. Widocznie jego miejsce jest w pierwszej lidze.

Marek Zub (były trener GKS-u Bełchatów)

Zastąpił Kamila Kieresia na stanowisku trenera bełchatowian. Pod jego wodzą GKS nie wygrał żadnego spotkania. W ośmiu meczach zdobył zaledwie dwa punkty. Po porażce 3-6 z Piastem odszedł i zostawił tonący okręt.

Robert Podoliński (były trener Cracovii)

Miał być trenerskim objawieniem w Ekstraklasie. Wymyślił, że będzie grał systemem 3-5-2. Wszystko na nic. Cracovia balansowała na krawędzi spadku. Podoliński został zwolniony, a zatrudniono Jacka Zielińskiego. Ten pokazał, że piłkarze "Pasów" mogą grać znacznie lepiej. Pod jego wodzą Cracovia nie przegrała meczu i pewnie wygrała grupę spadkową.

Robert Mazań (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Ściągnięty do Podbeskidzia aż za 150 tysięcy euro. Przedstawiany jako jeden z największych talentów słowackiej piłki. Powoływany do młodzieżowej reprezentacji swojego kraju. Lewy obrońca w drużynie "Górali" w Ekstraklasie zagrał tylko dwa mecze. W jednym tylko minutę, a w drugim popełnił łatwy błąd, który poskutkował bramką dla Lecha.

Richard Zajac (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Przez cały sezon był niepewny. Popełniał dużo fatalnych w skutkach błędów, jak w meczu z Jagiellonią, gdy podał do Nikołoza Dżałamidze, czy z Lechią, gdy przy próbie podania trafił w Macieja Makuszewskiego, a odbita piłka wpadła do siatki. Często zmieniany przez Michala Peskovicia, ale ten nie prezentował się dużo lepiej.

Jakub Kosecki (Legia Warszawa)

Miał być gwiazdą Legii i reprezentacji, a potem w blasku chwały wyjechać do silnego zagranicznego klubu. Tymczasem wylądował na ławce stołecznego klubu. Grał tylko dzięki temu, że trener Hennning Berg miłuje się w rotacjach.

Henning Berg (trener Legii Warszawa)

Cel Legii był prosty - mistrzostwo Polski, a trener Berg go nie osiągnął. Legia ma budżet większy od Lecha o 75 milionów złotych (120 do 45 milionów). Drużyna była budowana z myślą o sukcesach w Europie, a nie była w stanie wygrać na krajowym podwórku.

Michał Masłowski (Legia Warszawa)

Sprowadzony z Zawiszy Bydgoszcz za spore pieniądze jak na nasza ligę - 800 tysięcy euro. Nie odnalazł się w Legii. Nie zaliczył ani gola, ani asysty.

Boliguibia Ouattara (Korona Kielce)

Pamiętacie jeszcze takiego piłkarza? Może być ciężko. Po katastrofalnych występach w pierwszej części sezonu został odsunięty od gry w Koronie i zespołowi wyszło to na dobre.

Lukasz Bielak (Górnik Łęczna)

Obrońca Górnika wyróżnił się w zakończonym sezonie największą liczbą kartek. Zainkasował aż dwie czerwone i jedenaście żółtych. 

Autor: Grzegorz Zajchowski

Dowiedz się więcej na temat: asy i cieniasy | Ekstraklasa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje