Ekstraklasa. Prezes Marcin Animucki: Będzie niespodzianka dla klubów

- Kluby wykonały fantastyczną robotę w ostatnich latach w zakresie rozwoju infrastruktury, zarządzania, rozwoju akademii piłkarskich. Zakładamy znaczące zwiększenie przychodów - mówi prezes zarządu Ekstraklasy S.A. Marcin Animucki.

Zbliża się koniec piłkarskiego sezonu, więc możemy podsumować go również finansowo. Jakie pieniądze do podziału otrzymają kluby Ekstraklasy?

Reklama

Marcin Animucki: - Jeżeli chodzi o wypłaty dla klubów, normuje to tegoroczny budżet, który został zatwierdzony i informacja została przekazana klubom przed sezonem. To prawie 150 milionów złotych w gotówce i w barterach - bo jest część gotówkowa, ale jest również część usług, świadczeń czy przedmiotów, które kluby otrzymują w barterze. Np. piłki, statystyki meczowe, dane fitnessowe. Jak wspomniałem, łącznie to kwota zbliżona do 150 milionów złotych.

- Myślę, że na koniec sezonu będziemy mieć miłą niespodziankę dla klubów. Dzięki dyrektorowi finansowemu Krzysztofowi Bauzie udało nam się m.in. obniżyć koszty działalności spółki w bieżącym sezonie, a dzięki pracy dyrektora Marketingu i Sprzedaży Marcina Mikuckiego udało nam się zwiększyć przychody komercyjne. Mamy nadzieję, że pozwoli to na przeznaczenie dodatkowej puli środków dla akcjonariuszy, a tym samym spowoduje to zwiększenie wypłat dla klubów w bieżącym sezonie. W moim przekonaniu cel, jaki postawiłem przed sobą po powołaniu na stanowisko prezesa zarządu, czyli "Ekstraklasa jest dla klubów", zostanie także w tym wymiarze spełniony.

Obecny kontrakt na prawa mediowe obowiązuje do końca sezonu 2018/19, ale wiadomo, że już trwają rozmowy na temat nowego przetargu. Jaka suma byłaby dla spółki i klubów zadowalająca? Mówi się o znacznie większej niż 150 milionów złotych na sezon...

- Nim dotrzemy do konkretnej liczby, trzeba mieć świadomość, że jest dużo pozytywnego zamieszania wokół sprzedaży praw mediowych w Polsce. Fakt, że w 2018 roku będziemy sprzedawać te prawa, formalnie ogłosiliśmy na dużej konferencji w Monte Carlo w październiku. Pierwszy raz byliśmy tam wystawcami na targach mediowych jako jedna z kilku lig europejskich. Wielu patrzyło z zaciekawieniem, dlaczego my i nasza spółka-córka, czyli Ekstraklasa Live Park, jesteśmy tam obecni. Właśnie dlatego, że 2018 rok może być dla nas przełomowy, jeżeli chodzi o proces sprzedaży praw mediowych. Kluby wykonały fantastyczną robotę w ostatnich latach w zakresie rozwoju infrastruktury, zarządzania, rozwoju akademii piłkarskich. Dodając do tego dużą konkurencję na rynku i liczne grono podmiotów zainteresowanych nabyciem poszczególnych pakietów, zakładamy znaczące zwiększenie przychodów.

Jak znaczące?

- O konkretnych kwotach można przeczytać w różnych publikacjach. Nie chciałbym się do nich na tym etapie odnosić. Mamy nadzieję na istotny wzrost wartości praw mediowych, jeśli chodzi o rynek polski. Jednocześnie przypomnę, że prawa mediowe to nie tylko "domestic rights", czyli prawa polskie, ale także międzynarodowe. Jeżeli chodzi o te drugie - wzrosły kilkakrotnie od czasu, gdy przychodziłem do spółki. Dzisiaj to prawie 10 procent wartości wszystkich praw. Skoczyliśmy z jednego procenta, gdy kosztowały one 1 mln zł, do prawie 14 mln zł, więc przychody z praw międzynarodowych stanowią już istotną kwotę. W trakcie całego procesu sprzedaży liczymy na znaczące wzrosty wpływów z praw mediowych, zarówno na poziomie krajowym, jak i międzynarodowym. Mamy nadzieję wejść do pierwszej dziesiątki w Europie lig osiągających najwyższe wpływy z tego tytułu. To duże wyzwanie, ale pracujemy nad tym, by ten ambitny cel zrealizować.

Jak będą wyglądały najbliższe miesiące w kwestii przetargu?

- Wszystko jest prowadzone zgodnie z harmonogramem przedstawionym radzie nadzorczej i klubom. Czeka nas jeszcze renegocjacja umowy z agencją MP&Silva (doradca Ekstraklasy S.A. przy sprzedaży praw mediowych - red.), a także renegocjacja kontraktu z PZPN. Mam nadzieję, że w najbliższych tygodniach zakończymy to z powodzeniem. Potem będziemy mogli przejść do spotkań z nadawcami, aby wsłuchać się w ich opinie odnośnie pomysłów na pokazywanie i dystrybucję ligi. Mamy bardzo ciekawy czas. Następuje rozwój technologii, coraz więcej osób ogląda mecze za pośrednictwem tabletów, telefonów czy Smart TV. Dyskusja będzie toczyć się m.in. na temat nowego sposobu oglądania telewizji, czyli nie tylko standardowo w pakietach. Niebagatelne znaczenie ma fakt, że co najmniej kilku bardzo poważnych nadawców jest zainteresowanych zakupem praw do meczów na żywo.

Ilu spodziewacie się oferentów?

- W ostatnim cyklu przetargowym aktywny udział w procesie brało 17 podmiotów. Myślę, że w tym roku ta liczba znacząco wzrośnie. Mówię o wszystkich pakietach, także tych mniejszych. Już napływają do nas sygnały, że częścią praw są zainteresowani wielcy gracze, ale także podmioty, które chcą wejść na polski rynek. To będzie dla nas czas ciekawej, wytężonej pracy, ale jako spółka jesteśmy gotowi. Przygotowywaliśmy się do tego momentu od wielu lat, gromadziliśmy informacje. Także rozwój Ekstraklasa Live Park pod wodzą Leszka Miklasa pokazuje, że mamy ugruntowaną wiedzę i doświadczenie w tym zakresie. A dzięki współpracy z klubami i PZPN możemy osiągnąć wspólny sukces.

Wspomniał pan o nowym kontrakcie z PZPN. Chodzi o przedłużenie umowy dotyczącej prowadzenia rozgrywek Ekstraklasy?

- Tak. Obecna obowiązuje do 2021 roku. Jeżeli zamierzamy sprzedać prawa do 2023 roku, to w perspektywie czteroletniego kontraktu na prawa mediowe ta umowa powinna zostać aneksowana.

Jedną z nowości, którą oferujecie widzom, jest zamontowany na stadionach system TRACAB, pokazujący na przykład, kto przebiegł najwięcej w czasie meczu i z jaką największą prędkością.

- Wraz z dyrektorem operacyjnym Ekstraklasa Live Park Marcinem Serafinem i Piotrem Bieleckim z Departamentu Logistyki Rozgrywek przez kilkanaście miesięcy pracowaliśmy nad tym, żeby TRACAB, czyli dane fitnessowe, zagościły na boiskach Ekstraklasy. Dołączyliśmy do tak zacnego grona, jak Premier League, La Liga i Bundesliga w zakresie pokazywania kibicom ogólnych i szczegółowych statystyk fitnessowych. Średnia i maksymalna prędkość, z jaką poruszają się piłkarze, liczba przebiegniętych kilometrów, sprinty itd. Na tej bazie można choćby analizować, dlaczego być może ktoś wygrał mecz. Kibice mają o czym rozmawiać, opierając się na rzetelnych danych. Druga ważna sprawa - kluby otrzymują statystyki fitnessowe. I to już podczas meczu. Trenerzy w trakcie spotkania mogą więc dokonywać korekt, jeżeli chodzi o grę taktyczną. 

Podobno takie dane otrzymuje również selekcjoner Adam Nawałka?

- To bardzo przyjemna kwestia. Trener Nawałka zadzwonił do mnie i podziękował za wprowadzenie tego systemu. Dotychczas mógł korzystać z danych piłkarzy grających w większych ligach. Przekazaliśmy sztabowi selekcjonera specjalny login, hasło. Tak, aby mógł podglądać obecnych i być może przyszłych reprezentantów Polski pod kątem fitnessowym w Ekstraklasie.

Liczycie na to, że chętnych do pokazywania Ekstraklasy, w różnych pakietach, będzie więcej niż dotychczas. Wynika więc, że kibice będą mieli jeszcze szerszy dostęp do śledzenia naszej ligi?

- Przede wszystkim jesteśmy bardzo zadowoleni ze współpracy z platformą NC+ i telewizją Eurosport, które pokazują nasze mecze na żywo. One cieszą się niezłą oglądalnością - średnio prawie milion osób ogląda kolejkę przed telewizorami, czy urządzeniami mobilnymi. W tym zakresie ta dostępność się rozszerza. Współpracujemy z TVP - w zakresie pokazywania meczu w ostatniej kolejce, z udziałem lidera. Ale to także szeroki pakiet magazynów i newsów dla telewizji otwartej, bo przecież nasze bramki można od piątku do wtorku oglądać w serwisach newsowych. Ponadto mamy atrakcyjne podsumowanie kolejki ligowej w poniedziałkowy wieczór w telewizji otwartej. Jeżeli dołożymy do tego kwestię oglądania wszystkich bramek i skrótów w internecie, co jest możliwe dzięki partnerstwu z Onet-RASP oraz specjalnie dedykowanej do tego stronie Ekstraklasa.tv i takiej aplikacji, to ekstraklasę można oglądać na żywo lub w formie skrótów praktycznie wszędzie. Również poza granicami kraju, na platformie Dailymotion. Zdradzę również, że szykujemy miłą niespodziankę dla kibiców.

Jaką?

- Chcemy testować rozwiązanie, dzięki któremu w oficjalnej aplikacji Ekstraklasy będzie można oglądać bramkę prawie na żywo, chwilę po strzelonym golu. To tzw. pakiet digital near live clips. Na razie testowo, z jednego meczu w kolejce. Jeżeli to się spodoba kibicom, nie wykluczam, że w przyszłości będziemy pracować nad stworzeniem specjalnego pakietu w tym zakresie.

Polska Ekstraklasa wygląda coraz lepiej pod względem infrastruktury, a wy staracie się pokazywać ją ciekawie i nowocześnie. Ale później przychodzą rozgrywki UEFA, a w nich mistrz Polski przegrywa dwumecz z mistrzem Kazachstanu i mistrzem Mołdawii. To chyba nie ułatwia rozmów ze sponsorami?

- Trzeba podkreślić, że warszawska Legia, etatowy uczestnik europejskich pucharów, przez ostatnie lata, oprócz tego sezonu, jednak grała w Europie dość długo. Uważam, że warto docenić wysiłek klubu z Łazienkowskiej, który przez lata dostarczał nam punkty w rankingu UEFA. Ponadto, nie sama Legia jest beneficjentem finansowania z europejskich pucharów. Dzięki jej międzynarodowym występom poprzez mechanizm solidarnościowy wszystkie kluby w ubiegłym roku dostały - 1,2 miliona złotych. Osobiście trzymam kciuki za polskie kluby w europejskich pucharach. Jest Lech, którzy w ostatnich latach przyjął strategię rozwoju młodych piłkarzy w swojej akademii. Są umiejętnie wprowadzani do zespołu seniorskiego. Oprócz wartości sportowej pojawia się aspekt ekonomiczny i bardzo udane transfery, przykładem rekordowy Jana Bednarka (do Southampton FC - red.). Tą drogą kroczy coraz więcej klubów, choćby Zagłębie Lubin, które zbudowało profesjonalną akademię piłkarską.

Po wprowadzeniu reformy rozgrywek UEFA polskim klubom będzie jeszcze trudniej.

- Statystycznie o 20 procent zmniejszą się nasze szanse awansu do fazy grupowej. Duże ligi mają zagwarantowane minimum cztery miejsca w Lidze Mistrzów. Ta droga się nam wydłuży, dla niektórych zespołów eliminacje będą trwały o jedną rundę więcej, a miejsc jest mniej. Oczywiście to nie tylko kwestia Polski. W podobnej sytuacji będą Holendrzy czy Szwajcarzy. Rozmawiamy o tym na poziomie European Leagues. Wiadomo, że nowy cykl został zatwierdzony, ale jeszcze pozostają kwestie np. mechanizmów solidarnościowych i tego, jak rozgrywki UEFA mogą wyglądać w przyszłości. Bo jednak większość lig mówi o tym, żeby zachować tzw. równowagę konkurencyjną. Po to, aby na poziomie europejskim i krajowym szansa osiągnięcia pozytywnego rezultatu sportowego była możliwa do uzyskania, a nie od samego początku - niemożliwa.

Wspomniał pan o European Leagues - kilka dni temu został pan wybrany do zarządu tej organizacji, zrzeszającej ligi piłkarskie w Europie (dawna nazwa: Stowarzyszenie Europejskich Piłkarskich Lig Zawodowych). Jak na tym może skorzystać polska piłka ligowa i Ekstraklasa S.A.?

- Przede wszystkim dostrzeżono, iż w Polsce dzieje się coś dobrego - na poziomie reprezentacji Polski, ale też klubów. Zauważono pracę ligi, klubów i naszą wewnętrzną w spółce. To dla nas duże wyróżnienie - jesteśmy w zarządzie obok takich lig jak angielska, niemiecka czy hiszpańska. Mamy obecnie bardzo ciekawe ułożenie w Europie, bo Zbigniew Boniek jest członkiem Komitetu Wykonawczego UEFA, Dariusz Mioduski wiceprezesem ECA (Europejskiego Stowarzyszenia Klubów - red.), a ja członkiem zarządu European Leagues. W Europie widzą, że polska liga się rozwija, jest dynamiczna, z wieloma pomysłami. Bardzo mi miło, że jako reprezentant średniego kraju na poziomie piłkarskim, dynamicznego, z Europy Środkowo-Wschodniej, mogę reprezentować Polskę w tych strukturach.

Rozmawiał Maciej Białek

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Animucki | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje