El. LE. Girondins Bordeaux - Ilczywiec Mariupol 2-1. Igor Lewczuk o krok od fazy grupowej

Doświadczony obrońca po raz kolejny zagrał w wyjściowym składzie ekipy z południowo-zachodniej części Francji. Tym razem w rewanżowym meczu 3. rundy eliminacji do Ligi Europy. W czwartek piłkarze Girondins Bordeux z Igorem Lewczukiem po raz drugi wygrali z FK Mariupolem. Tym razem u siebie 2-1. Przed tygodniem na Ukrainie „Żyrondyści” zwyciężyli 3-1. Triumfatorzy zmierzą się teraz z KAA Gent.

Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że były obrońca m.in. Znicza Pruszków i Legii Warszawa opuści klub z Francji. 33-letni już defensor w całym poprzednim sezonie zagrał tylko dziewięciokrotnie, w tym siedem razy w lidze. Jego sytuację mocno popsuły kontuzje, które znacznie częściej prześladowały go niż w rozgrywkach 2016/2017, a więc premierowych w Bordeaux.

Reklama

W klubie nie chcieli pozbywać się jednak. Igor Lewczuk ma świetne notowania u władz i kolegów z zespołu. Jest lubiany przez pozostałych zawodników. Szanują go także kibice. W drużynie jest od 2016 roku, a jego kontrakt wygasa po zakończeniu obecnych rozgrywek.

Teraz, dość niespodziewanie dostaje szanse na grę od początku sezonu. W obliczu transferów oraz kontuzji w składzie jest mniejsza konkurencja do występów w linii obrony. Jak na razie były reprezentant Polski dobrze wykorzystuje tę sposobność. W czwartek zagrał już po raz czwarty w tym sezonie, a trzeci od początku.

Losy rywalizacji między jego „Żyrondystami”, a ukraińskim Mariupolem były praktycznie rozstrzygnięte po pierwszym meczu. Na wyjeździe zawodnicy Bordeaux wygrali pewnie 3-1. Trudno było się spodziewać, że nie specjalnie mocna ekipa zza naszej wschodniej granicy będzie w stanie odrobić te straty.

Na stadionie Matmut Atlantique gospodarze ponownie byli zdecydowanie lepszym zespołem. Co chwilę na bramkę gości sunęły ataki miejscowych. Bramka dla nich wydawała się kwestia czasu.

Kibice musieli jednak czekać do 54. minuty. Było jednak warto. Fenomenalnym strzałem z woleja z pola karnego popisał się Maxime Poundje. Po jego kopnięciu lewą nogą piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki.

Praktycznie w kolejnej akcji gracze Bordeux zdobyli następną bramkę. Świetnie zachował się Poundje, który idealnie podał na głowę Younousse Sankhare.

Dziesięć minut później Mariupol strzelił honorowego, jak się potem okazało gola. Bardzo ładnie z rzutu wolnego kopnął Rusłan Fomin. W ostatniej minucie Lewczuk po faulu zobaczył żółtą kartkę.

W decydującej fazie eliminacji do Ligi Europy zespół z Bordeaux zmierzy się z KAA Gent, czyli pogromcą Jagiellonii. Belgowie w Białymstoku wygrali 1-0, a na własnej murawie w czwartek 3-1.

Dowiedz się więcej na temat: Igor Lewczuk | Girondins Bordeaux

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje