Liga Europejska: Benfica Lizbona i Sevilla awansowały do finału

Benfica Lizbona i Sevilla awansowały do finału ligi Europejskiej. Zespół z Lizbony bezbramkowo zremisował z Juventusem w Turynie i wyeliminował włoskiego giganta, bo przed tygodniem wygrał 2-1. Z kolei Sevilla, po zwycięstwie z Valencią przed tygodniem 2-0, w czwartek przegrywała już 0-3. Gola na 1-3, który dał jej awans, strzeliła w 4. minucie doliczonego czasu gry!

Liga Europejska - szczegóły!

Reklama

Finał Ligi Europejskiej odbędzie się 14 maja w Turynie.

Juventus Turyn - Benfica Lizbona 0-0

Pierwsze spotkanie: 1-2. Awans: Benfica.

Zobacz raport meczowy

Piłkarze Benfiki nie zamierzali jedynie się bronić i początek meczu był bardzo wyrównany. Groźniej w pierwszej fazie meczu było w polu karnym gości, ale strzały Arturo Vidala i Carlosa Teveza były niecelne, a "bombę" Stephana Lichtsteinera obronił Jan Oblak.

Juventus powoli się rozkręcał, a Benfica dobrze się broniła, lecz przewaga gospodarzy stopniowo rosła. Najlepszą okazję w pierwszej połowie wypracowali krótko przed jej końcem. Z lewej strony dośrodkował Asamoah, Vidal celnie główkował, ale Luisao zaliczył niesamowitą interwencję - wybił piłkę z linii bramkowej!

W 50. minucie przed szansą stanęli goście, gdy odbita piłka trafiła na 11. metr do niepilnowanego Rodriga, jednak piłkarz Benfiki spudłował. Dobrej okazji nie wykorzystał także sześć minut później, bo za daleko wypuścił sobie piłkę i Gianluigi Buffon równie ofiarnie, co skutecznie interweniował.

W 62. minucie włoscy fani ożywili się, gdy strzelał Andrea Pirlo. Gol jednak nie padł, w czym zasługa bramkarza gości.

Pomiędzy 61. a 67. minutą dwie żółte kartki i w konsekwencji czerwoną zobaczył Enzo Perez i zespół z Lizbony musiał radzić sobie w liczebnym osłabieniu.

W 82. minucie piłkarze Juventusu cieszyli się z gola, ale sędzia nie uznał bramki, słusznie odgwizdując spalonego.

Dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry doszło do przepychanek pomiędzy zawodnikami rezerwowymi obu zespołów i sędzia ukarał czerwonymi kartkami Mirko Vuczinicia i Lazara Markovicia.

Juventus atakował do końca, ale pomimo że sędzia przedłużył drugą połowę aż o osiem minut, wynik już się nie zmienił. Lizbończycy awans zawdzięczają przede wszystkim świetnej postawie bramkarza Jana Oblaka.

Valencia CF - Sevilla FC 3-1 (2-0)

Bramki: 1-0 Sofiane Feghouli (14.), 2-0 Jonas (26.), 3-0 Jeremy Mathieu (70.), 3-1 Stephane Mbia (90. + 4).

Pierwsze spotkanie: 0-2. Awans - Sevilla

Zobacz raport meczowy

Gospodarze liczyli, że szybko uda im się strzelić gola i w 14. minucie zdobył go po ładnej akcji Sofiane Feghouli. Dostał dobre podanie od Joao Pereiry, "nawinął" obrońcę i nie dał szans bramkarzowi. Pięć minut później mogło być już 2-0, ale Feghouliego i Jonasa ubiegł jeden z obrońców wybijając piłkę na rzut rożny. 

Valencia dominowała na boisku i konsekwentnie groźnie atakowała. W 26. minucie Juan Bernat dośrodkował z lewego skrzydła, a Jonas celnie główkował. Niewiele brakowało, a Antonio Beto uratowałby swój zespół, ale piłka jednak minęła linię bramkową.

Wydawało się, że gospodarze pójdą za ciosem, lecz oddali inicjatywę rywalom. W 36. minucie po kapitalnym zagraniu piętą jednego z kolegów Antonio Reyes miał przed sobą odsłoniętą bramkę, ale zmarnował "setkę", bo nie strzelił wystarczająco precyzyjnie i Diego Alves odbił piłkę.

W 70. minucie gospodarze zamienili na trzeciego gola rzut rożny. W zamieszaniu podbramkowym Jeremy Mathieu wykazał się znakomitym refleksem i z bliska trafił do siatki.

Wydawało się, że gospodarze będą cieszyć się z awansu, a w 4. minucie doliczonego czasu gry Mbia strzałem głową zdobył bramkę, która dała gościom miejsce w wielkim finale!

Reklama

Reklama

Reklama