Diego Simeone: Gra w finale daje radość, ale ważna jest pokora

Argentyński trener Atletico Madryt Diego Simeone przyznał, że awans do środowego finału piłkarskiej Ligi Europejskiej to dla całego klubu duża radość. "Odczuwamy ogromne emocje, ale nie wolno nam zapomnieć o pokorze i ciężkiej pracy" - zaznaczył szkoleniowiec.

Atletico zmierzy się w meczu o trofeum w Lyonie z Olympique Marsylia. Wicelider hiszpańskiej ekstraklasy jest faworytem tego spotkania, jednak Simeone przestrzegł na konferencji prasowej, że nie wolno jemu i jego podopiecznym nabrać zbyt dużej pewności siebie.

Reklama

"Wokół zespołu jest mnóstwo emocji, nadziei, ale musimy zachować pokorę. Ona jest niezwykle ważna na tym etapie rozgrywek. Zmierzymy się z dobrym, ofensywnie grającym rywalem i musimy powstrzymać jego ataki. Między naszymi drużynami jest parę podobieństw, na przykład obie mają bardzo dobrze wypracowane stałe fragmenty gry" - powiedział.

Simeone obejrzy finał z trybun, ponieważ jest zawieszony na cztery mecze za nieodpowiednie zachowanie wobec sędziego w pierwszym spotkaniu półfinału LE z Arsenalem Londyn. Jego miejsce na ławce trenerskiej zajmie jego rodak i asystent German Burgos.

"Tak było już w rewanżu z Arsenalem (wygranym przez Atletico 1:0 - PAP). Zespół grał naturalnie, poruszał się po boisku jak należy. Oczywiście rozmawialiśmy o tym. Było mi przykro, że nie mogłem być przy linii bocznej i teraz nie będzie inaczej. Ale z Germanem rozumiemy się bardzo dobrze, znamy się od wielu lat i mamy podobne spojrzenie na futbol. Mam do niego pełne zaufanie" - podkreślił Simeone.

Atletico dwukrotnie triumfowało w LE - w latach 2010 i 2012, a w ostatnich latach dwa razy awansowało do finału bardziej prestiżowej Ligi Mistrzów. Oba mecze przegrało wprawdzie z lokalnym rywalem Realem Madryt, nabrało jednak ważnego doświadczenia, które może dać "Rojiblancos" przewagę w środę.

"Doświadczenie to bardzo ważny czynnik, ale niestety o niczym nie przesądza. Rywali napędzają wielkie nadzieje i jestem pewien, że będą chcieli grać szybko, stosując duży pressing. Naszym zadaniem jest im to uniemożliwić, narzucić nasz styl" - ocenił argentyński szkoleniowiec Atletico.

Marsylia nie miała w ostatnich latach żadnych znaczących sukcesów i jej awans do finału LE można uznać za niespodziankę.

"Mamy wielki szacunek dla Atletico. To jeden z najlepszych hiszpańskich zespołów, do tego rzeczywiście ma ogromne doświadczenie. Ale ratuje nas to, że rozegramy z nim tylko jeden mecz, więc szansa na sprawienie niespodzianki jest większa" - ocenił trener Marsylii Rudi Garcia.

Jego podopieczni są chwaleni szczególnie za postawę w ofensywie, podczas gdy Atletico słynie z solidnej gry defensywnej.

"Ale w ataku też jest groźne. Jeśli w czymś te kluby są podobne, to w tym, że oba mają charakter" - stwierdził Garcia.

Drużyny te grały ze sobą w europejskich pucharach tylko dwa razy. Oba spotkania odbyły się w fazie grupowej Champions League w sezonie 2008/09. W Hiszpanii gospodarze wygrali 2:1, a we Francji padł bezbramkowy remis.

Atletico triumfowało w LE w 2010 i 2012 roku. W tych rozgrywkach nigdy końcowego sukcesu nie odniósł żaden francuski klub. Za to Marsylia zwyciężyła w Lidze Mistrzów w sezonie 1992/93.

"Dwadzieścia pięć lat temu Marsylia została pierwszym francuskim zespołem, który triumfował w Champions League. Teraz znów możemy być w czymś pierwsi. Ale to będzie trudne" - uważa Garcia.

Finał w Lyonie rozpocznie się o godz. 20.45. Zwycięzca awansuje do fazy grupowej Ligi Mistrzów, co może okazać się jedyną drogą do elitarnych rozgrywek dla Marsylii. Atletico już zapewniło sobie miejsce w Champions League dzięki wysokiej pozycji w ekstraklasie.

Sędzią głównym finału będzie Holender Bjoern Kuipers, a technicznym - Szymon Marciniak.

Dowiedz się więcej na temat: Diego Simeone | Atletico Madryt

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje