Górnik Zabrze - Jagiellonia Białystok 1-3 w 4. kolejce Ekstraklasy

Kolejna porażka jedenastki z Zabrza. Tym razem zespół z Górnego Śląska przegrał u siebie z Jagiellonią 1-3 (1-2). Fatalnie spisała się obrona Górnika ogrywana przez rywala w kompromitującym stylu. Wygrana "Jagi" mogła być jeszcze bardziej efektowna.

Po raz pierwszy od blisko czterech lat na stadionie przy ulicy Roosevelta pojawiło się więcej niż 3 tysiące fanów. Dzisiejsze spotkanie z Jagą oglądało pięć i pół tysiąca widzów. To dlatego, że w końcu otwarto jedną z trybun przebudowywanego Stadionu im. Ernesta Pohla. Wśród obserwatorów był też selekcjoner reprezentacji Polski Adam Nawałka. 

Reklama

Oba zespoły, rozgrywane w tropikalnych warunkach spotkanie, rozpoczęły z takim animuszem, jakby już w pierwszych minutach chciały rozstrzygnąć jego losy. Nie było żadnych przestojów, a akcja goniła akcję. Z przewagi w polu zabrzan wynikła seria rożnych. Groźniejsze sytuacja stwarzali jednak białostocczanie. W dużej mierze wynikało to z fatalnej postawy obrońców Górnika. 

Już w 7 minucie Piotr Grzelczak mógł zdobyć bramkę. Piłka po jego strzale minimalnie minęła cel. W chwilę później sytuacji sam na sam, po błędzie niepewnie grającego Bartosza Kopacza, nie wykorzystał Konstantin Wasiljew. Reprezentant Estonii zrehabilitował się kilkadziesiąt sekund później. Huknął z linii pola karnego i Sebastian Przyrowski po raz pierwszy musiał wyciągać futbolówkę z siatki. 

W 28 minucie było już 0-2. Świetny prostopadły przerzut Wasiljewa do Grzelczaka sprawił, że napastnik Jagi znalazł się w dogodnej sytuacji i po ograniu Kopacza nie miał kłopotów z pokonaniem golkipera Górnika. 

Na szczęście dla gospodarzy w chwilę później zdobyli kontaktowego gola. Łukasz Madej wykorzystał błąd Bartłomieja Drągowskiego i z kilku metrów posłał piłkę do siatki. Fanom w Zabrzu od razu przypomniało się starcie obu zespołów z marca zeszłego roku. Wtedy to po 33 minutach Górnik prowadził 3-0, żeby ostatecznie zremisować 3-3. Dziś było jednak inaczej.

Druga połowa zaczęła się od kolejnego błędu w ustawieniu obrony jedenastki z Zabrza. Skończyło się na faulu Adama Dancha na rozpędzonym Macieju Gajosie. Do piłki ustawionej przed polem karnym Górnika podszedł sam poszkodowany i precyzyjnym strzałem z wolnego podwyższył na 3-1. 

Kolejnych dobrych okazji nie wykorzystał Grzelczak i rezerwowy Karol Świderski. Z kolei w Górniku znakomitą okazję do zdobycia kontaktowego gola zmarnował Rafał Kosznik. Po czterech kolejkach Górnik zamyka ligową tabelę z zerowym kontem punktowym. Z kolei Jaga, dzięki drugiemu zwycięstwu w sezonie, ma na swoim koncie sześć punktów. 

Górnik Zabrze - Jagiellonia Białystok 1-3 
Bramki: Konstantin Wasiljew (17.), Piotr Grzelczak (28.), Maciej Gajos (49.) - Łukasz Madej (30.)

Górnik: 33. Sebastian Przyrowski - 17. Dominik Sadzawicki (72, 38. Bartosz Iwan), 26. Adam Danch, 2. Bartosz Kopacz, 4. Rafał Kosznik - 11. Roman Gergel, 7. Radosław Sobolewski (65, 19. Mariusz Przybylski), 8. Erik Grendel, 81. Róbert Jež, 18. Łukasz Madej - 20. Marcin Urynowicz (51, 23. Szymon Skrzypczak).

Jagiellonia: 69. Bartłomiej Drągowski - 2. Filip Modelski, 7. Sebastian Madera, 19. Igors Tarasovs, 77. Piotr Tomasik (64, 3. Jonatan Straus) - 6. Taras Romanczuk, 22. Rafał Grzyb, 4. Jacek Góralski, 5. Konstantin Wasiljew, 20. Maciej Gajos (83, 28. Karol Świderski) - 12. Piotr Grzelczak (87, 17. Łukasz Sekulski).

żółte kartki: Danch - Tomasik. Sędzia: Szymon Marciniak (Płock). Widzów: 5521.

Z Zabrza Michał Zichlarz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje