Emre Can wywołał burzę słowami: Nie jesteśmy kobietami

Podczas środowego spotkania Ligi Mistrzów między Valencią i Juventusem Turyn Cristiano Ronaldo otrzymał bezpośrednią czerwoną kartkę. Zdaniem sędziego Portugalczyk złapał obrońcę rywali za włosy i już w 29. minucie wyleciał z boiska. Jego kolega z zespołu Emre Can nie zgadza się z decyzją arbitra, ale swoje niezadowolenie wyraził w kontrowersyjnych słowach, za które musiał przeprosić.

Ronaldo złapał za włosy siedzącego na murawie Jeisona Murillo. Sędzia Felix Brych nie widział incydentu, ale wszystko wyjaśnił mu stojący za bramką asystent Marco Fritz. W efekcie Portugalczyk już w 29. minucie musiał opuścić murawę za bezpośrednią czerwoną kartkę. Koniec końców jego zespół zdołał sobie poradzić w osłabieniu i wygrał na wyjeździe 2-0. Jednak cała sytuacja wywołała lawinę komentarzy.

Reklama

Po spotkaniu dziennikarze pokazali powtórkę pomocnikowi Juventusu Emre Canowi. Reprezentant Niemiec nie zgadza się z decyzją sędziego, który jego zdaniem zareagował zbyt pochopnie. Jednak światowe media zwracają uwagę na słowa piłkarza, które mogą wywołały nie mniejsze kontrowersje niż zachowanie Ronaldo.

- To ma być czerwona kartka? Dopiero dowiedziałem się, że dostał ją, bo pociągnął za włosy Jeisona Murillo. Dajcie spokój. Nie jesteśmy kobietami, dajcie nam grać w piłkę – powiedział Can.

- Jeśli będziesz dawał czerwone kartki za coś takiego, to wtedy powinieneś je dawać praktycznie za każdy faul. Na 100 procent to nie była czerwona kartka – dodał.

Na piłkarza posypały się gromy, zwłaszcza na Twitterze. Niemiec zrozumiał swój błąd i zamieścił krótkie oświadczenie.

- Chciałbym zająć chwilę, żeby oczyścić atmosferę po słowach, które wypowiedziałem po wczorajszym meczu. Zapewniam, że mój komentarz w żaden sposób nie miał na celu degradacji kobiet, kobiecego futbolu czy braku równości. Każdy kto mnie zna wie, jak bardzo szanuję kobiety i parytety – napisał Can.

- Szczerze przepraszam, jeśli kogokolwiek uraziłem moimi słowami – podkreślił.

Niemiec rozpoczął środowy mecz na ławce rezerwowych, ale w 23. minucie zastąpił kontuzjowanego Samiego Khedirę i przyczynił się do zwycięstwa ”Starej Damy”.

po

Dowiedz się więcej na temat: Emre Can | Juventus | Cristiano Ronaldo

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje