Olympique Marsylia - FC Salzburg 2-0 w półfinale Ligi Europejskiej

Piłkarze Olympique Marsylia w fazie grupowej nie potrafili pokonać Salzburga, ale w pierwszym meczu batalii o finał okazali się lepsi od zespołu z Austrii. Po golach Floriana Thauvina i Clintona N’Jie „biało-niebiescy” wygrali 2-0. Bohaterem spotkania był Dimitri Payet, który miał dwie asysty. Rewanż zaplanowano na 3 maja.

Niewiele zabrakło, aby dwie drużyny sponsorowane przez ten sam koncern znalazły się w półfinale Ligi Europy. Na przeszkodzie w realizacji tego scenariusza stanęli piłkarze Olympique Marsylia pokonując w dwumeczu RB Lipsk. Do 60. minuty w kolejnej rundzie byli gracze Ralpha Hasenhuttla, ale dzięki dwóm trafieniom to zespół z południowej Francji cieszył się z awansu.

Reklama

Ambicje sponsora spełnili za to piłkarze Salzburga, którzy dzięki piorunującym czterem minutom – trzy gole w tym czasie – wyeliminowali Lazio.

Grający bardzo schematycznie goście rozpoczęli mecz spokojnie, pozwalając rywalom na zbudowanie optycznej przewagi. Podopieczni Rudiego Garcii szukali swoich szans z bocznych sektorów boiska, często posyłając mocne dośrodkowania w pole karne. Umiejętnie wypracowywali też rzuty wolne, dzięki którym mogli wprowadzać niepokój w szeregach przyjezdnych.

Właśnie po stałym fragmencie gry Marsylia zdobyła pierwszego gola. W 15. minucie z prawej strony boiska dośrodkował Dimitri Payet. Piłka minęła całą linię obrony oraz niepewnego na przedpolu Alexandera Walke, po czym spadła na głowę Floriana Thauvina. Po odbiciu od tej części ciała dotknęła jeszcze ręki pomocnika gospodarzy i wpadła do bramki.

Zaskoczeni takim obrotem sprawy gracze Salzburga nawet nie protestowali, dzięki czemu Thauvin z dużym spokojem pobiegł w kierunku najgorętszej części trybun Stade Velodrome.

Goście po utracie gole odsunęli akcje od własnego pola karnego, czego zwieńczeniem była akcja Stefana Lainera pod koniec drugiego kwadransa meczu. Jego strzał zdołał jednak zatrzymać Yohann Pele. Doświadczony bramkarz do końcowego gwizdka był mocnym punktem swojego zespołu. Dobrze interweniując na przedpolu oraz przy strzałach rywali.

Być może spotkanie potoczyłoby się inaczej, gdyby William Collum na początku drugiej połowy podyktował rzut karny dla gości, po tym jak w jedenastce upadł Valon Berisha. Szkocki arbiter nie zdecydował się jednak przerwać gry, co spotkało się z protestem ze strony piłkarzy z Austrii.

Marsylia po zmianie stron nie forsowała tempa gry, potrafiła jednak trzema podaniami rozbić obronę rywali. W 63. minucie znajdujący się na lewej stronie Payet dostrzegł w polu karnym rezerwowego Clintona N’Jie, który wypuścił sobie piłkę na jedenasty metr, po czym kopnął nie do obrony. 24-letni Kameruńczyk pojawił się na murawie zaledwie 180 sekund wcześniej. Był to jeden z dwóch celnych strzałów, jakie gospodarze oddali w drugiej połowie na bramkę rywali.

W drugiej odsłonie Salzburg miał wyraźną przewagę, nie potrafił jednak pokonać dobrze dysponowanego Pele. Przyjezdnym brakowało także szczęścia. W 77. minucie Frederik Gulbrandsen otrzymał podanie z głębi pola, po którym trafił w słupek.

Wynik spotkania do końcowego gwizdka nie uległ już zmianie.

Zwycięstwo w Lidze Europy zapewnia miejsce w Lidze Mistrzów. Pewny kolejnego sezonu w tych elitarnych rozgrywkach jest klub z miasta Mozarta, który w Tipico Bundeslidze zapewnił sobie mistrzostwo kraju. Marsylia razem z Monaco i Lyonem rywalizuje o drugie bądź trzecie miejsce w Ligue 1. Oba zapewnią występy w Lidze Mistrzów, choć na różnym etapie zmagań.

To było trzecie spotkanie zespołów z Marsylii i Salzburga w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Nad Salzachem wygrali gospodarze 1-0, na Stade Velodrome padł bezbramkowy remis.

Olympique Marsylia - FC Salzburg 2-0 (1-0)

1-0 Thauvin (15.)

2-0 N'Jie (63.)

Zobacz raport meczowy

Dowiedz się więcej na temat: Olympique Marsylia | FC Salzburg | Liga Europejska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje