Ekstraklasa: Wisła i Lechia zachowały miano niepokonanych

Remisem 1-1 zakończyła się 186. piłkarska "Święta Wojna" między Cracovią a Wisłą, która pozostaje w tym sezonie ekstraklasy niepokonana. Smaku porażki nie zna również wciąż Lechia Gdańsk, która w ósmej kolejce zremisowała z Zawiszą Bydgoszcz także 1-1.

Ze 186 spotkań derbowych 60 wygrała Cracovia, 83 - Wisła, a rezultat nierozstrzygnięty padł po raz 43. Bilans bramek: 300-233 na korzyść "Białej Gwiazdy".

Reklama

Derby, w obecności 14 125 widzów, lepiej rozpoczęła Wisła, która dominowała w pierwszej połowie. Efektem przewagi był gol Michała Chrapka w 31. minucie. Druga odsłona należała do "Pasów", a punkt zapewnił beniaminkowi Dawid Nowak, który wyrównał w 74. minucie.

Szkoleniowiec Wisły Franciszek Smuda uznał wynik za sprawiedliwy i żałował, że jego zespół nie strzelił więcej bramek przed przerwą. Humor może mu nieco psuć fakt, że z powodu żółtych kartek we wtorkowym meczu z Lechią nie zagrają Bośniak Gordan Bunoza oraz Macedończyk Ostoja Stjepanovic. 

A zespół z Gdańska przyjedzie pod Wawel na "mecz przyjaźni", z uwagi na sympatię, jaką darzą się kibice obu drużyn, także w glorii ekipy niepokonanej w tym sezonie. Piłkarze trenera Michała Probierza mogli w sobotę nawet zostać liderem, ale na własnym stadionie zremisowali z Zawiszą 1-1.

Dobra gra Lechii ściągnęła na trybuny PGE Areny prawie 18 tys. kibiców. W 24. minucie uradował ich Piotr Grzelczak, który dał gospodarzom prowadzenie. 10 minut później wyrównał Brazylijczyk Luis Carlos, uzyskując pierwszą bramkę w polskiej lidze.

Lechia, jak i Wisła, mają po 14 pkt, podobnie jak Jagiellonia. Ekipa z Białegostoku już w czwartek rozpoczęła ósmą serię spotkań, wygrywając w Bielsku-Białej z Podbeskidziem 1-0. Trafienie na wagę trzech punktów zanotował tuż przed przerwą Dawid Plizga. 

Lepiej od tego tercetu spisują się w ekstraklasie na razie tylko broniąca tytułu Legia Warszawa oraz Górnik Zabrze, trzeci zespół bez porażki. Te jedenastki zmierzą się w niedzielę w stolicy w pojedynku na szczycie tabeli.

Nadal poniżej oczekiwań spisuje się Lech Poznań. W piątek do przerwy prowadził z Pogonią Szczecin 1-0 po gole Kolumbijczyka Manuela Arboledy. Jednak w drugiej połowie goście wykorzystali dwa błędy defensywy "Kolejorza" i Adam Frączczak oraz Marcin Robak odwrócili losy spotkania.

To druga z rzędu porażka Lecha, a pierwsza w tych rozgrywkach na Bułgarskiej. Z dziewięcioma punktami zajmuje dziewiątą lokatę w tabeli.

Natomiast "Portowcy" pod wodzą Dariusz Wdowczyka mają już 13 pkt i mocno usadowili się w górnej połówce ligowej stawki.

Trzy gole oglądali też kibice w Gliwicach, a Piast powetował sobie ubiegłotygodniową porażkę w Krakowie z Wisłą 0-3. Z takim samym bagażem goli odprawił łódzki Widzew. Dwa razy do siatki gości trafił po strzałach głową słowacki obrońca Csaba Horvath. Trzecią bramkę zdobył Hiszpan Ruben Jurado.

W 53. minucie za faul poza polem karnym czerwoną kartką ukarany został Maciej Mielcarz i w bramce Widzewa zastąpił go Maciej Krakowiak, ale zespół musiał grać w osłabieniu i po raz trzeci w tym sezonie na obcym stadionie nie zdobył choćby punktu.

W meczu dwóch zespołów zamykających przed tą kolejką tabelę KGHM Zagłębie Lubin pokonało Koronę Kielce 2-0. 

Pierwszego gola w trzeciej minucie doliczonego przez sędziego czasu gry pierwszej połowy zdobył Arkadiusz Piech. To jego trzecie trafienie w trzecim występie w barwach "Miedziowych". Osiem minut przed końcem spotkania wynik ustalił Serb Dorde Cotra.

Kielczanie z dorobkiem czterech punktów pozostają "czerwoną latarnią".

Dwa punkty więcej ma Ruch Chorzów, który w drugiej niedzielnej potyczce zmierzy się ze Śląskiem Wrocław. W roli trenera "Niebieskich" zadebiutuje Słowak Jan Kocian, który w czwartek objął zespół po Jacku Zielińskim.

A od poniedziałku - 9. kolejka. Kalendarz rozgrywek został tak ułożony, że do 7 października kibice codziennie będą mogli emocjonować się co najmniej jednym meczem.

Ekstraklasa: Zobacz wyniki, terminarz, strzelców, składy i tabelę

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje