FC Barcelona - PSG 6-1. Pique: Będzie trzeba więcej pielęgniarek

FC Barcelona dokonała niemożliwego. Paris Saint-Germain został upokorzony przez rywala i własną nieudolność, z domieszką sędziowskich błędów. Za takie mecze i taką nieprzewidywalność kochamy Ligę Mistrzów. - Niech za dziewięć miesięcy zatrudnią więcej pielęgniarek w szpitalach - zaapelował Gerard Pique.

Po zwycięstwie u siebie 4-0 w 1/8 finału Ligi Mistrzów PSG mogło być spokojne o awans do ćwierćfinału, bo dotąd nikt w Champions League nie odrobił takiej straty. Nikt, nawet FC Barcelona.

Reklama

Każdy kibic wie jednak doskonale, że to właśnie Barca jest ekipą, która jest w stanie dokonać takiego cudu. I dokonała.

Barcelona mozolnie odrabiała straty, ale gdy paryżanie, za sprawą Edinsona Cavaniego, zdobyli bramkę na 1-3, sytuacja wydawała się przesądzona. Gdy w 88. minucie meczu na tablicy widniał ten sam wynik, ktokolwiek jeszcze postawiłby pieniądze na awans Barcy, która potrzebowała trzech goli?

Barca miała kilku bohaterów. To między innymi Sergi Roberto, który zdobył decydującą bramkę, a także Neymar, który w końcówce poderwał skazany na niepowodzenie zespół. To wreszcie niemiecki sędzia Deniz Aytekin, który dyktował wątpliwe karne, ale tylko dla gospodarzy.

Po meczu w Barcelonie zapanowała euforia. Kibice długo nie opuszczali trybun stadionu Camp Nou.

- Za dziewięć miesięcy trzeba zatrudnić w szpitalach więcej pielęgniarek. Tej nocy wiele osób będzie się kochać - głosił obrońca gospodarzy Gerard Pique.

Trener Luis Enrique stwierdził, że zwycięskiego gola strzelili razem wszyscy kibice Barcelony z całego świata, którzy do końca wierzyli, że niemożliwe stanie się faktem.

Zajmujący się piłkarskimi statystykami portal Squawka wyliczył, że w ostatnich 10 minutach meczu zawodnicy PSG zdołali wymienić... cztery podania. Goście zostali stłamszeni przez dążącą do celu Barcelonę.

- Jest mi wstyd. Przegraliśmy nie przez sędziego, ale z naszej winy. Wiedzieliśmy, że wszyscy piłkarze Barcy są od nas lepsi - nie ukrywał pomocnik PSG Marco Verratti.

Barcelona odrobiła cztery bramki straty, co w Lidze Mistrzów dotąd nie udało się nikomu.

W 2004 roku Deportivo La Coruna zdołało wygrać 4-0 z AC Milan, odrabiając trzy bramki po porażce 1-4 w pierwszym meczu. To było do tej pory największym osiągnięciem w LM, jeśli chodzi o "remontady".

Właśnie to słowo od wczoraj jest na ustach wszystkich Katalończyków, ale i wielu kibiców na całym świecie. Barca znów pokazała, że jest wielka.

WS

Liga Mistrzów: wyniki, strzelcy, terminarz

Dowiedz się więcej na temat: FC Barcelona | Paris Saint-Germain | Liga Mistrzów

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje