Bayern - Real 1-2. Niemieckie media: "Hiszpański kompleks"

- Przypuszczam, że piłkarze Realu siedzą teraz w szatni i sami się zastanawiają, jak udało im się wygrać 2-1. Ale dokonali tego - cytują słowa Thomasa Mulllera niemieckie media po półfinale Ligi Mistrzów, w którym Bayern przegrał 1-2 z "Królewskimi".

Piłkarzom Bayernu brakuje sprytu w wielkich meczach - ocenili dziennikarze "Der Spiegel" po  środowej porażce Bawarczyków z Realem. Relację z meczu zatytułowano: "Hiszpański kompleks".

Reklama

Bayern strzelił gola pierwszy, gdy bramkarza "Królewskich" pokonał w 28. minucie Joshua Kimmich. Wyrównał tuż przed przerwą Brazylijczyk Marcelo, a wynik ustalił w 57. minucie Marco Asensio. Na listę strzelców nie wpisali się ani napastnik gospodarzy Robert Lewandowski, ani gwiazdor rywali Portugalczyk Cristiano Ronaldo.

"Po golu Kimmicha wyglądało na to, że Bayern wreszcie może pokonać Real. Ostatni sukces w starciu z tym rywalem w Champions League miał miejsce sześć lat temu - a i wtedy udało się to dopiero po rzutach karnych. W środę goście grali na początku dobrze, ale bez sprytu, a później było odwrotnie - Real skutecznie wykończył swoje okazje, wykorzystując doświadczenie" - oceniono na stronie internetowej dziennika "Der Spiegel".

W "Sueddeutsche Zeitung" skomentowano, że trudno dopatrywać się jakichkolwiek pozytywów z perspektywy Bawarczyków.

"Ten finał składał się z dwóch historii, które miały ten sam efekt dla Bayernu: nic dobrego. Jedna historia to wynik. Gospodarze czuli się pokrzywdzeni przebiegiem gry, brakiem szczęścia, przez samych siebie. Do tego doszła druga historia opowiadająca o tym, jak Arjen Robben i Jerome Boateng jeszcze w pierwszej połowie kontuzjowani zeszli do szatni" - napisano.

Podkreślono, że zwycięstwo "Królewskich" wcale nie wynikało z klasy zespołu gości.

"Real Madryt, urzędujący mistrz, oraz Cristiano Ronaldo, urzędujący Cristiano Ronaldo, mogą czasem wyglądać niegalaktycznie - i to ukazał Bayern. Za to prawdopodobieństwo, że ten sam Bayern awansuje do finału, bardzo zmalało" - oceniono.

Na poparcie tej tezy zacytowano słowa pomocnika gospodarzy Thomasa Muellera: "Przypuszczam, że piłkarze Realu siedzą teraz w szatni i sami się zastanawiają, jak udało im się wygrać 2-1. Ale dokonali tego".

Dziennikarze "Frankfurter Allgemeine Zeitung" zwrócili uwagę, że Real wygrał mimo słabej gry Ronaldo.

"Po losowaniu par półfinałowych Heynckes wyraził nadzieję, że Cristiano Ronaldo będzie miał zły dzień. To się spełniło: Portugalczyk, który w ostatnich trzech meczach strzelił Bayernowi siedem goli, tym razem nie trafił. Real pokazał, że jest czymś więcej niż tylko klubem, w którym gra supergwiazda" - napisano.

Jak zaznaczono, podopieczni Juppa Heynckesa mogą doszukać się powodów do optymizmu.

"Ta porażka jest dla Bayernu jak deja vu. Trochę ponad rok temu ta drużyna przegrała identycznym wynikiem w ćwierćfinale z tym samym rywalem. Do Madrytu pojechała jednak z przekonaniem, doprowadziła do dogrywki (ostatecznie Real wygrał 4-2 - red.) i dopiero pod koniec zabrakło sił, odrobiny szczęścia i skuteczności. W tym monachijczycy mogą upatrywać nadziei przed wtorkowym rewanżem" - uważają dziennikarze "FAZ".

W drugiej parze półfinałowej rywalizują Liverpool i AS Roma. We wtorek "The Reds" wygrali przed własną publicznością 5:2, rewanż w środę. Finał zaplanowano na 26 maja w Kijowie.

Dowiedz się więcej na temat: Bayern Monachium | Real Madryt | Liga Mistrzów

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama