El. Ligi Mistrzów: Legia Warszawa pokonała Cork City po pięknej bramce Michała Kucharczyka

Legia Warszawa swój pierwszy mecz w drodze do fazy grupowej Ligi Mistrzów rozegrała w Irlandii, a jej rywalem było ambitne Cork City FC. Mistrz Polski długo męczył się z wicemistrzem Irlandii, aż w 79. minucie cudownej bramki na wagę wygranej na Turners Cross Stadium zdobył Michał Kucharczyk. Wygrana 1-0 (0-0) to skromna, ale jednak zaliczka wywalczona na wyjeździe. Rewanż za tydzień w Warszawie.

Eliminacje Ligi Mistrzów - zobacz wyniki, strzelców, składy i terminarz

Reklama

Po zdobyciu mistrzostwa Polski Legia Warszawa po raz trzeci z rzędu staje do walki o występ w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Dwa lata temu Wojskowi przedarli się przed kwalifikacje i rozegrali pamiętne boje z Realem Madryt, Borussią Dortmund i Sportingiem Lizbona w grupie. Przed rokiem drogę do elity zamknął naszej drużynie mistrz Kazachstanu, FK Astana, który wygrał na swoim terenie mecz III rundy kwalifikacji 3-1, by w rewanżu obronić w Warszawie przewagę mimo porażki (0-1). Teraz Legia, już pod wodzą Deana Klafuricia, zamierza wrócić do LM, a długą drogę przez cztery rundy kwalifikacji rozpoczyna w Irlandii.

Gospodarze w pierwszych minutach odważnie ruszyli na bramkę Legii, ale Arkadiusz Malarz był uważny pod swoją bramką i nie dał się zaskoczyć Irlandczykom, którzy dwa razy groźnie dośrodkowali przed bramkę Legii. W odpowiedzi mistrz Polski ruszył odważniej na bramkę rywali i Jose Kante mógł otworzyć wynik, ale został zablokowany. Legia grała wysokim pressingiem i to dawało efekt, choć w 13. minucie mogła stracić gola. William Remy i Inaki Astiz zagapili się w polu karnym i gdyby nie Francuz, bramkę na 1-0 zdobyłby z pewnością Karl Sheppard.

Udana akcja rozochociła miejscowych, którzy odważnie ruszyli do ataku i Legia musiała się przez kilka minut bronić przed naporem Irlandczyków. Wreszcie mistrz Polski ruszył do ataku, a Sebastian Szymański minimalnie chybił z rzutu wolnego w 21. minucie. Po chwili młodzian mógł trafić  z pola karnego, ale tym razem koszmarnie chybił. Za to szczęścia zabrakło Kante, który w 29. minucie główkował w polu karnych rywali i nie trafił w piłkę, przez co bramkarz Cork bez problemu ją złapał i zapobiegł zagrożeniu pod swoją bramką.

Irlandczycy prezentowali klasyczny, pełen walki i ostrej gry futbol wyspiarski, a najbardziej odczuł to Jose Kante, najlepszy chyba piłkarz Wojskowych przed przerwą. Legia starała się kontrować, budować składne akcje, ale pod bramką Cork zawsze czegoś brakowało. A to Szymański z rzutu wolnego trafił w mur złożony z graczy Cork, a to po szybkiej akcji Kante źle dograł do Marko Vesovicia, a to Michał Kucharczyk źle przyjął piłkę po dalekim podaniu od Cafu. Cały czas Legia miała przewagę, starała się kontrolować grę, ale do szatni schodziła przy wyniki 0-0 do przerwy. 

Po zmianie stron znów do przodu ruszyli piłkarze Cork, którzy najpierw stworzyli zagrożenie pod bramką gości po stałym fragmencie gry, a w 53. minucie winni prowadzić 1-0. Znów zagapiła się obrona Legii, ale Karl Sheppard nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Arkadiuszem Malarzem. Golkiper ocalił skórę mistrzów Polski, motywował jako kapitan do walki, ale jego koledzy zawodzili. Niecelnie kropnął z dystansu Mateusz Wieteska, dał się zablokować Szymański, a Kasper Hamalainen wdał się w drybling miast podać i stracił piłkę. Tak samo drogi do bramki nie znalazł Krzysztof Mączyński, a chwilę później Hamalainen posłał piłkę ponad bramką.

Legii brakowało dokładności, pomysłu na sforsowanie defensywy rywali i trochę szczęścia. Po godzinie gry nie było widać nadziei na wygraną, a kolejne minuty nie zmieniły nic w obrazie gry. Niecelne uderzenia zza pola karnego, wolne rozegranie piłki i nieudane wrzutki przed bramkę Cork - tak nie można było zaskoczyć nawet wicemistrzów Irlandii. Mistrz Polski bardzo dobrze radził sobie w defensywie, ale im bliżej był bramki gospodarzy, tym gorzej wyglądała gra. A jeszcze Irlandczycy w 75. minucie znakomicie rozegrali korner i byli bardzo blisko, by trafić do bramki warszawian. Tym razem los sprzyjał Legii, a piłkę wybił w końcu Cafu.

Wreszcie w 79. minucie Legia dopięła swego, w piękną bramkę zdobył Michał Kucharczyk. Mistrzowie Polski rozegrali rzut wolny w poprzek pola karnego, Kucharczyk dostał znakomitą piłkę i bez namysłu kropnął z dystansu otwierając wynik meczu. Piłka pofrunęła prosto w okienko bramki gospodarzy, Wojskowi wreszcie udokumentowali swoją przewagę w meczu kwalifikacji LM. Do końca meczu Legia grała niezwykle uważnie w obronie, piłkarze Cork atakowali, ale Malarz i jego koledzy z defensywy nie dali się zaskoczyć i mistrz Polski wygrał ciężki bój na terenie rywala.

Rewanżowe spotkanie zostanie rozegrane w Warszawie 17 lipca (wtorek). Początek o godzinie 21:00. W razie zwycięstwa w dwumeczu nad Cork City mistrz Polski zagra w drugiej rundzie ze Spartakiem Trnawa lub HSK Zrinjski Mostar.

Cork City FC - Legia Warszawa 0-1 (0-0)

Bramka: Michał Kucharczyk (79.)

Sędziował: Radu Marian Petrescu (Rumunia)

Widzów: 5795

Legia: Arkadiusz Malarz - William Remy, Inaki Astiz, Mateusz Wieteska - Marko Vesović, Cafu, Krzysztof Mączyński, Sebastian Szymański (76. Dominik Nagy), Michał Kucharczyk - Jose Kante (76. Adam Hlousek), Kasper Hamalainen (82. Sandro Kulenović).

Zobacz raport meczowy

Trener piłkarzy Legii Dean Klafurić powiedział po meczu:

- To był trudny mecz, zresztą tego się spodziewaliśmy. Gospodarze zagrali cierpliwie i agresywnie. W pierwszej połowie nie zagraliśmy dobrze, mam na myśli tworzenie akcji i wykańczanie ich, jednak w drugiej połowie wyglądało to lepiej. Dla nas to było pierwsze spotkanie w sezonie o stawkę. Chcemy awansować do Ligi Mistrzów, moi piłkarze odczuwali dużą presję. Gratuluję im, ponieważ w drugiej połowie zmienili nastawienie i zaprezentowali się z lepszej strony. Dzisiaj nie tylko Michał Kucharczyk zasługuje na pochwały, ale cała drużyna.

- Cork również stwarzało okazje, szczególnie po stałych fragmentach gry. To typowe dla futbolu irlandzkiego. Nasi rywale są w trakcie sezonu, przez co byli lepiej przygotowani do meczu.

- Chciałbym podziękować za wsparcie naszym fanom, którzy dotarli z Warszawy, Anglii oraz irlandzkich miast. Również chciałbym pochwalić fanów gospodarzy i ich drużynę, stworzyli wspaniałą atmosferę. Właśnie taka powinna panować na stadionach.

Dowiedz się więcej na temat: Cork City FC | Legia Warszawa | Liga Mistrzów

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje