Marek Saganowski: Kiedyś musiało się to zdarzyć

Piłkarz Legii Warszawa Marek Saganowski, który w czwartkowym spotkaniu z Metalistem Charków (2-1) w Lidze Europejskiej zdobył jedną z bramek, powiedział, że wraz z kolegami z zespołu nie wybiega w przyszłość, a skupia się tylko na każdym najbliższym meczu.

Po czterech kolejkach Legia z kompletem punktów prowadzi w grupie L i jest pewna awansu do kolejnej rundy.

Reklama

"Przed fazą grupową nie kalkulowaliśmy odnośnie naszych szans na awans. Po prostu skupialiśmy się na kolejnych meczach i na nikogo się nie oglądaliśmy. Trener powtarza nam, że najważniejsze jest to spotkanie, które jest przed nami. Chyba dzięki takiemu podejściu wygraliśmy już czwarty pojedynek grupowy" - ocenił Saganowski.

Przed dwoma tygodniami mistrz Polski pokonał Metalista w Kijowie 1-0. W czwartek zwycięstwo przyszło trudniej.

"Teraz ukraiński zespół zagrał bardziej otwartą piłkę. Dokonał kilku zmian w składzie i to było widoczne na boisku. Zdawaliśmy sobie sprawę, że oni nie mają nic do stracenia. Mieć jeden punkt czy nie mieć żadnego, to dla ukraińskiej ekipy żadna różnica. Dlatego to my musieliśmy atakować" - zauważył.

Na awans Legii do 1/16 finału wpływ miał również remis (1-1) KSC Lokeren z Trabzonsporem w drugim meczu grupy L. Dzięki takiemu rozstrzygnięciu stołeczna drużyna powiększyła przewagę do siedmiu punktów na belgijskim rywalem.

"O tym wyniku dowiedzieliśmy się już po zakończeniu naszego. Wcześniej nie docierały do nas żadne sygnały. Graliśmy o zwycięstwo, bez względu na rezultat w Lokeren" - przyznał 36-letni napastnik, który dość niespodziewanie znalazł się w podstawowej jedenastce.

"Wreszcie dostałem szansę od początku i od razu zdobyłem gola. Miałem zresztą jakiś wkład i w gola dla gości, ale tak bywa, gdy napastnik znajdzie się we własnym polu karnym" - dodał z uśmiechem.

Legioniści w czwartek stracili pierwszą bramkę w fazie grupowej LE.

"Kiedyś musiało się to zdarzyć. Ważne, że znowu pokazaliśmy charakter i z wyniku 0-1 wyciągnęliśmy zwycięstwo, więc mamy się z czego cieszyć. Cztery spotkania i 12 punktów. Niezły dorobek" - podsumował.

Legią do końca fazy grupowej czekają jeszcze dwa spotkania - 27 listopada na wyjeździe z KSC Lokeren oraz 11 grudnia przed własną publicznością z Trabzonsporem.

Za każde z dotychczasowych czterech zwycięstw do klubowej kasy trafi z UEFA po 200 tys. euro. Kolejne 200 tys. warszawski zespół ma zapewnione za awans do fazy pucharowej. Gdyby zajął w grupie pierwsze miejsce, wysokość tej premii zostanie podwojona.

Wyniki, terminarz i tabele fazy grupowej Ligi Europejskiej


Dowiedz się więcej na temat: Legia Warszawa | Metalist Charków | Liga Europejska

Reklama

Reklama

Reklama