Ekstraklasa. Sławomir Chałaśkiewicz: Zwolnienie Kiko Ramireza niezrozumiałe

- Nie można oczekiwać od trenera, że dokona cudu. Nie ma cudotwórców w piłce nożnej. Weźmiemy Jose Mourinha, wrzucimy do każdego polskiego zespołu i co? Zdobędzie mistrzostwo? Wygra Ligę Mistrzów? Nie, to tak nie funkcjonuje - powiedział w podsumowaniu 19. kolejki Lotto Ekstraklasy Sławomir Chałaśkiewicz, przed laty napastnik m.in. Widzewa Łódź i Hansy Rostock, a dziś piłkarski ekspert Eurosportu.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Reklama

Ranking Ekstraklasy - sprawdź

1. Trener Kiko Ramirez trafił do Wisły Kraków w styczniu, a w grudniu został zwolniony

- To nie są sprawy do końca zrozumiałe. Czasami prezesi nie wytrzymują ciśnienia, bo ciśnienie jest większe niż możliwości klubu i zespołu.

- Wisła nie jest dziś potęgą, która jest nastawiona na walkę o mistrzostwo Polski. Wiem, że próbuje się wzmacniać, ale powiedziałbym, że to jest takie szarpane, a nie przygotowane. Na zasadzie: co nam się uda kupić, to kupimy. Mnie się wydaje, że transfery nie są do końca przemyślane. I nie można oczekiwać od trenera, że dokona cudu. Nie ma cudotwórców w piłce nożnej. Pracę trenera można oceniać nie po kilku miesiącach, tylko jak popracuje przynajmniej dwa sezony z zespołem. Wtedy można oczekiwać wyników, bo wtedy facet dostaje to, co dyrektor sportowy mu przygotuje.

- U nas zazwyczaj jest tak, że trener kogoś chce, to dyrektor sportowy, czy tam prezes, nie chce. Albo prezes chce, a trener nie chce. Trudno oczekiwać, że praca będzie płynna.

- Daleko nie trzeba szukać. W Cracovii Michał Probierz dostał duży kredyt zaufania. Nie trzeba oceniać trenera po pierwszym sezonie, tylko trzeba dać możliwość popracowania. To ciężki zawód. Michał też nie jest cudotwórcą. To jest trener, który ma dużą wiedzę, potrafi coś zrobić, ale potrzebuje na to czasu.

- To jest tylko nasza Ekstraklasa. Tu nie ma wybitnych piłkarzy, którzy Bóg wie co grają. Mamy solidnych piłkarzy i trenerzy powinni mieć większe zaufanie. Weźmiemy Mourinha, wrzucimy do każdego polskiego zespołu i co? Zdobędzie mistrzostwo? Wygra Ligę Mistrzów? Nie, to tak nie funkcjonuje.

2. Czy Górnik Zabrze utrzyma lidera do końca roku?

- Na pewno jest to największa niespodzianka Ekstraklasy. Nie ma wybitnych piłkarzy - mają co prawda Igora Angulo, który będzie najlepszym strzelcem na koniec roku - tylko jest to zespół.

- W trudnych sytuacjach potrafią się pozbierać. Pamiętajmy zeszły sezon. Wydawało się, że Górnik nie awansuje. Różne perypetie, w pewnym momencie ich wszyscy skreślili, ale dostali szansę inni piłkarze i od tamtej pory odpaliło. Zawodnicy uwierzyli, że można, są nakręceni, grają bardzo fajną piłkę i myślę, że są w stanie w tym roku obronić fotel lidera.

3. Dwa hat-tricki Jakuba Świerczoka z rzędu

- Dostał wielki kredyt zaufania od trenera Adama Nawałki. Na pewno dało mu to dużego "kopa". Ten chłopak coś w sobie ma. Nie jest łatwo strzelić dwa razy z rzędu trzy bramki. Nie zawsze był skuteczny, bo może głowa nie do końca pracowała, jak trzeba. Teraz widać u niego większą koncentrację w tych sytuacjach, większe poświęcenie i zaangażowanie w tym, co robi.

- Dlatego myślę, że to się przekłada na strzelanie goli. Niech utrzyma skuteczność. Trzy bramki w każdym meczu są niemożliwe, ale jedna bramka - wtedy byłoby bardzo fajnie. I jeśli będzie tak dalej grać, to będzie mieć dużą szansę, żeby pojechać na mistrzostwa świata.

4. Piękny gol Cristiana Pasquato

- To umiejętności techniczne i spokój. Zagraniczni piłkarze, którzy zjawiają się w naszym kraju, mają często duże trudności z aklimatyzacją. Tutaj trenerzy oczekują czegoś innego niż na Zachodzie. Mają inne wymagania i stąd problemy nawet tych średnich zawodników. Pamiętamy, jaki problem przez pewien czas miał Vadis Odjidja-Ofoe. Ale popracował, odbił się, załapało i pokazał, że ma duży potencjał.

- Pasquato też za szybko skreślono. Ktoś przyjdzie i mówi się: "O! Od razu musi być gwiazdą". Nie, spokojnie. Dajcie mu popracować, poznać ligę i wtedy ten zawodnik, jeśli dostanie szansę, na pewno będzie się starał odwdzięczyć.

- Oby nie przyszło teraz samozadowolenie i później przeciętność, tylko oby poszedł w tym lepszym kierunku. Tak powinien reagować piłkarz klasowy albo taki, który chce być klasowy.

5. Niespodziewana wysoka porażka Korony Kielce

- Koronie zabrakło szczęścia i skuteczności, bo ten zespół umie grać w piłkę. Kielczanie w każdym meczu starają się grać do przodu. Nie można po jednej porażce zmieniać swojego stylu. To najgorsze, co może być, jeżeli jest wizja trenera i piłkarze się w tym czują dobrze. Nie każdy mecz musi się udać. Rywale też analizują grę, próbują wykorzystywać błędy.

- Takie rzeczy się zdarzają. Korona ma teraz następny ciężki mecz w Białymstoku i zobaczymy, co się wydarzy. To będzie bardzo ciekawe spotkanie, bo zmierzą się dwie drużyny, które lubią grać do przodu. Czują się lepiej w ofensywie niż w defensywie. Można liczyć na to, że bramki będą padały. Moje przekonanie jest takie - po tym, co widziałem, co drużyny grają - że 0-0 się nie skończy.

notował kip

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama