T-Mobile Ekstraklasa - przebudzenie Legii z zimowego snu. Lech goni lidera

Piłkarze Lecha Poznań pokonali na wyjeździe Górnika Zabrze 1-0 i ponownie mają dwa punkty straty do prowadzącej w tabeli Legii Warszawa. W drugim niedzielnym meczu 18. kolejki ekstraklasy Piast Gliwice pokonał w Szczecinie Pogoń 2-0.

Przed tą kolejką Górnik miał tylko punkt straty do "Kolejorza". O zwycięstwie gości zadecydował rzut karny wykorzystany w 63. minucie przez Huberta Wołąkiewicza. "Jedenastka" została jednak podyktowana w kontrowersyjnych okolicznościach. Sędzia Paweł Raczkowski dopatrzył się zagrania ręką przez byłego lechitę Seweryna Gancarczyka po mocnym strzale rywala sprzed pola karnego. Obrońca długo nie mógł się pogodzić z decyzją arbitra tłumacząc, że piłka trafiła go w bok.

Reklama

W końcówce spotkania gospodarze mieli doskonałą okazję na wyrównanie, ponieważ Raczkowski ponownie podyktował kontrowersyjny rzut karny. Tym razem arbiter dopatrzył się faulu Marcina Kamińskiego na Bartoszu Iwanie. Prejuce Nakoulma jednak fatalnie spudłował z 11 metrów. Tym samym Lech zachował dwupunktową stratę do liderującej Legii.

W drugim niedzielnym spotkaniu Pogoń Szczecin uległa na własnym boisku Piastowi Gliwice 0-2.

W sobotę pierwszą porażkę w tym roku poniosła Polonia Warszawa, która uległa u siebie Wiśle Kraków 1-2. Na Konwiktorskiej kibice przekonali się, ile znaczy odejście z drużyny m.in. Władimira Dwaliszwilego, Tomasza Brzyskiego, Łukasza Teodorczyka, Marcina Baszczyńskiego i Adama Kokoszki. Wprawdzie poloniści prowadzili od 14. minuty po błędzie Gordana Bunozy i golu Miłosza Przybeckiego, ale później oddali inicjatywę wiślakom, którzy zdobyli dwie bramki (Cezary Wilk i Michał Chrapek).

Gościom w odniesieniu zwycięstwa nie przeszkodził nawet fakt, że zagrali bez Łukasza Garguły, Cwetana Genkowa, Rafała Boguskiego i Kamila Kosowskiego.

W pozostałych sobotnich meczach nie było zwycięzców i pokonanych. W derbach regionu PGE GKS Bełchatów zremisował z Widzewem Łódź 0-0. Zamykający tabelę podopieczni Kamila Kieresia utrzymują równą formę - po raz trzeci z rzędu zremisowali 0-0. Na pociechę pozostał im fakt, że jako jedyni w tym roku w ekstraklasie nie stracili gola, w czym duża zasługa świetnie spisującego się litewskiego bramkarza Emilijusa Zubasa. Z drugiej strony, także jako jedyni nie cieszyli się ze zdobycia gola.

W Chorzowie spotkali się wicemistrz i mistrz Polski z poprzedniego sezonu. Ruch zremisował ze Śląskiem Wrocław 1-1, choć do 90. minuty przegrywał po efektownym golu Przemysława Kaźmierczaka. W ostatnich sekundach wyrównał jednak wprowadzony niedługo wcześniej doświadczony Litwin Mindaugas Panka. Były pomocnik Widzewa po raz drugi w ciągu tygodnia zdobył bramkę w ostatniej minucie (w minioną sobotę strzelił gola dawnym kolegom z Łodzi). Co ciekawe, wówczas także wszedł na boisko w końcówce spotkania.

Wydarzeniem piątkowych meczów było przebudzenie się po zimowym śnie Legii. Podopieczni Jana Urbana stworzyli więcej sytuacji niż Podbeskidzie, ale musieli się sporo napracować, aby wywieźć zwycięstwo ze stadionu rywali. Gole dla lidera zdobyli Marek Saganowski i Jakub Wawrzyniak, a dla "Górali" Robert Demjan (siódme trafienie Słowaka w obecnym sezonie).

Dzięki temu zwycięstwu oraz sobotniej porażce Polonii, przewaga Legii nad lokalnym rywalem wynosi pięć punktów.

W spotkaniu inaugurującym 18. kolejkę ofensywnie i szybko grające KGHM Zagłębie Lubin pokonało Jagiellonię Białystok 2-1. Dla "Miedziowych", prezentujących obecnie chyba najciekawszy futbol w lidze, bramki zdobyli Czech Michal Papadopulos i w doliczonym czasie Słowak Boris Godal, a dla rywali - Hiszpan Daniel Quintana.

Kolejkę zakończy poniedziałkowy mecz Lechii Gdańsk z Koroną Kielce.

Wyniki, terminarz i tabela T-Mobile Ekstraklasy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje