Dlatego cała Polska czekała na taki finał Ligi Mistrzów

- Jeśli zaprezentujemy się jako zespół, a nie zlepek gwiazd, to powinniśmy dopiąć swego. Dla mnie to ostatnia szansa, by wygrać Ligę Mistrzów – podkreśla Jupp Heynckes, konstruktor machiny do wygrywania ze stolicy Bawarii. - Ofensywa, optymizm, młodość i wielka ochota do zburzenia starego ładu to nasze atuty – podkreśla mag z Dortmundu, Juergen Klopp. Finał Ligi Mistrzów Borussia - Bayern przykuwa uwagę całego świata. Dzisiaj o godz. 20:45 wszystkie światła na Wembley!

Borussia czy Bayern? Kto wygra finał Ligi Mistrzów? Typuj!

Reklama

Dotychczas tylko trójka Polaków triumfowała w finałach Ligi Mistrzów: Zbigniew Boniek (dwukrotnie z Juventusem), Józef Młynarczyk (FC Porto) i Jerzy Dudek (z Liverpoolem). Dziś wieczór to grono może się podwoić, więc nie dziwmy się, że na ogół Polacy trzymają kciuki za Robertem Lewandowskim, Jakubem Błaszczykowskim i Łukaszem Piszczkiem z Borussii!

Większość ekspertów stawia zdecydowanie na Bayern. Być może dlatego, że w tym sezonie był nie do pokonania dla BVB. Z czterech konfrontacji obu drużyn mieliśmy dwa ligowe remisy i zwycięstwa Bawarczyków w Superpucharze (2-1) i Pucharze Niemiec (1-0). Ekipa Heynckesa zdeklasowała w tym sezonie nie tylko BVB, ale i całą Bundesligę. Jeśli jednak przegra drugi finał Champions League z rzędu (rok temu z Chelsea na własnym stadionie), nikt o krajowych podbojach nie będzie pamiętał.

Bez względu na wynik sobotniego święta na Wembley, Borussia i tak jest wielkim zwycięzcą tego sezonu. Nikt na nią nie stawiał w grupie, gdy rywalizowała z kolosami - Realem i Manchesterem City, mało kto dawał jej szanse półfinale z "Królewskimi", ale jednak dortmundczycy przebrnęli te przeszkody tak samo jak Malagę w ćwierćfinale. Klopp i jego załoga dotarli do finału całkiem zasłużenie. Na Wembley zagrają z polotem i na luzie. I to jest ich wielki atut.

W wypadku Borussii procentuje długofalowa praca u podstaw - w stosunkowo skromnych warunkach ekonomicznych. Z kolei Bayern, z którym BVB nawiązuje od trzech sezonów równorzędną walkę, dwukrotnie pokonując go w wyścigu o mistrzostwo Niemiec - dysponuje ponad dwukrotnie wyższym budżetem na zarobki piłkarzy (100 mln euro przy 50 mln BVB). Real Madryt płaci swym gwiazdom pięć razy więcej, ale to Kopciuszek z Dortmundu wygrał półfinałową rywalizację.

Obie strony mają się za co mścić. Bayern - po dwóch latach upokorzeń w lidze i Pucharze Niemiec wreszcie się odgrywa. Mistrzostwo kraju już wydarł dortmundczykom, a teraz chce pokazać swą wyższość także w Champions League.

Styl, w jakim "Bawarczycy" zostali mistrzami kraju był imponujący - poprawili ubiegłoroczny rekord Borussii w liczbie zdobytych punktów (zgromadzili ich 91 notując tylko jedną porażkę w całym sezonie!). Nic dziwnego, że Klopp porównał Bayern do supersiły. Przebiegłej, imającej się wszelkich sposobów, by wygrać. Takich jak wrogie przejęcie - dzięki obecności w umowie piłkarza klauzuli odstępnego - reprezentacyjnego pomocnika Maria Goetzego.

To jakże skuteczne kuszenie Goetzego było olbrzymim ciosem dla całej Borussii. - Jeszcze nie zdążyłem się nacieszyć wyeliminowaniem Malagi w ćwierćfinale, a już zostałem powalony na podłogę i musiałem jeszcze pokrzepiać pół drużyny wstrząśniętej informacją o odejściu Maria do Bayernu - zwierzał się Klopp.

Właśnie za ten transfer Goetzego, który będzie wielkim nieobecnym dzisiejszego meczu (oficjalnie kontuzja) będzie mścić się Borussia.

- Nie jesteśmy supermarketem, ale oni i tak biorą naszych piłkarzy jak towar ze sklepu, gdyż wiedzą, że nie jesteśmy w stanie płacić im więcej - mówi Klopp o Bayernie, Realu (Nuri Sahin) i Manchesterze United (Shinji Kagawa), którzy ostatnio sięgali po jego zawodników.

Juergen Klopp czuje, że powoli staje się ofiarą własnego sukcesu. Jak długo uda mu się jeszcze zastępować piłkarskie diamenty, jakie mu rozkradają bogatsi?

Traf sprawił, że Sahin wrócił do Dortmundu, ale Kagawa marnuje się w Manchesterze United (gra ogony). Mario Goetze będzie cieszył kibiców na Allianz Arena w Monachium. Następny w kolejce do odejścia - i to najpewniej do Bayernu - jest Robert Lewandowski. Klopp ma tego świadomość i potrafi wykorzystać ewentualny transfer Polaka jako atut.

- Jeśli Robert rzeczywiście trafi do Bayernu, nie powinien tam iść z pustymi rękami, tylko wziąć ten pie... puchar, zanieść im go do szatni i postawić w gablocie - podkreślał trener Borussii w ostatnich wywiadach.

Po takich słowach polski napastnik zrobi wszystko, by zaaplikować kilka goli ewentualnemu nowemu pracodawcy. Zresztą czy kogokolwiek trzeba mobilizować do występu w finale Champions League?

Nie wiemy, kto dziś wygra, ale pewne jest jedno - Klopp i jego załoga to ludzie wyjątkowi. Gdy cztery i pół roku temu, wypromowany sukcesem osiągniętym w Mainz, Klopp zaczynał swą misję w Dortmundzie cel miał prosty - wyprowadzić klub z zapaści finansowej. Wespół z dyrektorem klubu Hansem-Joachimem Watzke narzędzie mieli jedno - młodych piłkarzy, z których udało im się zbudować wspaniały zespół. - Nikt z nas nie śnił, że zajdziemy tak daleko. Chcieliśmy po prostu grą w piłkę uprzyjemnić sobotnie popołudnie ludziom przychodzącym na nasz stadion - opowiada o początkach w Borussii Klopp. Dzisiaj jego drużyna może zostać zdobywcą Pucharu Europy.

Trudno jednak dziwić się tym, którzy dają więcej szans Bayernowi. Zespół z Monachium ma większy potencjał. Podczas gdy zmiennikiem Roberta Lewandowskiego jest żółtodziób Schieber, w Bayernie na miejsce Mandżukicia czyhają napastnicy światowej klasy - Claudio Pizarro i Mario Gomez. Szersza, lepiej opłacana kadra - to mocne strony mistrzów Niemiec. Z drugiej strony jednak Robert Lewandowski, Jakub Błaszczykowski, Łukasz Piszczek, Marco Reus i reszta BVB nie osiągnęli jeszcze szczytu możliwości. Z pewnością stać ich na więcej!

Finał Ligi Mistrzów na Wembley:

Borussia Dortmund - Bayern Monachium, sobota godz. 20:45

Borussia: Weidenfeller - Piszczek, Subotić, Hummels, Schmelzer - Guendongan, Bender - Błaszczykowski, Reus, Grosskreutz - Lewandowski.

Bayern: Neuer - Lahm, van Buyten, Dante, Alaba - Martinez, Schweinsteiger - Robben, Mueller, Ribery - Mandżukić.

Autor: Michał Białoński

Zapraszamy na relację na żywo z meczu finałowego Ligi Mistrzów Borussia Dortmund - Bayern Monachium!

Finał Ligi Mistrzów - dyskutuj!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje