Liga Europejska. Mija 25 lat od największego sukcesu Marsylii w Europie. Znowu wygrają?

Olympique Marsylia stanie przed szansą wywalczenia pierwszego od 25 lat europejskiego trofeum. W środę francuska drużyna zmierzy się z Atletico Madryt w finale Ligi Europejskiej. Transmisja w Eurosporcie 1 i Eurosport Playerze od 20.45.

W 1991 roku Olympique przegrał z Crveną Zvezdą Belgrad w finale rozgrywek o Pucharu Europy (0-0, w karnych 3-5), ale już dwa lata później marsylczycy świętowali największy sukces w swojej historii - pokonali Milan w pierwszej edycji Ligi Mistrzów (1-0) po golu Basile'a Bolego. Żadnej innej drużynie z Francji nigdy się to nie udało. Tamten triumf był jednak początkiem ogromnych problemów.

Reklama

Tuż po europejskim sukcesie wyszło na jaw, że w ostatniej ligowej kolejce przed finałem z mediolańczykami charyzmatyczny szef OM Bernard Tapie (dzisiaj jest poważnie chory, walczy z nowotworem) przekupił przy pomocy swoich współpracowników i piłkarzy drużynę Valenciennes - po to, aby marsylczycy zachowali jak najwięcej sił na decydujące spotkanie w Monachium. Rozpętała się burza. W następnych tygodniach metodami Tapie'ego w Olympique zainteresowała się prokuratura. Śledztwo doprowadziło do postawienia zarzutów i skazania prezesa OM w 1995 roku na dwa lata więzienia, w tym 8 miesięcy bez zawieszenia.

Marsylia straciła mistrzostwo kraju zdobyte w 1993 roku i zabroniono jej gry o Superpuchar Europy, a także o Puchar Interkontynentalny. Nie mogła również bronić trofeum Ligi Mistrzów. W kolejnym sezonie klub został zdegradowany do drugiej ligi w związku z problemami finansowymi, na co wpływ miało toczące się cały czas postępowanie wobec prezydenta. Występował jednak w... Pucharze UEFA.

Olympique uzyskał awans na boisku od razu po spadku do II ligi, jednak musiał... ponownie grać w Division 2. Powodem były problemy finansowe, ale też podtekst polityczny. Szef instytucji sprawdzającej finanse był zdeklarowanym przeciwnikiem Tapie'ego. Od powrotu do Premiere Division w 1996 roku Marsylia tylko raz wywalczyła mistrzostwo kraju (2009/2010, trenerem był Didier Deschamps), podczas gdy w Europie dwukrotnie dochodziła do finału Pucharu UEFA (1999 i 2004). Jednak za każdym razem ponosiła porażkę. Najpierw z Parmą w Moskwie (0-3), potem z Valencią w Goeteborgu (0-2).

W tym sezonie, a szczególnie w jego drugiej części, drużyna gra atrakcyjną piłkę pod wodzą byłego szkoleniowca Lille i Romy Rudiego Garcii. Od niedawna właścicielem klubu jest Amerykanin Frank McCourt, który przejmując drużynę zapowiedział, że zainwestuje w nowych piłkarzy 200 mln euro. Na razie cechą charakterystyczną nowej polityki klubu, pod wodzą prezesa Jacquesa-Henriego Eyraud i dyrektora sportowego Andoniego Zubizarrety, było ściąganie doświadczonych i dość wiekowych już piłkarzy (Payet, Luiz Gustavo...). Cel? Szybkie osiągnięcie sukcesu, a nie budowanie perspektywicznego zespołu z nadzieją na sukces za 2-3 lata. Dlatego finał z Atletico Madryt to nie tylko szansa nawiązania do zwycięstwa w Champions League sprzed 25 lat, ale też w razie powodzenia zapewnienie sobie gry w przyszłym sezonie Ligi Mistrzów. A na tym działaczom z Marsylii bardzo zależy. Ze względów sportowych i finansowych.

Jest też jednak druga strona medalu. Jeśli się nie uda, OM może zostać bez trofeum i z czwartym miejscem w Ligue1. W Marsylii nikt nie chce o tym myśleć. Na razie w mieście panuje szaleństwo na samą myśl o środowym meczu w Lyonie.

Finał Ligi Europy Olympique Marsylia - Atletico Madryt w środę o 20.45 na żywo w Eurosporcie 1 i Eurosport Playerze.

kip

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje