Alvaro Morata: To dziwne, słodko-gorzkie uczucie

- Wolałbym zrobić to w rywalizacji z innym zespołem. To dziwne, słodko-gorzkie uczucie - powiedział Alvaro Morata, którego gol zadecydował o awansie Juventusu Turyn do finału Ligi Mistrzów. Hiszpan sześć lat spędził w barwach Realu Madryt.

"Stara Dama" po zwycięstwie na własnym stadionie 2-1, w środowym rewanżu zdołała zremisować na Santiago Bernabeu 1-1.

Reklama

Prowadzenie dla "Królewskich" uzyskał Cristiano Ronaldo z rzutu karnego, wyrównał właśnie Morata.

- Wolałbym zrobić to w rywalizacji z innym zespołem. Takie jest jednak życie. Sergio Ramos i Iker Casillas pogratulowali mi po przyjacielsku. To dziwne, słodko-gorzkie uczucie. Walczyliśmy twardo, by dostać się tu, gdzie jesteśmy. Chcemy zapisać się w historii i wygrać ten finał. W tym meczu nie będzie faworyta. Barcelona to świetny zespół, tak samo jak my - powiedział napastnik Juventusu, który do tego klubu trafił z Madrytu w połowie 2014 roku. W tamtym sezonie zdołał wywalczyć Puchar Europy z "Królewskimi".

- To uśmiech losu. Stało się to, o czym marzyliśmy, ale nie możemy na razie za daleko wybiegać w przyszłość. Finał w Berlinie to będzie mecz, który będzie miał tak wielką stawkę. Jestem bardzo dumny z naszej pracy i postępu, jaki zrobił nasz zespół - cieszył się Gianluigi Buffon. 37-letni bramkarz będzie miał okazję po raz pierwszy wygrać Ligę Mistrzów. Do tej pory tylko raz był w finale, kiedy w sezonie 2002/03 w decydującym meczu lepszy okazał się AC Milan, prowadzony przez Carla Ancelottiego, obecnie trenera Realu.

- Ciężko się pogodzić z odpadnięciem z Ligi Mistrzów, gdy było się tak blisko walki o trofeum. Byliśmy faworytami i wskazywano, że powtórzymy sukces sprzed roku... - mówił Sergio Ramos, obrońca "Królewskich".

- Juventus zasłużył na zwycięstwo w dwumeczu. Po tym, jak zdobyliśmy bramkę myśleliśmy, że wykonaliśmy zadanie, ale musimy pogratulować Juve. Awansował, bo lepiej sobie radził. To nie była kwestia jednego meczu, tylko dwóch. Nie byliśmy w stanie zdobyć więcej goli u siebie ani skuteczniej bronić własnej bramki. Po tym jak rywale wyrównali w środę, nasze morale nieco podupadło, ponieważ wcześniej rozgrywaliśmy dobry mecz, a nie przynosiło to efektu. Mieliśmy w pierwszej połowie kilka okazji, ale nie wykorzystaliśmy ich. Trzeba wyciągnąć wnioski z popełnionych teraz błędów - dodał.

Rywalem Juventusu w finale, zaplanowanym na szóstego czerwca w Berlinie, będzie FC Barcelona.

Zobacz wypowiedź Jerzego Dudka dla TVP Sport:

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje