Finał Ligi Europejskiej na Narodowym, czyli grube miliony dla Polski

PZPN na organizacji finału Ligi Europejskiej zarobi "tylko" około pół miliona euro, ale znacznie więcej na tym meczu może zyskać Warszawa. W jej hotelach, pubach i restauracjach kibice mogą zostawić nawet ponad 30 mln euro.

Dramat Polska - Grecja na otwarcie mistrzostw Europy, Jakub Błaszczykowski strzela gola Rosjanom, Mario Balotelli pręży muskuły po pokonaniu Niemców w półfinale Euro 2012, czy kabaret z odwołanym meczem z Anglią z powodu niezamkniętego dachu - to najważniejsze wydarzenia, jakie się rozegrały na Stadionie Narodowym w Warszawie. Czy finał Ligi Europejskiej z 2015 roku przyćmi je wszystkie i ile na tym zarobi nasza stolica?

Przed dwoma laty Dublin na finale LE zyskał 25 mln euro, ale też miał lekkiego pecha, gdyż o trofeum rywalizowały dwa kluby z małego i stosunkowo biednego kraju - Portugalii (FC Porto i S.C. Braga). Znacznie większe wpływy miał rok temu Bukareszt, do którego zjechało kilkanaście tysięcy Hiszpanów i Basków, by wspierać Atletico Madryt i Athletic Bilbao.

Reklama

Departament Turystyki Rumunii wyliczył, że do Bukaresztu przed dwoma laty przy okazji finału Ligi Europejskiej wpłynęło 30 mln euro. Do stolicy Rumunii napłynęło 30 tys. kibiców, głównie z Hiszpanii, którzy zostawili pieniądze w hotelach (zarezerwowano 10 tys. pokoi), pubach, barach i restauracjach.

Finał LE to impreza jednodniowa, ale organizujące go miasto zbiera efekty jeszcze długo po wyjeździe kibiców i piłkarzy. Te długoterminowe wpływy wynikają z tego, że miliony widzów ze 130 krajów na całym świcie z uwagą śledziło widowisko na Stadionie Narodowym w Bukareszcie. W ten sposób bez wątpienia marka miasta zyskała na wartości. Stolica Rumunii dołączyła do elitarnego grona miast, które organizowały finał Ligi Europejskiej - najważniejszych klubowych rozgrywek na Starym Kontynencie po Lidze Mistrzów. Jako pierwszy finał LE w 2010 r. organizował Hamburg, w 2011 r. przyszedł czas na Dublin, przed rokiem reflektory europejskiej piłki skierowane były na Bukareszt, a w ubiegłym tygodniu grano w Amsterdamie.

Warszawę czeka wzrost zainteresowania miastem już na pół roku przed finałem LE, czyli w grudniu 2014 roku. Przykład Bukaresztu dowodzi, że właśnie wtedy zaczynają się pierwsze rezerwacje hoteli.

Wybierz najważniejszy moment na Stadionie Narodowym!

O ile wyszukiwarki notowały miesięcznie średnio pięć mln zapytań dla hasła "Bukareszt", o tyle w maju 2012 roku zanotowały wzrost do 6,5 mln, z czego aż 1,8 mln nastąpiło w ciągu sześciu dniu między 6 a 12 maja.

Finał LE w zeszłym roku cieszył się z rekordową oglądalnością transmisji meczu w Hiszpanii. Kanał "Telecinco" transmitujący mecz z Bukaresztu przyciągnął 8.94 mln widzów, a w szczytowej minucie 10,745 mln. Jeszcze żaden mecz w hiszpańskiej piłce klubowej - bez udziału galaktycznych klubów Realu i Barcelony - nie zgromadził takiego audytorium. Realizowana przy pomocy 100 kamer transmisja z wydarzenia została zakupiona przez telewizje ze 130 krajów.

Dla tych, którym zabrakło biletów UEFA przygotowała dwie olbrzymie fanzone’y, jakich w Polsce nie brakowało przy okazji Euro 2012. Podobnie będzie w Warszawie, w maju 2015 roku.

Specjalnie z myślą o najważniejszym meczu Ligi Europejskiej Rumuni zbudowali Stadion Narodowy za 270 mln euro. Ta kwota rzecz jasna nie mogła się zwrócić w jeden wieczór, ale stadion służy reprezentacji tego kraju do dzisiaj.

Warszawa zostawiła po sobie dobre wrażenia po Euro 2012. Spodobało się tu Niemcom i Włochom, którzy rozegrali na Narodowym swój półfinał. Nic nie stoi na przeszkodzie, by stolica Polski na organizacji finału Ligi Europejskiej zarobiła jeszcze więcej, niż Bukareszt (30 mln euro). Musimy tylko trzymać kciuki za to, by do samego końca rozgrywek 2014/2015 wytrwały atrakcyjne zespoły. Chociaż, z drugiej strony, nie mielibyśmy nic przeciwko temu, gdyby przynajmniej jeden z nich był rodem z T-Mobile Ekstraklasy.

Przyznanie nam tak ważnej imprezy to nie pierwszy, ale jakże ważny pozytyw wynikający z wyboru Zbigniewa Bońka na prezesa PZPN-u. Oferta PZPN-u została solidnie przygotowana pod każdym względem, jednak na pewno nie zaszkodziła nam dobra znajomość Zibiego z prezydentem UEFA Michelem Platinim. Pięknych miast z efektownymi stadionami w Europie nie brakuje, a finały europejskich rozgrywek są tylko dwa rocznie, a na ten Champions League nie spełniamy warunków (Stadion Narodowy jest zbyt mały).

Autor: Michał Białoński


Dotychczasowe finały Ligi Europejskiej:


2010 - Hamburg - Atletico Madryt - Fulham Londyn 2-1 po dogrywce 2011 - Dublin - FC Porto - Sporting Braga 1-0

2012 - Bukareszt - Atletico Madryt - Athletic Bilbao 3-0

2013 - Amsterdam - Chelsea Londyn - Benfica Lizbona 2-1

2014 - Turyn - ?-?

2015 - Warszawa - ?-?

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje